niedziela, stycznia 03, 2016

Moi kolorówkowi ulubieńcy 2015!

Rok 2015 był chyba takim trochę przełomowym rokiem w moim życiu. Magiczna 30stka zrobiła tu z pewnością swoje ;) tak tak, 85 w moim nicku to niestety nie jest obwód bioder ;) Ten rok to między innymi mój pierwszy w życiu (i już wiem, że nie jedyny) tatuaż (jeśli macie ochotę go zobaczyć, a także poczytać co nieco o moim doświadczeniu zapraszam TUTAJ). To także zamiana okularów na soczewki kontaktowe, dzięki czemu moje małe oczy w końcu są widoczne i mogę trochę inaczej je podkreślać (choć jeszcze nie zaryzykowałam z czarną kredką na linii wodnej przy soczewkach... jeśli jest tutaj ktoś, kto próbował - dajcie znać w komentarzach!). Działo się. Był to też pierwszy rok, kiedy malowałam nie tylko siebie, ale również inne kobiety: do sesji, na ważne wydarzenia w ich życiu itp. Kocham makijaże, kocham kosmetyki kolorowe, a ten rok pozwolił mi przetestować produkty nie tylko na sobie :) 

Ten rok był też trochę inny jeśli chodzi o moje kosmetyczne preferencje. Z błyszczyków przeniosłam się na maty. Trwalsze, mniej kłopotliwe w ciągu dnia, no i modne. Jakoś tak troszeczkę uspokoiły się preferowane przeze mnie kolory - w końcu przekonałam się do odcieni nude (jednak nadal muszą spełniać kilka moich warunków). Pokochałam błysk na powiece, nawet w postaci brokatu. Zdecydowanie też uspokoił się mój codzienny makijaż, dawno nie szalałam z kolorami na powiekach. Starość?  hm. 

TWARZ

W tej kategorii w roku 2015 zmieniło się niewiele. Nadal lubię mocne krycie, nadal błysk i nadal kontur. Nowością dla mnie jest technika nakładania podkładu, która totalnie zdominowała ten rok. Przypadkiem chwyciłam za którymś razem mój pędzel Zoeva 102 i podkład Revlon Colorstay, który uwielbiam, i to co wyszło z tej kombinacji zauroczyło mnie.  Poznałam też w końcu bliżej podkład Double Wear od Estee Lauder i bardzo się polubiliśmy. 


Polubiłam sypkie pudry - mam ich ogromny wybór, często po nie sięgam. Zdecydowanym faworytem jest nadal Make Up For Ever Super Matte Loose Powder, a także sypki puder Glazel Super Finishing Powder Waterproof. Z prasowanych nadal prym wiodą pudry mineralne ze względu na dodatkowe krycie i naturalne wykończenie: Sephora MicroSmooth Baked Face Compact oraz M·A·C Mineralize Skinfinish. Zaraz po nich miejsce zajmuje Studio Sculpt Defining Powder od M·A·C. 


Jeśli chodzi o produkty do koloryzowania, konturowania i nabłyszczania twarzy, faworyci są zdecydowani. Konturowanie najczęściej wykonywałam pudrem Kobo Nubian Desert i ukochanym różem NYX Taupe. Dobiłam w nim już denka, jeszcze oczywiście sporo mi posłuży ale mam już dwa w zapasie! Wśród bronzerów mam dwóch faworytów: nieśmiertelny M·A·C Refined Golden Bronzing Powder i Guerlain Terracota Light 02 Sheer Bronzing Powder. Róży do policzków używam codziennie, są nieodłączną częścią mojego makijażu twarzy. Jeśli jednak po jakieś róże sięgałam częściej niż po inne, to z pewnością były to M·A·Cowy Cubic i słynny ulubieniec Nikkietutorials - Milani Luminoso Baked Powder Blush. Luminoso jest przecudny, zwłaszcza na takiej jasnej cerze jak moja! Totalnie moim sercem w tym roku zawładnęły rozświetlacze Kiko Beam of Light.  Mam ich spory zapas i używam prawie codziennie. Równie mocno polubiłam się z rozświetlającymi pudrami Smashbox Fusion Soft Lights. Recenzję Baked Starburst Fusion Softlight pisałam jeszcze w czerwcu i tak jak wtedy przewidziałam, do niego dołączył chłodniejszy Baked Starblush.  Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie przypomniała sobie o jeszcze jednym ważnym produkcie w mijającym roku już po zrobieniu zdjęć do notki. Więc na zdjęciu go nie ma ale możecie go obejrzeć w linku. M·A·C Perfect Topping to cudo, z uwielbieniem używany.


W kwestii korektorów nadal prym wiodły M·A·C Pro Longwear Concealer i Mineralize Concealer, ten drugi ląduje pod oczami gdy nie potrzebuję mocnego krycia. Często także w ruch szedł Estee Lauder Double Wear Stay-in-Place Flawless Wear Concealer (świetne krycie i kremowa, jednak zastygająca konsystencja) oraz upolowany dzięki podpowiedzi Czytelniczki świetny Maybelline Affinitone Concealer. I oczywiście do twarzy standardowo już kółko podkładów Kryolanu w zestawieniu 0 oraz Catrice Camouflage Cream



OCZY

W kwestii baz pod cienie nic się nie zmieniło. Od lat prym u mnie wiodą Urban Decay Primer Potion oraz TooFaced Shadow Insurance. Obie są niezawodne zarówno u mnie, jak i w makijażach, jakie robię na innych. 
Nadal powiekę wyrównuję ulubionymi Paint Potami z M·A·C - Soft Ochre i Painterly. Natomiast doszły w tym roku do mojej kosmetyczki genialne cienie w kremie, których używam już na bazę + paint pota. Pierwsze z nich to oczywiście Colourpop. Jestem nimi zauroczona, czekam już na kolejne odcienie, po prostu miłość. Dodatkowo Kiko wypuściło świetne cienie - co prawda nie są one kremowe, ale jednak w słoiczkach - coś w stylu L'Oreal Color Infallible - Metallic Shine Eyeshadow. Mam dwa odcienie, ale kolejne kupione na Kikowej wyprzedaży niedługo będą moje. 


Bardzo porządne cienie pojedyncze wypuściła w tym roku Sephora. Kolekcja cieni nude jest sephorową odpowiedzią na palety UD Naked i te cienie naprawdę nie są złe. Warto zwłaszcza zwrócić uwagę na odcienie przejściowe 282 (jasny beż) oraz 229 (brudny róż).  Będąc już przy cieniach pojedynczych - zaczęło się robić niebezpiecznie, bo do tych z Urban Decay dłuuugo mnie nie ciągnęło. Zaczęło się na londyńskich zakupach i nie chce przestać. Obecnie mam tych cieni już kilka choć nadal moje ulubione to te duochrome. Muszę tylko poszukać informacji, czy da się je wydepotować bo nic mnie tak nie wkurza jak włóczące się po szufladzie pojedyncze cienie do powiek. Zdecydowanie wolę palety. ;) Zanim jednak do nich przejdziemy - jeszcze jedne cienie pojedyncze w tym roku chwyciły mnie za serce. Tym razem są to cienie M·A·C Dazzleshadow. Gdyby nie jedna taka (taaaak Paula, o Tobie mówię) w ogóle bym na nie nie spojrzała. Spojrzałam i przepadłam. To duochrome z ogromną ilością drobin, cienie trudne w obsłudze, kapryśne, ale przy odpowiednim podejściu do sprawy efekt wynagradza wszystko. Jedna z bardziej udanych mimo wszystko formuł. 


Palety - wiadomo, uwielbiam te składane samodzielnie bo są wtedy najlepiej do nas dostosowane. Dwie gotowe jednak skradły w tym roku moje serducho. Pierwsza z nich to totalny paletkowy strzał w sedno. M·A·C Warm Neutral czyli 15 genialnej jakości cieni w ciepłej tonacji. Uwierzcie mi - to najczęściej używane przeze mnie cienie w makijażach ślubnych, imprezowych, sesyjnych. Polki kochają takie odcienie! Druga paleta, dużo mniejsza ale równie genialna to Bikor Morocco 4 Shadows 04 Merry me. Niby 4 odcienie, ale dobrane świetnie, można nimi wyczarować makijaże o różnej intensywności. 


W kwestii linerów niewiele się zmieniło - nadal ufam moim M·A·C Fluidline. Najczęściej sięgałam w tym roku po trzy odcienie: matowe Shade (ciemna zieleń) i Royal Wink (elektryczny niebieski) oraz Lowlights (chłodny ciemny brąz). Za to totalnym hitem roku 2015 był dla mnie eyeliner Urban Decay 24/7 Waterproof Liquid Eyeliner w odcieniu Perversion. Z piedestału zwłaszcza w końcówce roku strącił na jakiś czas M·A·C Blacktrack. Liner ma niesamowicie cienki i precyzyjny pędzelek, jest genialnie czarny, maluje mi się nim kreski jak magiczną różdżką. Ogromnie żałuję, że w Polsce jest dostępna tylko Perversion, mam jeszcze trzy kolory tych linerów i wszystkie są genialne. 



Produkty do brwi w zasadzie pozostały te same, co rok temu, żeby się z nimi zapoznać możecie skoczyć TU. W telegraficznym skrócie: kredki i cienie Golden Rose, cień M·A·C Copperplate oraz M·A·Cowy żel do brwi Clear. 

USTA

Moja ulubiona kategoria! Jak już wcześniej pisałam, na moich ustach w tym roku gościły maty i trochę więcej nudziaków. Moje ulubione chyba dwa produkty to  M·A·C Lip Pencil w odcieniu Soar oraz szminka M·A·C Faux. Kredkę Soar możecie zobaczyć na ustach TU, a w tym poście pisałam ogólnie o konturówkach M·A·C. Na zdjęciu oba produkty wyszły zbyt różowo - sądzę, że jest to wina zielonego dymka ;)


W kwestii szminek w płynie mam dwójkę faworytów, którzy szturmem wzięli moją kosmetyczkę. Pierwsze szminki to mój chyba największy HIT czyli szminki theBalm Meet Matt(e) Hughes. Uwielbiam, najchętniej przygarnęłabym i pozostałe odcienie! Drugim genialnym produktem są KIKO Double Touch - szminki o przedłużonej trwałości. Nie do zdarcia. Poważnie. Świetne rozwiązanie na imprezę, ślub, cokolwiek - kiedy musisz wyglądać dobrze. TU macie odcień 104, a TU - 108.  Będąc przy KIKO - genialne wręcz były także szminki z dwóch limitowanych kolekcji: Rebel Romantic Intensely Lavish oraz Frosted Look Lipstick. I jeszcze jedna formuła, która bardzo się w tym roku udała czyli Clinique Pop Lip Color and Primer. Dwa w jednym, dzięki czemu mamy naprawdę trwały kremowy kolor.

 
Pośród konturówek również znalazło się sporo propozycji od KIKO. Te najtańsze z gamy, zwykłe Smart Lip Pencil w większości są świetnymi kremowymi odcieniami, o naprawdę dobrym pigmencie i trwałości. Podobnie jak szminki z kolekcji Rebel Romantic Intensely Lavish.



Jakie mam postanowienia noworoczne? Na pewno chciałabym kupować mniej. Możecie mi wierzyć lub nie, ale mam wszystkiego za dużo! Nie tak dawno "przeprowadziłam" się do większej toaletki, a już nie mam na niej miejsca. Przy tej ilości wszystkiego nie jestem w stanie wielu rzeczy używać, o wielu zapominam, sporo po prostu leży i się kurzy. Czas minimalnie chociaż się ograniczyć. Mam jeszcze kilka rzeczy na mojej kosmetycznej wishliście, jednak postaram się kupować nieco spokojniej. Drugim moim postanowieniem jest wrócić do pewnych przyzwyczajeń - najbardziej brakuje mi mojej fazy kolorowych cieni. Niech więc w roku 2016 powrócą kolory, neony, kombinacje!

46 komentarzy:

  1. Całkiem dużo tych ulubieńców- tyle to ja mam wszystkich kosmetyków :D a tak na poważnie to u mnie w ulubieńcach też znalazł się korektor Mac i korektor Catrice. Z cieni bardzo polubiłam w tym roku maty z Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jak milion kosmetyków to i dużo ulubieńców :D a i tak ciężko mi było wybrać ;)

      Ja robiłam podejścia do Inglotowych cieni, ale nie umiem się niestety przekonać :( a szkoda, bo ilość odcieni jest genialna...

      Usuń
  2. Bardzo dużo Ci się tego nazbierało :) To fajnie, jeśli posiadane przez nas kosmetyki dobrze nam się sprawują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie fajnie :)
      Coraz mniej bubli mi się trafia, pewnie dzięki blogowaniu, oczytaniu w tym wszystkim :)

      Usuń
  3. Ja sypkie pudry lubię bardziej niż prasowane. Ten z Glazel chętnie bym wypróbowała. Fantastyczni ulubieńcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie różnie, zależy czego danego dnia potrzebuję :) lubię użyć czasem i jednego i drugiego - prasowańca do wyrównania koloru i zakamuflowania tego, czego nie przykrył czasem podkład, sypańca na wierzch na wszystko w celach utrwalenia i wykończenia makijażu. Glazel nadaje się idealnie.

      Usuń
  4. Jak popatrzyłam na zdjęcie ze szminkami to aż mi się oczka zaświeciły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D nie ukrywałam nigdy, że mam na tym punkcie wielkiego hopla :D

      Usuń
  5. Wszystkich Twoich ulubieńców do ust chętnie bym przygarnęła :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana ale dużo masz tych skarbów : )

    OdpowiedzUsuń
  7. No to przyznać trzeba, że sporo masz tych kolorówkowych ulubieńców :). Mnie najbardziej zainteresowały cienie z Kiko. Ta marka generalnie bardzo mnie intryguje :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiko - o czym w sumie zapomniałam napisać a powinnam - jest moim ulubieńcem roku! Zostawiłam tam kupę kasy, ale chyba mało co mnie rozczarowało, jeśli w ogóle cokolwiek...

      Usuń
  8. Sporo tych wspaniałości :) Miałam kiedyś podkład EL i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to tylko jakaś część ich wszystkich ;)
      Ja jestem zadowolona z niego, choć poprawiła bym brak pompki, przy tak lejącym podkładzie...

      Usuń
  9. Wielu ulubieńców :D Ja również powinnam ograniczyć zakupy kosmetyczne w 2016 r. z tego samego powodu co Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miejsca starczy mi jeszcze na jedną komódkę z ikei a potem to chyba pokój cały będzie mi potrzebny... Tylko wkurzam się, bo nie jestem w stanie mieć wszystkiego na wierzchu, i to co jest w szufladach jest od razu rzadziej używane... może nie powiem, że zapominam o moich kosmetykach, znam je wszystkie na pamięć, ale po prostu rzadziej po nie sięgam, kiedy nie są pod ręką :/

      Usuń
  10. Kurka wodna, ilu ulubieńców. Ja mam problem ze znalezieniem pięciu :D.
    Mam pytanie o pudry - czy te sypane MUFE i Glazel matują? Czy tylko utrwalają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no co Ty :D Mi się wiele produktów zajebiście sprawdza, może też nie jestem zbyt wybredna?
      Co do pudrów - MUFE matuje, Glazel jest bardziej wykańczający. On ma w sobie pewnego rodzaju drobinki, ale to są dziwne drobinki. Na dłoni na swatchu ich nie uświadczysz,ale przeprowadziłam kiedyś z koleżanką eksperyment i na jedną połowę twarzy dałyśmy jako wykończenie ten puder, na drugą nie. Jej Mama od razu odkryła różnicę... więc coś jednak robi.
      Przy czym należy pamiętać, że moja cera nie jest tłusta. Czasem po całym dniu gdzieś tam lekko się wyświecę na czole czy brodzie, ale generalnie nie mam z tym problemu. Na innych używam najczęściej matującego kryolanu.

      Usuń
  11. łoo tyle ulubieńców : )
    Zaciekawiły mnie cienia z UD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam, zwłaszcza te duochromy,są naprawdę, naprawdę dobre!

      Usuń
  12. widać, że ciężki wybór był, troszkę się tego nazbierało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj bo prawda jest taka, że ja większość moich kosmetyków uwielbiam :D ciężko wybrać po jednym z kategorii np.

      Usuń
  13. Moim faworytem w 2015 roku jest zdecydowanie paletka cieni Makeup Revolution :)

    I am Journalist

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie ciekawią pomadki i konturówki z MACa, czy są warte swoich cen, dlatego muszę koniecznie wybrać w końcu jakiś kolor. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam - tylko wiadomo, jak wszędzie, nie wszystkie szminki MACa będą sobie równe. Tu trzeba trochę pogrzebać w temacie ;)

      Usuń
  15. Jejku, jejku, ile dobrodziejstw :)
    Ja kocham EL Doucle Wear, właśnie jestem w trakcie kolejnego opakowania już. Muszę przyjrzeć się też za jakiś czas korektorowi z tej gamy, skoro polecasz :)
    U mnie do konturowania tylko jeden produkt - puder z Inglota, od wieeelu już miesięcy :) Róże też kocham, jeden skończyłam w zeszłym roku, ten wypiekany z Max Factora, teraz mam fazę na róż Inspired z Tarte ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ten korektor, ja na niego trafiłam przypadkiem, kiedyś do zakupów dostając miniatury, m.in. ten korektor w odcieniu 02. Używałam na sobie, ale latem, potem był minimalnie za ciemny ale tak, że uchodziło i w sumie tylko ja to widziałam ;) jednak zdecydowałam się na zakup pełnowymiarowego bo naprawdę mnie urzekł :)
      Aaa pudry z Inglota też w sumie świetnie się sprawdzają u mnie :) one, plus pomadki te tradycyjne plus duży pędzel do pudru to zdecydowanie moi ulubieńcy z tej marki.

      Usuń
  16. Sporo tego :)
    Miałam okazję używać podkład z EL i był fenomenalny. Kompakt z Maca również świetnie się sprawdzał ! Co do reszty chyba czekają mnie spore zakupy a później testy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem ciekawa czy któryś z pozostałych moich ulubieńców Ciebie jeszcze zachwyci :)

      Usuń
  17. Puder z Sephory i MS z Maca także bardzo lubię :) noooo i ProLongwear <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam wrażenie, ze jedyna róznica między nimi oprócz ceny to to, że MAC minimalnie lepiej kryje... co sądzisz?

      Usuń
  18. Ojeja ile cukiereczków! Podkład RC też bardzo lubię, ale tylko na specjalnie okazje, na co dzień używam czegoś lżejszego ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z Revlonem twardo na co dzień :D
      Ale ja uwielbiam mocne krycie. Niestety :/ wszystko co lżejsze nie jest dla mnie.

      Usuń
  19. Czytając twoich ulubieńców przypomniałam sobie że mam ten pędzel Zoeva 102 i mieszankę colour stay z 123 cc cream bourjois bo razem dają to czego nie dawały osobno. Muszę przyznać że nałożona pędzlem przy tych mrozach daje to czego nie dawała palcami. Podkład nie schodzi z twarzy i daje równy efekt. Dziękuję za przypomnienie o tych dwóch produktach bo chyba znalazłam sposób na makijaż w mroźne dni.

    OdpowiedzUsuń
  20. Sporo tego się nazbierało. Ja niestety nie używam często kolorówki, więc nie mam swoich ulubieńców ani nie znam Twoich :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem trochę kolorówkowym freakiem, więc no - tak jakoś się złożyło, że sporo tego u mnie :)

      Usuń
  21. Całkiem sporo się tego uzbierało :) Ja również kocham cienie UD. Jednakże cienie z MACa zamieniłam na MUG, wg mnie są o niebo lepsze :) Nie miałam nigdy żadnego cienie z Colourpop, cały czas się waham czy kupić czy nie, bo kolekcję cieni mam już dość pokaźną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo - każdemu co innego będzie pasowało :)
      Ja niestety nigdy nie zgodzę się co do cieni MUG, miałam ich chyba z 8 czy 10, teraz kupiłąm jeden foiled - nie robią na mnie wrażenia... Niestety. Są tłustsze w formule, nie wiem jak to opisać... No inne niż MAC i jednak tak eleganckiego efektu jaki mi wychodzi MACami nie osiągnę MUG. Natomiast te pojedyncze (i nie tylko) cienie UD już są dla mnie bardziej zbliżone.
      No ja czekam na kolejne cienie Cp, mimo, że kolekcja bardzo pokaźna ;)

      Usuń
    2. Foiled jest jeszcze nie do końca przeze mnie zbadany, bardziej miałam na myśli te regularne, choć żeby po pierwszych dwóch-trzech użyciach było OOOWOOOOOW to nie powiem...

      Usuń
    3. Co do cieni UD, to wg mnie są rewelacyjne. Naprawdę ciężko się do nich przyczepić (przynajmniej do pojedynczych) :D A z CP mówisz, że szału nie ma. Hmm... Może na spróbowanie kupię sobie tylko z jeden - dwa. Muszę to przemyśleć :) Dzięki :)

      Usuń
    4. Nie nie nieeee :) MUG dla mnie nie ma szału.
      Colourpop są świetne jak dla mnie!

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger