wtorek, marca 08, 2016

Colourpop X Kathleen Lights Where the Night Is


Ileż można oglądać zdjęć i czytać zachwytów blogerek zza oceanu!? Jest więc i u nas (w końcu) i zachwyca kolejnymi produktami - marka Colourpop. O tych cieniach już Wam pisałam TUTAJ. Pokazywałam Wam odcienie fioletu, mocnego granatu z błyskiem, błyszczącej miedzi i lekkiego pomarańczu. Do dzisiaj jestem z nich bardzo zadowolona, dlatego kiedy jedna z moich ulubionych "youtuberek" ogłosiła drugą turę współpracy pomyślałam, że tym razem skuszę się na całego boxa. 

Kathleen Lights (KLIK) lubię przede wszystkim za jej naturalność i spontaniczność. Nie raz zdarzy mi się parsknąć śmiechem, kiedy oglądam jej recenzje i inne filmiki. Przy okazji pięknie mówi, więc polecam, jeśli macie ochotę podszkolić się w angielskim! Nie skusiłam się na pierwsze pudełko Where the Light Is, jednak kolory w zestawie, który widzicie urzekły mnie absolutnie. Przed Wami wieczorowa wersja - Where The Night Is.


Cztery cienie skomponowane tak, by można nimi zrobić przeróżne makijaże. Ciekawostką jest to, że każdy z tych słoiczków można także kupić osobno. Ja jednak wolałam złapać cały zestaw. Mamy więc podstawowy cień, który nadaje się nawet do noszenia solo na całej powiece, mamy dwa ciemne odcienie które z powodzeniem stworzą na naszych oczach dymną wieczorową wersję makijażu. Dodajmy do tego nietypową zieleń, która wydobędzie nas z tłumu. I oto obraz całej czwórki.


Poszczególne kolory z zestawu to:

Weenie to najogólniej mówiąc piękne różowe złoto (rose gold). Na oku wygląda świetnie zarówno w towarzystwie, jak i solo. Metaliczny, świetnie kryjący, świeży kolor. Ciekawostka: Weenie to w zasadzie Celine - jeden z trzech psiaków Kathleen. 

Porter to cień bordowy ze złotymi i różowymi drobinkami. Troszeczkę nie rozumiem dlaczego został zaklasyfikowany jako metallic, dla mnie to bardziej bordowa baza z drobinkami. Jest piękny, jednak z tego typu cieniami warto być ostrożnym, bo mogą stworzyć wrażenie zmęczonych oczu. W jednym z makijaży poniżej zobaczycie go w zewnętrznym kąciku w duecie z Weenie.

Telepathy jest limonkowo-złotym cieniem w wykończeniu "ultra metallic". To dobre określenie tego odcienia. On dosłownie razi w oczy! Lubię takie kolory bo pięknie podbijają moją niebieską tęczówkę. 

Midnight to ostatni cień z czterech w tym zestawie. To ciemna oliwkowa baza okraszona ogromną ilością drobin w odcieniu złota. Gdzieniegdzie przebijają się także fioletowe drobinki. Jedyna nieścisłość, jaką widzę z opisem u Kathleen to kolor bazy. Ona opisuje ją jako czarną, dla mnie ten cień do czarnych nie należy. Mam wrażenie, że kolor który pokazuje na filmiku nieco się różni od tego, który znalazłam w moim zestawie. Nie można mu jednak zarzucić, że nie jest piękny.


Oto, jak odcienie prezentują się na skórze dłoni w różnym świetle. Swatche to w zasadzie jedno przeciągnięcie palcem po skórze. U góry w ostrym słońcu, na dole w sztucznym świetle imitującym dzienne.


Co jest dość istotne to sposób nakładania tych produktów. Ja nakładam je przeważnie palcami, zwłaszcza metaliczne kolory kiedy chcę, by były wyraziste. Fajne jest w nich to, że można je rozetrzeć praktycznie do mgiełki. Drugim sposobem nakładania, jest to z użyciem pędzli. Kiedy nie zależy mi na tafli to do aplikacji cienia na całą powiekę używam pędzla w typie M·A·C 239 lub Zoeva 234. Do roztarcia cieni lub bardzo subtelnej aplikacji używam pędzla do blendowania, np. M·A·C 217 lub Zoeva 227. 

Drugą ważną rzeczą jest kwestia zamykania i dokładnego dokręcania cieni. Ze względu na ich nietypową strukturę i formułę, producent zaleca mocne dokręcanie cieni tak, by odłożone do szuflady nie zaschły i długo nas cieszyły.

I na koniec słówko o trwałości. Używam ich tak, jak używałabym zwykłych prasowanych cieni - na bazę pod cienie i paint pot. W tym zestawieniu trwają do zmycia, bez smug i zbierania się w załamaniu. Duży plus ode mnie i moich tłustych powiek.

A teraz kilka makijaży z użyciem m.in. tych cieni.

Na całym oku cień Weenie, z nieco przyciemnionym zewnętrznym kącikiem. Pamiętam, że użyłam tu jakiegoś jasnego brązu z mojej palety cieni M·A·C. 


Tu obie zielenie - cień Telepathy mocno roztarty na prawie całej powiece, zmieszany z odrobiną Midnight.


I jeszcze raz obie zielenie, tym razem Telepathy w wewnętrznym kąciku.


I jedno z moich ulubionych zestawień! Weenie i Porter w jednym makijażu. Uwielbiam!


To na pewno nie koniec moich zabaw z tymi cieniami! Jeśli macie na nie ochotę, zestaw nadal wisi i czeka na stronie Glowstore.pl. Jeden cień w zestawie to koszt około 35zł. 

Dwa inne odcienie: Cheap Date i High Tide możecie zobaczyć u Sylwii z bloga StellaLily.pl (KLIK)

Co o nich sądzicie? 

17 komentarzy:

  1. Piękne kolory. Lubię takie wyraziste, metaliczne wykończenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajneeee kolorki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolory trochę nie w moim stylu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę bliżej przyjrzeć się tym cieniom. Świetny makijaż :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie one piękne, najbardziej spodobał mi się ten w bordowym kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny zestaw :) Bardzo ładnie Ci w takich kolorach!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tylko pierwszy kolorek wpadł mi w oko ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. Cienie cieniami, ale napisz lepiej, co za piękną szminkę masz na tych pierwszych zdjęciach, bo aż oko samo mi leci :D

    OdpowiedzUsuń
  9. o żesz jakie to piękne jest! serio Kaśka mega pigmentacja!

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczność. Aż spontanicznie dałam [ten] komentarz pierwszy [na czyimś blogu] od... chyba pierwszy w tym roku :P

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger