niedziela, grudnia 27, 2015

Balsam do ust eos: Słodka Mięta.


Nie wiem czy też tak macie, ale ja wprost uwielbiam otaczać się balsamami do ust. Mam ich wszędzie pełno, różnych marek z różnych półek cenowych. Ostrożnie podchodzę do wszelkich hitów, nowości polecanych tu i ówdzie. Tak samo miałam z jajeczkami eos. Więc kiedy do dalszej współpracy zaprosił mnie sklep Ladymakeup postanowiłam zmierzyć się z legendą. :) 


Wybrałam miętową wersję jajeczka eos w miętowym opakowaniu. Z wierzchu jest wykonane z przyjemnego w dotyku materiału. Nie jest to według mnie typowa guma, materiał nie brudzi się, nie odkształca, nie robią się na nim rysy. Jest to dla mnie o tyle sporą zaletą, że używane przez miesiąc, tłamszone w torebkach, kieszeniach i schowkach - nadal wygląda jak po wyjęciu z zabezpieczającego opakowania. A uwierzcie mi - jajko sporo ze mną przeszło, między innymi dwa koncerty, cztery dni w wietrznym Berlinie, szalone przedświąteczne zakupy. Testowałam je w każdych warunkach i naprawdę dokładnie. Wszystko po to, żeby móc zdać Wam relację. 

Przede wszystkim jakoś nie byłam przekonana do formy balsamu. Miałam kiedyś balsam z Balmi, stożek, nie był dla mnie za wygodny. Jajku eos jednak muszę zwrócić honor. Bardzo wygodnie się go używa. Nie jest zbyt miękkie więc pod wpływem nacisku przy smarowaniu ust nie odkształca się. Wygodnie się je zamyka i otwiera, obawiałam się uszkodzenia sztyftu zakrętką jednak nic takiego się nie stało, nawet kiedy operowałam nim w ciemności. Kształt ułatwia znalezienie go w torebce :) 


Wybrałam sobie wersję miętową z pełną świadomością, że może ono chłodzić usta, dzięki zawartości mięty w składzie i tak też się dzieje. Nie jest to tak mocne wrażenie jak przy Carmexie, ale jest wyczuwalne. Dlatego będę je kochać jeszcze mocniej latem! Dzięki temu efektowi oraz zapachowi - lekko słodkiej mięcie jednak dość intensywnej - balsam świetnie odświeża. Jest również słodki w smaku! Na koncertach strasznie chciało mi się pić, usta pierzchły ekspresowo, dzięki niemu wszystko wracało do normy. Moje usta wymagają przeważnie nawilżenia i odżywienia - pielęgnowane regularnie w zasadzie nie są wybredne. Ten balsam ma świetny skład i jest go aż 7g w opakowaniu! Naturalna pielęgnacja i do tego jeszcze na długo - to do mnie przemawia.


To pierwszy balsam, po który sięgam bardzo często bo podoba mi się w nim wszystko. Zapach i smak, które nie są chemiczne, działanie, łatwość stosowania. Nawet teraz, pisząc post nie umiem przestać się nim miziać.  Czekam więc na okazję aby kupić jeszcze ze dwie sztuki - kuszą mnie m.in. wersja melonowa lub letnie owoce. Już samo to jest według mnie dobrą rekomendacją. Muszę przyznać bez bicia! Uwielbiam to niepozorne jajeczko i ani trochę nie dziwi mnie, że zyskało miano hitu. Po tym, co ze mną przeszło nie wyobrażam sobie wyjazdu bez niego! 

Macie już swoje ulubione wersje? A może znacie równie dobre balsamy do ust? Cena na Ladymakeup to 22,90zł więc za 7g balsamu jest naprawdę niezła.

Skład:
Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Beeswax (Cire D'abeille)*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Mentha Piperita (Peppermint) Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Stevia Rebaudiana Leaf/Stem Extract*, Tocopherol, Limonene**, Linalool**. *Organic. **Component of Mentha Piperita (Peppermint) Oil*

38 komentarzy:

  1. ja mam wersje rozowa w biale paski i bardzo ja lubie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj kuszą mnie te owocowe, kuszą :)

      Usuń
  2. To nie dla mnie, bo nienawidzę mięty. :D Ja za to balmi mam i bardzo lubię, chociaż lepsze nawilżenie daje mi Baby Lips z Maybelline. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a znam takie przypadki, znam :) cóż poradzę - ja akurat miętolubna jestem bardzo :D chociaż są inne wersje zapachowe też, już bez mięty w składzie :)
      Baby lips kiedyś miałam ale dość szybko się pożegnaliśmy - u mnie nie pomagał niestety :( jednak co usta to inne potrzeby :(

      Usuń
  3. Ja mam wersje miętowo-waniliową. I kompletnie nie rozumiem fenomenu tych produktów. Niby te dwukolorowe maja nawilżac jeszcze lepiej niz te jedno, a nawilżenie jest bardzo przeciętne. Ot fajny gadżet i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gadżet gadżetem, ale naprawdę u mnie on po prostu działa, a jak widać opierałam się mu baaaaardzo długo. Zapewne to kwestia indywidualna. :)

      Usuń
  4. Mam ochotę ogromną wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zachęcam bo u mnie sprawdził się bardzo dobrze. Jeszcze celowo testowany w warunkach polowych. :)

      Usuń
  5. Ja się jakoś do Eosów przełamać nie mogę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale robiłaś podejścia? Czy po prostu nie możesz się zdecydować na zakup?

      Usuń
    2. Nie ciągnie mnie do nich :)

      Usuń
  6. dla mnie carmex to numer jeden ale tego jeszcze nie próbowałam ale kiedyś pewnie go kupie z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudnie się prezentuje ten eosik ! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam wersję kokosową, ale chyba kupię też jeżynową :))

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja ostatnio zamiast typowego balsamu uzywam na usta blyszczyku Hoola Benefitu i to jak wygladza, to po prostu bajka! :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Tata ma mi kupić wanilię z miętą ^^ od dawna chcę go mieć, ale jak sobie pomyślałam, że za taką cenę to mogę mieć dwa inne to rezygnowałam, więc namówiłam Ojca Burego xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam eos owocowy (chyba) w czerwonym opakowaniu. Zapach ma obłędny, a smak jeszcze lepszy ;) Dlatego niestety na moich ustach zostaje tylko chwilkę- lubie go zlizywać :P
    Do wersji miętowej nie byłam przekonana- nie lubię chłodzenia. Choć może na lato będzie to dobre rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam to samo - wszędzie balsamy do ust :D. Nie miałam jeszcze wypróbować balsamu Eos, ale mam Balmi i jest fajny ale właśnie nie do końca wygodny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Eos to jeden z moich ulubionych balsamów ;) a szczególnie w tym okresie musze mieć wszędzie pomadki pod ręką ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy jakoś mnie nie zachwycały te balsamy ale może kiedyś go kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam i ten miętowy i mam też summer fruit, oba są cudowne ale lepszy jest moim zdaniem summer fruit :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyznam się bez bicia, że jeszcze nie miała EOS'a. Ale raczej postawiłabym jednak na jakiś słodki zapach.

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajny! Ja mam żółte jajeczko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam miętę i balsamy do ust, więc dziś jak odbieralam zamówienie w lets beauty, capnęłam z haczyka eosa. Jedno posmarowanie i juz wiem, ze będę chciała więcej. Tylko muszę zużyć choć połowę moich zapasów. Także (nie;))dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Z chęcią wypróbowałabym tą wersję :-). Zachęciłaś mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Są super ja mam wersję jagodową ; )

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo lubię jajeczka Eos :) Zużyłam ich już kilka i moje ulubione to właśnie mięta i truskawka :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie eosy to straszny badziew niestety - nie daja sobie rady u mnie z nawilżaniem, a podkładałam w nich spora nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja miałam cytrusową, czyli żółtą wersję, która była z filtrem i byłam bardzo zadowolona! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. mam 4 :P dostępne są już w Douglasie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam tą miętową i jestem zakochana!!!! U mnie w Douglasach niestety nie są dostępne.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam dokładnie tak samo.. Balsamy mam wszędzie.. Przy łóżku, w każdej torebce, na biurku w pracy, ba nawet wciśnięty między poduchy kanapy, co by zawsze był pod ręką ;)
    Swojego pierwszego Eos'a wygrałam niedawno u Redhead ale póki co jeszcze go nie odpakowałam.. Czeka aż zużyję choć jeden z już odpakowanych i doczekać się nie mogę, zwłaszcza po takich recenzjach jak Twoja :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Eosy uwielbiam, mam ich cąły zapas :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam EOS <3 mam smak letnich owoców i jestem w nim zakochana :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Najlepszy ze wszystkich, serio - uwielbiam miętową wersję! <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger