czwartek, października 29, 2015

Secrets of Beauty nad morzem! - czwarta edycja nierutynowego spotkania blogerów


Tegoroczna jesienna edycja cyklicznego spotkania blogerów Secrets of Beauty organizowana jak zwykle przez niezawodnego Michała z Twoje Źródło Urody odbyła się nad polskim morzem! Muszę się Wam przyznać. W życiu nie byłam nad morzem jesienią i nie sądziłam, że jest ono wtedy równie piękne (albo nawet piękniejsze, bo bez tłumów turystów!) jak latem. Podróż, w obie strony, była dość wyczerpująca ale za to w doborowym towarzystwie (Karolina i Emilka - wielkie całusy dla Was! Dawno  nie poznałam tak pozytywnych kobiet!), włącznie z gonieniem pociągów po peronach i podobnymi atrakcjami. 

Kiedy z Karoliną dotarłyśmy w końcu szczęśliwie do ośrodka, trwał akurat pokaz nowości marki Pierre Rene. Co mnie szczególnie zainteresowało? Nie wiem czy kojarzycie paletę do brwi tej marki - trzy cienie plus wosk. Otóż pojawi się (lub pojawiła bo dokładnie nie wiem) jej chłodna wersja z szarościami. Super, że w końcu ktoś o tym pomyślał, że nie każdy chce mieć rude brwi... Bardzo ciekawą propozycją są też cienkie szminki z nowej serii, na pewno im się przyjrzę, kiedy wejdą w końcu do mojej Natury.


To była jedyna, wieczorna prezentacja w piątek. Domek dzieliłyśmy razem z Moniką (Blog Moniszona), Sylwią (Weak Point) i Olą (Hidiamond). Monikę już wcześniej znałam, ale z dziewczynami to było moje pierwsze spotkanie i mam nadzieję, że naprawdę nie ostatnie! Nocne rozmowy do prawie rana, kulinarne eksperymenty z wege parówkami w tle, masa śmiechu i żartów i tyyyyyyle wspólnych tematów, niekoniecznie kosmetycznych. SUPER! 

Na drugi dzień od rana szybkie śniadanie, litr kawy po zarwanej nocce i pierwsza prezentacja.


Pierwszą firmą jaką miałam okazję poznać była marka Dermo Future Precision. Pani Ania Rolf opowiadała nam o kosmetykach, mezorollerze i o tym, co tak naprawdę robią dla skóry te mikroigiełki. Koniecznie pamiętajcie - tu nasuwa mi się jedno spostrzeżenie - taki przyrząd to rzecz wyjątkowo osobista. Jeśli zobaczycie taki roller u kogoś lub ktoś zaproponuje Wam demonstrację - nie zgadzajcie się! Tak dla bezpieczeństwa :) za to nie wiem czy na taki swój własny kiedyś się nie skuszę :)

Słuchamy z zaciekawieniem ;) Roześmiane, zasłuchane i piękne! 


Ciacha Michała, słodycze patronującej marki Mieszko i fotogeniczne świece od Pana Jacka. 


Moje towarzyszki podróży... Tęsknię już. Chyba prędzej odwiedzę Poznań niż planowałam :D 


Kolejną prezentację poprowadziła pani Magda Aleksandrowicz - kobieta o fenomenalnej wręcz energii.  Słuchanie Pani Magdy było prawdziwą przyjemnością. Gdyby na studiach każdy wykładał tak ciekawie - mogłabym studiować bez końca. Ilua - bo tę markę zaprezentowała nam Pani Magda - to kosmetyki, które mnie osobiście oczarowały. Do tanich nie należą, ale ich starannie wyselekcjonowane składniki i właściwości oraz brak konserwantów (duży plus za poruszenie tak szokującej dla niektórych kwestii parabenów - i zauważenie, że to jedne z bezpieczniejszych bo najlepiej przebadanych substancji) sprawiają, że warto im się przyjrzeć. Do tego są bardzo wydajne i robione dla klienta. To my czekamy na nie, a nie one na nas na półce. 



Kolejną marką jaką mieliśmy okazję bliżej poznać jest Dermaglin. Pani Ewa jest niezwykle sympatyczną i profesjonalną osobą, która na Secrets of Beauty była nie pierwszy już raz :) Tym razem pokrótce przedstawiła nam działanie i efekty używania glinki kambryjskiej, która jest bazowym składnikiem masek Dermaglin. Muszę Wam powiedzieć, że użyłam już jednej z maseczek - w momencie kiedy dostałam wysypu pryszczy przed okresem. Efekt zaskoczył nawet mnie, a ja jestem sceptykiem jeśli chodzi o pielęgnację. Skóra załagodzona, wypryski zmniejszone. Cud. Nie mogę się doczekać kolejnego maskowania, a firma ma w swojej ofercie maski na każdą potrzebę - na skórę głowy, stóp, twarz. Kompleksowo.


Markę Plus dla skóry prezentowała nam Roksana. Opowiadała nam o kosmetykach tej aptecznej marki, a na koniec chętne osoby mogły z domowych składników ukręcić peelingi do ust :) 


Kolejnym punktem spotkania była prezentacja firmy Fabryka Świec Light i jej produktów czyli świec nie tylko zapachowych. Charyzmatyczny pan Jacek opowiadał o swojej miłości do sztuki tworzenia świec i o zapotrzebowaniach rynku. Czuć, że to człowiek z wielką pasją. Osobiście bardzo przypadły mi do gustu jego tradycyjne świece, natomiast niekoniecznie przekonana jestem do tych zapachowych - ja ich nie czułam, ale chyba mój nos poszedł na L4 tamtego weekendu, bo większość uczestników reagowała na te zapachy bardzo entuzjastycznie. Mój nos jest po prostu jakiś dziwny ;) Dzięki Panu Jackowi w zasadzie cały nasz pobyt w Ostrowie uświetniały płonące świece. Świetna atmosfera! Na koniec z bazy i aromatów mieliśmy okazję stworzyć autorskie woski zapachowe :))) Oczywiście postawiłam na cynamonowo-świąteczne klimaty :)




Ostatnim fragmentem i zarazem najmocniejszym moim skromnym zdaniem, była prezentacja Michała! Taki mały eksperyment - test w ciemno, ale pozwólcie, że zacytuję samego eksperymentatora:

"[...] zajęliśmy się testowaniem kremów nawilżających, a było ich aż pięć. Kosmetyki z tej samej grupy działania lecz z różnych półek cenowych. Tak więc był krem firmy farmaceutycznej tworzącej niedrogie kosmetyki drogeryjne. Był kosmetyk marki naturalnej. Był krem z tak zwanej średniej półki drogeryjnej. Był też dość ekskluzywny krem kosztujący około 150zł. Lecz żeby utrudnić a zarazem uatrakcyjnić zabawę, pozbawiłem testowane kosmetyki magicznej otoczki w postaci pudełek, słoiczków czy tub. Wszystkie znalazły się po prostu w identycznych przezroczystych słoiczkach. Każdy z uczestników testu miał za zadanie przetestować produkt na sobie zaś do pomocy zostali wyposażeni w ankiety, w których oceniali kilka istotnych cech kosmetyku. Następnie przyszła pora na ocenę „ile kosztuje taki krem” ale ustalaliśmy też ile uczestnicy byłby skłonni za poszczególne kremy zapłacić. Na koniec ujawniłem jakie kremy testowaliśmy."
KLIK

Nieskromnie powiem - jestem wyjadaczką. Więc mi akurat udało się ocenić który krem jest który trafnie w każdym przypadku, jedynie z drobnymi wahaniami w kwestii dokładnych cen. Za żaden produkt nie przepłaciłabym, żadnego nie oceniłam słabiej, niż by na to zasługiwał. Ale śmiechu było co nie miara bo zdarzały się super okazje i oferty przepłacone. Nawet nie mam zdjęć z tej części bo tak się wciągnęłam w analizy :D 

To w zasadzie był koniec prezentacji marek. Czas zleciał ekspresowo! Udało nam się też z dziewczynami skoczyć na chwilę nad morze!!! Byłam w Gdyni raptem w sierpniu, ale nasze piękne polskie morze zawsze wywołuje we mnie łzy wzruszenia... Jest cudowne, relaksujące, takie "nasze". I tak odległe, że chwyta się każdą chwilę, żeby tylko się napatrzeć! 
 


Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wykorzystała okazji żeby wymiziać pieseła :D Pełnia szczęścia! Moja, bo pies chyba na końcu miał mnie już dość ;) 


Wieczorem miała miejsce integracja przy grillu urodzinowym Michała i Margarety, powiem Wam, że po tym wyjeździe normalnie miałam zakwasy w brzuchu - dawno się tyle nie śmiałam, w głos, bez zahamować. Makijaże płynęły, powietrza brakowało. Och nasz śmiech niósł się echem chyba bardzo daleko :D 

Na drugi dzień po śniadaniu niestety musiało nastąpić nieuchronne pożegnanie. Ośrodek Natura Park w Ostrowie jest piękny - nowe domki wykonane z pachnącego drewna, równiutko przystrzyżona trawa, tężnia solankowa, grill - to tylko niektóre z atrakcji. No i dużo kotów. :3



Jeszcze zanim kochana Ola (Arsenic.pl) podwiozła nas do Gdyni na pociąg zdążyliśmy ponownie popatrzeć na ten cud natury, jakim jest morze. 



Dziękuję jeszcze raz Michałowi za możliwość wzięcia udziału w tym wydarzeniu! Dziękuję Grześkowi, że nie filmował jak jadłam ;) Ani jak nakładałam na trzeci talerz dla Moni :D

Dziękuję dziewczynom - Oli, Monice, Sylwii za salwy śmiechu o trzeciej nad ranem; Karolince i Emilce za superową podróż; Oli za przesympatyczną podróż do Gdyni - jesteście wielcy!

No i sponsorom, dzięki którym poćwiczyłam mięśnie rąk dźwigając produkty do testowania! 

Tęsknię za Wami i mam nadzieję, że zobaczymy się już wkrótce!

9 komentarzy:

  1. Swietne sa takie spotkania! Ja bylam niedawno na Meet Beauty i tez spedzilam przyjemnie czas, zwlaszcza w podrozy i na miejscu, poznajac dziewczyny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeeej, aż mi się tęskno zrobiło za polskim morzem... Byłam w Ostrowie chyba parę dni przed SOB i miałam dokładnie takie same wnioski - we wrześniu nad Bałtykiem jest jeszcze fajniej, bo puuuuusto, a ja mam po prostu alergię na takie dzikie, nadmorskie tłumy w sezonie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam morze jesienią:) i wczesną wiosną, jak nie ma ludzi, jak wiatr wieje, jak słońce zachodzi. Jest po prostu bosko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super było Kasia! I oby częściej tak udanych pod wieloma względami wyjazdów :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo żałuję, że nie miałam możliwości żeby wziąć udział w tym spotkaniu :-( Może następnym razem.
    Jestem absolutnie zakochana w kosmetykach Ilua <3

    OdpowiedzUsuń
  6. O jesuuu jak dobrze jest patrzeć teraz na te zdjęcia i znów tam być, nad morzem! :) Cudnie było!

    OdpowiedzUsuń
  7. AHh fajnie wygląda ten weekend :) I of course musisz jak najszybciej odwiedzić Poznań :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale super, żaluję, że nie mogłam, ale może jak dziewczyny podrosną to za rok?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ilua super, mam nadzieję, że uzywasz :)
    Fajny pies :D
    A tak przy okazji, wywal mnie z blogrolla. Nigdy juz nic sie tam nie pojawi ;)
    Pozdrawiam
    J.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger