czwartek, lipca 23, 2015

Hermēs Le Jardin de Monsieur Li


Lato. Upalne, duszne... W nocy zapowiadano silne burze... Budzę się, ledwie wygrzebuję się z łóżka, zaspana, mokra od ukropu panującego w sypialni na piętrze... Otwieram okno z nadzieją na ruszenie gęstego, gorącego powietrza. Otwieram więc okno, a w moje nozdrza uderza zapach świeżego, odrobinę chłodniejszego poranka. Ulga. Czyli jednak padało! 

Znacie to uczucie, kiedy po bezwietrznych, piekielnie gorących dniach w końcu przychodzi orzeźwienie? Ja to uwielbiam! Podobnie jak najnowszą kreację Jean-Claude Ellena Le Jardin de Monsieur Li. To kolejna, bodaj piąta "ogrodowa" kompozycja tego nosa dla marki Hermēs. Jean-Claude jest fascynującą postacią, nie dalej jak kilka dni temu oglądałam film dokumentalny o powstawaniu perfum, w którym Ellena jest jednym z bohaterów (KLIK). Obok nosów tak słynnych marek jak Chanel czy Dior. A w zasadzie na ich czele. I już nie dziwię się, dlaczego. 



Wkoło ogrodów Hermēsa chodziłam od bardzo dawna. Próbowałam, smakowałam, byłam już bliska zakupienia buteleczki "dachowych" Un Jardin sur le Toit jednak coś bliżej nieokreślonego mnie powstrzymywało. A ja po prostu czekałam na ogródek pana Li. Zaczęło się niewinnie, od zamówienia w sklepie online, do którego wybrałam sobie próbkę właśnie tego zapachu. Od pierwszego niucha poczułam, że to będzie miłość. Kilkanaście dni później, kiedy Sephorowy newsletter pojawił się w skrzynce a w nim -20% na cały asortyment - cóż. Żal było nie skorzystać. I tak oto trafiła do mnie moja flacha. Żałuję, że nie wzięłam 100ml. Niewiele jest zapachów, przy których do tego wniosku dochodzę, bo mam butelek perfum (biegnie liczyć) ... ponad 45 więc większe pojemności już dawno przestałam kupować. Jednak dla tego zapachu mogłabym zrobić wyjątek bo tak naprawdę - z ręką na sercu - najchętniej pachniałabym nim bez przerwy... 

Rześki, orzeźwiający, wyostrzający zmysły... Te trzy określenia definiują to, co czuję na korku. Jaśmin, cytryna, świeża zielona trawa i cudownie chłodząca zmysły mięta. Pierwszy jest jaśmin, jednak nie jest tępy, suchy, duszący. Jest mokry od deszczu, przesiąknięty zielenią i soczystością cytrusów. Zmysłowy, jednak nie wieczorowy. Następnie rozwojowi aromatu towarzyszy w tle mięta, a to sprawia, że całość jest bardzo lekka, przejrzysta. Według mnie to idealny zapach na letnie dni. Leży na mnie pięknie od samego początku. Po około dwóch godzinach nie czuć już za bardzo cytrusów, zapach robi się przytulny, ciepły, lecz nie zbyt przytłaczający. Nie mam zbyt wprawionego nosa, ale wydaje mi się jakbym w nim czuła słodkość kokosa, soczystość melona ale nadal nie jest to aromat słodki sam w sobie. 

To zapach intymny, urzekający. Być może nie poczujecie go przechodząc obok... W duchocie lata nie powali na kolana współpasażerów tramwaju czy metra, tudzież współpracowników, jeśli do pracy jeździcie autem. Ale szepcząc do ukochanego bądźcie pewne, że poczuje ten subtelny aromat. A nawet, jeśli ukochanego jeszcze brak - warto poznać ogrody Pana Li dla samej siebie.

Próbka, którą miałam, wyparowywała ze skóry dość szybko. Jednak woda toaletowa z buteleczki trzyma się zgodnie ze standardem. Nawet wieczorem jeszcze czuję zapach przy skórze, ale najczęściej i tak w trakcie dnia aplikuję je ponownie - because I can :D A także dlatego, że po prostu je uwielbiam! I kompletnie nie rozumiem, dlaczego Sephora zaliczyła te perfumy do działu męskiego... To maksymalnie unisex, jednak dla mnie są one bardzo, bardzo kobiece. Polecam wypróbować!



19 komentarzy:

  1. hmm ciekawe czy mi by się spodobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę obwąchać bo sporo o nich słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak go opisałaś, że aż chciałoby się skąpać w tej świeżości. Tym bardziej w gęsty od gorąca wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak unisex to ja dziękuję. Opis przepiękny, gorzej, że zapachy tej marki nie trafiają w moje gusta. Jedynie Kelly Caleche zainteresowała mnie na tyle, żeby ją kilka razy przetestować w perfumerii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga - najdalej unisex... moim zdaniem są ultrakobiece. Zresztą dla mnie nawet ich opakowanie, kartoniki - to nie są typowo męskie perfumy... Z drugiej strony ja czasem używam męskich... Wszystko zależy.
      Polecam Ci je niuchnąć...

      Usuń
  5. Domyślam się, że mi ten zapach by nie podpasował, głównie ze względu na jaśmin, którego nie cierpię. Ale zdjęcia, które zrobiłaś, niesamowicie oddają moje wyobrażenie tego zapachu po przeczytanym opisie - magia! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do zapachów ciężko przekonać słowami. Znam jaśmin z wielu zapachów, bywa naprawdę różny. Psik w perfumerii nic nie kosztuje :) Polecam, mimo wszystko :) jako ciekawe doświadczenie.

      Usuń
  6. Mam odlewkę z wizażowych zakupow i na mnie niestety pachnie jak odświeżacz do toalet :(

    ps. cudne foto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :)

      oj nie, na mnie w ogóle nie ma takiego problemu a znam zapachy, które bywają tak właśnie "świeże inaczej" na mnie ;) tutaj ani sekundy nie miałam takiego skojarzenia ;)

      Ale oczywiście co nos to inaczej :)

      Usuń
  7. Nie znam niestety a zdjęcia rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem ciekawa jak mi by się spodobały :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To teraz mnie zaciekawiłas :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mnie ciekawi zapach, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie powącham jak będę w Sephorze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Polecam spryskać nadgarstki - testowanie nic nie kosztuje, a jednak blotter to nie to samo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny zapach. Aktualnie mam Un Jardin Sur Le Toit, ale Le Jardin de Monsieur Li również trafi w moje ręce:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger