piątek, lipca 08, 2016

M·A·C x Chris Chang


Dawno w M·A·C nie było tak kolorowo, ale czy współpraca z Chris Chang mogła wyglądać inaczej!?

Chris Chang, absolwentka prestiżowej szkoły Parson School of Design i managerka Prady Taiwan z wieloletnim stażem, zaprojektowała w 2006 roku kolekcję designerskich ubrań dla dzieci Poesia. Przeznaczona dla szykownych mam, które miały problem z odpowiednio ekskluzywnym ubieraniem swoich pociech ;) kolekcja zyskała niemały rozgłos i niebawem, wskutek licznych próśb, wzbogaciła się o rozmiary dla dorosłych już kobiet. Tak powstała kolekcja Poesia by Chris Chang. Po dużo więcej informacji zapraszam na Poesiaworld.com. Jest kolorowo i wesoło! I pięknie!




W tym roku Chris Chang postanowiła podbić rynek kosmetyczny i we współpracy z firmą M·A·C stworzyła kolekcję BARDZO kolorowych kosmetyków! Pięć szminek w szalonych barwach, cztery świetne matowe cienie, trzy kremowe uniwersalne Cream Color Base, puder i liner - a wszystko w przepięknych kolorowych opakowaniach! Muszę przyznać, że na żywo są... przecudne. Nie da się tego powiedzieć inaczej. To będą moje pierwsze cienie do powiek, których nie zdepotuję! NIE. :D 





Od początku wiedziałam, że szminkę w tym opakowaniu muszę mieć, choćby jedną! To jest małe arcydzieło! Musiałam wybrać jeden odcień. Z początku myślałam nad różami, ale w sumie mam ich sporo w kolekcji. Potem rozważałam żółty odcień - tak tak, to całkiem niezły patent na ocieplenie każdej szminki > KLIK. W końcu jednak nałożyłam Plum Princess i przepadłam. Ja wiem, że ona na zdjęciach wygląda średnio. W rzeczywistości jest kapkę mniej chłodna, co sprawia, że idealnie leży. To jest odcień, który przyciąga wzrok i w którym nie każda będzie się czuła komfortowo. Ja czułam się w niej dobrze i to chyba też miało wpływ na odbiór przez innych. Tylko w dniu zakupów kiedy chodziłam w niej po galeriach dostałam trzy komplementy od kobiet (!) dotyczące właśnie koloru na ustach :) Coś więc jest na rzeczy. Szminka ma wykończenie Matte i jest to ten dużo bardziej kremowy i miły w użyciu mat. Bardzo długo siedzi na ustach, nawet mimo jedzenia. 



Odcień według strony producenta to "pastelowa śliwkowa lawenda" i w sumie to się zgadza! Dodałabym jeszcze, że lekko przyszarzała i przybrudzona. Dziwaczek.
 


Cienie to z kolei petardy jeśli chodzi o kolor. To maty, więc wiadomo wymagają sprawnej ręki, ale nie miałam u siebie ani problemu z ich nabudowaniem, ani z pigmentacją, ani z roztarciem. Dwa odcienie - Electric Mandarin i Mu Mu Bloom mają bardzo delikatne drobinki, widoczne praktycznie jedynie w słońcu



Pale Pipa to blady, stonowany, wpadający lekko w zieleń i turkus niebieski cień. Wymaga odrobiny nabudowania, ale pigmentacyjnie jest dobrze. Kolor świetnie nadaje się jako kolorowy akcent na powiece dolnej :) 

Electric Mandarin to ciepły słoneczny pomarańczowy odcień. Daje raczej satynowe niż matowe wykończenie, ale absolutnie mi to w nim nie przeszkadza. Muszę go kiedyś wypróbować na policzkach bo mam wrażenie, że sprawdzi się idealnie w roli różu. 

Mu Mu Bloom jest pięknym różem, wykończeniem bardziej przypomina satynę niż mat podobnie jak Electric Mandarin.  Odcień jest raczej chłodny, fajnie sprawdził się na policzkach. 

Royal Woo to kurczaczkowy żółtek. Jak na mat ma całkiem niezłą pigmentację. Tu już wykończenie nie przypomina satyny, jest troszeczkę bardziej kredowe, ale nie przysporzyło mi problemów przy aplikacji. 


Wszystkie kolory w jednym makijażu :D 




I jeszcze trochę zabawy cieniami :) Wszystkie cztery odcienie, połączone złotym linerem Superslick Pure Show.





Ta kolekcja nie jest wielka w sensie ilości kosmetyków, ale z pewnością jest jedną z piękniejszych jeśli chodzi o opakowania. Ja jestem zachwycona, ale cieszy mnie również to, że poza opakowaniami to naprawdę fajne produkty! Dałyście się nieco skusić? Czy raczej wolicie standardowe czarne proste opakowania?

 

12 komentarzy:

  1. Kasiu kosmos!!! Kolorowe usta są fantastyczne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolorowe usta *.* Przepiękne :)
    Mnie ta kolekcja akurat nie porwała, raczej nie kupuję kosmetyków ze względu na opakowania, a w tej kolekcji nie widziałam dla siebie nic ciekawego, także spasowałam :)
    Mam takie pytanie - które wykończenie cieni Mac uważasz na najmniej problemowe i najlepsze we współpracy? Z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Usta wyszły przepięknie! Opakowania kosmetyków M.A.C przyciągają niejedno spojrzenie !!! Ostatnio widziałam letnią kolekcję maca, jest zniewalająco piękna !!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Szminka którą masz wygląda pięknie, jestem ciekawa pigmentacji pozostałych

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne kolory! :) mega usta

    OdpowiedzUsuń
  6. Noo osobliwy kolor pomadki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm niestety nie moja bajka kompletnie :( Ale te 4 kolory na ustach wygladaja fenomenalnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Opakowania arcydzieło. Szczególnie w przypadku szminek prezentują się niepowtarzalnie. Fiolet cudny. Ja czułabym się trochę dziwnie z nim na ustach, ale patrzeć na niego mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uff, tym razem nie moje klimaty :P Ale zachwycające są te Twoje kolorowe usta! Miazga po prostu <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger