wtorek, czerwca 30, 2015

Makijaż w perfumerii - moje doświadczenie - ku przestrodze

Dzisiaj post troszeczkę nietypowy. Zbierałam się do niego i zastanawiałam nad jego sensem... ponad dwa lata. Do dzisiaj nie wiem, czy powinnam taki materiał publikować... I już już może bym odpuściła, ale ostatnio zbyt często widzę i czytam o podobnych historiach. Więc opowiem Wam o mojej "przygodzie". Być może komuś pomoże podjąć decyzję, być może komuś uratuje imprezę. Bo nic tak nie zepsuje kobiecie lubiącej dobrze wyglądać nastroju jak źle zrobiony makijaż, którego nie ma już czasu poprawiać.

Lat temu parę, we wakacje, zostałam zaproszona przez koleżankę na bezpłatny makijaż w pewnej perfumerii lokalnej. Celowo nie powiem Wam do której i proszę, nie zgadujcie. Tu nie chodzi o samą perfumerię, bo takie miejsce dostaje tylko informację, że przyjedzie "wizażystka marki" i będzie robiła u nich makijaże. Nie dziwię się, że sklep korzysta z takich propozycji - w założeniu ma to na celu uatrakcyjnić wizytę w perfumerii, wyróżnić stałe klientki i skusić je na zakupy prezentując pełen potencjał kosmetyków danej marki. Ja trafiłam na pewną firmę wysokopółkową, znaną i lubianą dość powszechnie, firmę, której koncern-matka zrzesza pod sobą dziesiątki, jeśli nie setki światowych marek... Nie będę Was trzymać w napięciu do końca posta. Napiszę to już teraz. Gdybym nie znała z własnych wcześniejszych doświadczeń kosmetyków tej firmy to po tej prezentacji ich możliwości.... do końca życia nie kupiłabym nic co od nich pochodzi.

Ogólnie uwielbiam malować siebie, ale równie bardzo (a może i bardziej) lubię kiedy mnie się maluje. Mogę wtedy podpatrzeć ciekawe triki, zobaczyć siebie oczyma innych, może odważyć się na coś innego. Pani, która wykonywała makijaż była przesympatycznym sprzedawcą. Miło się z nią gawędziło, opowiadała o kosmetykach, których na mnie używa. Czerwona lampka zapalić powinna mi się już na początku, kiedy to zaczęła zmywać mi mój makijaż mówiąc, że brwi zostawi bo są w sumie dobrze zrobione. Pomyślałam, że może marka nie ma odpowiedniego odcienia do brwi itp. Pal licho, wtedy jeszcze makijaż brwi nie był dla mnie aż tak istotny - dopiero zaczynał być. Powinna była zaświecić mi się kolejna lampka, kiedy leciutko wyrównaną cerę zaczęła mi Pani pudrować pudrem z milionem świecących drobin. Ale zignorowałam - wakacje, luz, ok, trochę błysku jeszcze nikogo nie zabiło. Kiedy jednak zobaczyłam jaką kredką Pani zaczęła robić mi makijaż oka - zwątpiłam po raz pierwszy i to od razu. Praktycznie kreska została wykonana nie sztyftem a drewienkiem, które je okala. Nie wiem, jak można nie zatemperować kredki przed wykonywaniem kreski... Ani to bezpieczne, ani praktyczne, ani higieniczne... To był moment, kiedy zaczęłam się bać. Niestety, najgorsze miało nastąpić. Kiedy więc podniosłam się ze stanowiska, moim oczom ukazał się makijaż. Szok to mało powiedziane.

Na potwierdzenie - pierwsze zdjęcia z perfumerii, robione aparatem w którym wtedy miałam ustawiony lekki blur, stąd cera widoczna jest w miarę.  Co jest w tym mejkapie zrobione źle? Brwi robiłam sama, ale część się zmyła przy demakijażu, oko - to była tragedia. Nie dość, że cienie nałożone zostały pod samą brew, nieroztarte, napaćkane, ja już naprawdę to pominę. Ale efekty kredki możecie zobaczyć na zbliżeniach, które potem ekspresowo utrwaliłam aparatem z lepszym makro w domu. A następnie równie szybko to dziadostwo zmyłam. I ja wiem, że ciężko w to uwierzyć ale tak Kochani, to oko malowała WIZAŻYSTKA topowej kosmetycznej marki, a nie pięciolatka. Wiecie także, że uwielbiam podkreślać usta. Nie do końca wiem, jaki był zamysł tego makijażu ust ale wiem jedno: to nie jest mój kształt ust. Czy w obliczu tego wszystkiego jest jeszcze sens wspominać o różu, bronzerze czy konturowaniu? A korektor na wypryski? A czy warto w ogóle wspomnieć o uprzątnięciu osypanego cienia spod oczu? Dla mnie to rażące zaniedbania. Do dzisiaj myślę, że może jednak dobrze, że Pani się za to nie zabrała. Wstydzę się pokazywać to publicznie, ale w końcu przeważyła chęć ostrzeżenia Was.

Pierwsze dwie foty nie są najgorsze. No, przynajmniej pod względem zblurowanej cery.






A tak makijaż prezentował się w szczegółach.







Do dzisiaj wzbiera we mnie złość. Nie na perfumerię. Nawet nie na tę panią, chociaż oczywistym jest, że mimo starań nie miała zielonego pojęcia o tym, co robi. Jestem zła na firmę, która zatrudnia takich ludzi aby ją reprezentowała. Jest TYLE utalentowanych wizażystek! Wystarczy wejść na pierwsze lepsze forum, grupę na FB, zrobić nabór, konkurs cokolwiek. Makijaż, jaki widzicie był darmowy, więc może nie powinnam narzekać? Nie wiem tego. Ale wiem, że gdybym cokolwiek za niego zapłaciła chyba para wyszłaby mi uszami. Według mnie zresztą, nawet darmowy makijaż powinien za to być robiony w warunkach higienicznych, higienicznymi narzędziami, jeśli jest robiony testerami (co w przypadku makijaży w perfumerii zawsze ma miejsce) to powinny one być odkażane przed każdą klientką. Jedyne makijaże robione mi w sklepie z kosmetykami, jakie mnie zawsze w pełni satysfakcjonowały to były te w M·A·C w Magnolii. Nie znajduję nawet jednej płaszczyzny, na jakiej mogłabym porównać z nimi to, co widzieliście wyżej.

Chciałabym uczulić te z Was, które na tego typu makijaże w perfumeriach się zapisują. Nie bójcie się sprawdzić jak taki makijaż wygląda. Pójść, zobaczyć, popytać. Czym wizażyści malują, jakie zachowują standardy higieny, zwłaszcza jeśli, tak jak w moim przypadku, malują testerami. Ja chyba dostałam jakiegoś szoku... nie nadążałam, nie umiałam się przeciwstawić, powiedzieć stop. Dzisiaj, bogatsza o wiedzę z różnych źródeł (dwa z nich w linkach TU czy TU ) nie dałabym się dotknąć. 

A Wy jakie macie doświadczenia z makijażami w perfumeriach / sklepach? Podzielcie się pod tym postem. Ja się spodziewam, że być może mój przypadek jest jednym z nielicznych. Jeśli trafiłyście w Douglasie czy Sephorze (lub w innych perfumeriach) na naprawdę znające się na rzeczy wizażystki - również się tym podzielcie!

112 komentarzy:

  1. Nie skorzystałabym z darmowego makijażu w perfumerii. Boję się, że trafię na osobę, która nie utrzymuje pędzli w czystości oraz, że nie ma odpowiednich umiejętności. Raz jedna makijażystka mnie namawiała, ale powiedziałam jej, że lepszego makijażu niż tego, który mam na sobie na pewno mi nie wykona:) Powiedziałam jej to po tym, jak zobaczyłam, w jaki sposób wypełnia brwi mojej siostrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz też to wiem, ale tak dokładnie interesuję się tym stosunkowo od niedawna i sama aż nadmiernie dbam o czystość narzędzi kiedy maluję innych. Jednorazówki, czyste pędzle... Nie dałabym namówić się teraz za żadne skarby świata.

      Usuń
  2. Ojej. Zabolało mnie. Wszystko....... -.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwierz mi, że im więcej patrzę na te foty, tym bardziej mnie boli.

      Usuń
    2. Oko wygląda jakbym ja je malowała. W gorszy dzień. Po ciemku. Usta też fatalne i jeszcze malowanie testerami bez dezynfekcji - fuj. Fuj, fuj, fuj.

      Usuń
    3. nie wiem jak malujesz, Dorota ale śmiem twierdzić, że znacznie lepiej i przede wszystkim estetyczniej.

      Usuń
  3. Jestem w szoku. To wygląda naprawdę... mało estetycznie. Sama nigdy nie byłam malowana w drogerii/perfumerii, ale moja siostra skorzystała z tej usługi. Co prawda było to 8 lat temu, w Douglasie w Bydgoszczy, ale wizażystka spisała się na medal - cały makijaż był naprawdę dobrze zrobiony, estetyczny, kolory dobrze dobrane do urody siostry. Ja raczej bym się nie zdecydowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja po marce, jakiej były kosmetyki, nie spodziewałam się takiego efektu... Dla mnie ta pani dobre imię tej marki niestety podkopała. Ja bezgranicznie ufam jedynie MACówkom, bo w tym sklepie zatrudnia się wizażystki a nie sprzedawczynie jedynie. I kiedy bym nie była przez nie malowana, zawsze efekt był full wypas.
      Tu niestety to nie wina perfumerii - w sklepie była bieżaca woda a przynieść swój skinsept do odkażania pędzli i kosmetyków to naprawdę nie jest problem... Niestety, pani nie pomyślała...

      Usuń
  4. O matko...nie wiem co brała ta Pani przed rozpoczęciem tego makijażu...współczuję. Byłam raz na tego typu makijażu - pokazy Rimmel, ale byłam zadowolona, zrobiła to co chciałam. Jednak trochę się boję stanu kosmetyków, czy są odkażone?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre piksy jakieś :D
      kosmetyki powinny być odkażone przed każdą klientką. Szminki, kredki, konturówki, ja odkażam wszystko, co kremowe. Podobnie pędzle, jak nie ma czasu między jednym malowaniem a drugim na pranie - polecam skinsept. spray, alkohol wyparowuje, to nie jest dla mnie argument, że jak to, że nie ma czasu prać. Masakra. No ale polak mądry po szkodzie.

      Usuń
  5. Ale tragedia... Nigdy nie zdecydowałabym się na makijaż w perfumerii. Dla mnie to przede wszystkim niehigieniczne i nie wiadomo jaki będzie efekt końcowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tej chwili też to wiem. Ale sądziłam wtedy, że taka ą ę marka na pewno szkoli wizażystów, zarówno z technik makijażu jak i z odpowiedniej higieny pracy... To ja nie jestem wizażystką wielkiej marki, a jak maluję koleżanki to mi się dziwią, że jedną jednorazówkę do tuszu raz wkładam do produktu, a następnie wyrzucam i biorę następną... chociażby.

      Usuń
  6. Oszalałam...jak można coś takiego napaćkać i wypuścić w świat? Tym bardziej, że Pani która go wykonywała to "wizażystka", a takich tytułów nie nadaje się "byle komu"...podobno. Jeszcze mówisz o jednej z topowych marek. Straszna kicha, podejrzewam, że już dziecko by lepiej umalowało. Przerażające. Po tym makijażu przypomina mi się ten nieszczęsny filmik, które wypuściło Paese i ich nieszczęsna "wizażystka"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Natala... Celowo nie chcę ujawniać publicznie jaka to marka, choć uwierz mi długo myślałam, czy czasem nie powinnam. Nawet po tamtym makijażu myślałam, czy by do nich nie napisać ale ... no właśnie ja to ja... nie chciałabym, żeby przeze mnie ktoś nie wiem, pracę stracił itp. Tym bardziej, że to tylko częściowa wina tej pani, jeśli ją na szkoleniach upewniali, ze taka zajebista jest, to pewnie w to uwierzyła...
      Kreska kredką to była tragedia.. Nie dość, że drapała po oku!!! to jeszcze wyglądało to tragicznie.
      P.S. śmieszna historia jest taka, że jak mnie zobaczyły dziewczyny z tej perfumerii, to koleżanka cichaczem podała mi okulary ciemne z Bourjois "Kasia, mamy taką promo, że do dwóch produktów Bourjois dajemy okulary gratis, masz te okulary - do auta dojdziesz jakoś..." :D serio, gdyby nie one chyba nie doszłabym i do auta...

      Usuń
  7. Kiedyś byłam świadkiem makijażu wykonywanego na mojej koleżance w perfumerii Sephora - niestety kobieta o śniadej cerze, pięknych niebieskich oczach, szczupłej twarzy i ponętnych ustach została wystylizowana na wampa, co ostatecznie dodało jej jakiś 15 lat :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehh.
      A tak naprawdę tak niewiele czasem potrzeba, żeby naturę podkreślić...

      Usuń
  8. Często konsultantki Mary Kay odwalają taką fuszerę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście za wszystkie w Polsce nie jestem w stanie odpowiadać, ale wiem, że część po prostu musi być dobrze przeszkolona albo ma to gdzieś bo wiem kto czasem prowadzi ich szkolenia i po prostu nie ma opcji, żeby robił to źle...

      Usuń
  9. :-) Tak z ciekawości czy Pani wizażystka sama miała makijaż? I czy wyglądał podobnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze? Nie pamiętam ale gdyby wyglądał podobnie to chyba bym nie siadała raczej ;) podejrzewam, ze miała po prostu delikatny. Wiesz, to nie zawsze jest wyznacznikiem tego jak ktoś maluje. Ja siebie za dobrze nie umiem, u innych wychodzi mi dużo lepiej ;)

      Usuń
    2. Mam podobnie , jak Ty Kasia ;-) U siebie wychodzi mi dużo gorzej, a u kogoś , mam wrażenie , że mam wieksza kontrolę :)

      Usuń
    3. no dokładnie :) poza tym jednak ja mam naprawdę ciężkie oko do umalowania... i jak widzę babkę z wielkimi pięknymi oczami to to się samo maluje po prostu... <3

      Usuń
  10. Cienie rzeczywiście masakra. U nas w drogerii była niby promocja, że profesjonalistka zrobi manicure hybrydowy za 25 zł i koleżanka poszła. Trzymał jej się 2 dni ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a te syfy? :D ja je kryję na potęgę... a tu tak trochę mało estetycznie...
      Jednak prawda jest taka, że dobra usługa kosztuje. Tak jak nie wierzę, że można dobry makjiaż zrobić za 30zł, tak nie wierzę że hybrydę za 25. tu akurat jeszcze kwestia była taka, że jakość tego makijażu mogła się przełożyć na zakupy. Naprawdę mogła.

      Usuń
  11. to naprawdę nie wygląda dobrze;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Oż kurde! Strasznie niechlujna robota :( I make up na prawdę wykonywała wizażystka?! Aż trudno uwierzyć :( Ja nigdy nie decyduję się na makijaż w perfumeriach bo jestem przekonana, że zazwyczaj czystość i higiena nie tylko narzędzi, ale i produktów pozostawia wiele do życzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, naprawdę South :)
      i niestety ale masz rację co do czystości...
      Co jak widzimy po komentarzu Farizah nie zawsze jest winą wizażystki...

      Usuń
  13. Makijaż tragedia... i jeszcze ta kreska... co autorka miała na myśli?!?!?! (Przepraszam, nie autorka, a WIZAŻYSTKA!) Współczuję Kochana! :(
    Tak swoją drogą, od razu mi się przypomina, jak korzystałam z darmowego makijażu Akademii S.... w Galerii Bałtyckiej rok temu! MASAKRA to mało powiedziane! hahaha :).. Ale wtedy nie było mi do śmiechu.... Biegłam do toalety tak szybko, że koleżanki myślały, że dostałam biegunki :P Dopiero potem im wytłumaczyłam, że musiałam czym prędzej to zmyć - wyglądałam jak ladacznica z brwiami- plemnikami... One stwierdziły, że dobrze, że to zmyłam, bo bały się mi powiedzieć (żebym się nie obraziła), iż tak wyglądam w tym makijażu jak dzi...
    Powiedziałam sobie - nigdy więcej darmowych makijaży promujących....
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego Aniu, co miała na myśli nikt nie wie. Dobrze, że miałaś szansę się zmyć. Ja w sumie w takim blogerskim odruchu fotografowania stwierdziłam, że muszę zrobić pamiątkowe foty.
      u mnie zdecydowanie też nigdy więcej.

      Usuń
  14. Wybacz, ale strasznie Cie oszpeciła. Bawi mnie polityka firm, wybierają osoby może i z wykształceniem, ale bez jakichkolwiek zdolności. Nie wiem czy widziałaś filmik przedstawiający makijaż wykonany przez główną wizażystkę Paese, po fali krytyki szybko został usunięty....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Magda i właśnie on i parę innych takich perełek skłoniły mnie ostatecznie do wyrażenia opinii. Jednak tutaj mamy do czynienia z rybą o wiele grubszą niż Paese... i to mnie martwi. Bo rozumiem, (na siłę troche no ale rozumiem załóżmy) że młoda polska marka nie ma kasy na wycudowanych wizażystów. Ale wielki światowy koncern??

      Usuń
  15. Kilkakrotnie robiłam podejścia do makijaży w perfumeriach (jak były bezpłatne), chciałam z ciekawości sprawdzić, czy można takiej usłudze zaufać, ale za każdym razem było kiepsko. Chyba nie aż tak kiepsko, jak u Ciebie, ale mimo wszystko źle się czułam w makijażu, bo był niedopracowany, krzywy, wszystko się warzyło i wyglądało za ciężko. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś się zdecyduję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no mi wystarczył ten aby przelać czarę goryczy...
      dziwi mnie takie podejście. Ja nie oczekuję, że mnie zlotem obsypią. Ale kurde zrobić elegancki makjiaż to naprawdę nie powinno być problemem dla "wizażysty" :(

      Usuń
  16. Byłam raz na Guerlain i raz na Chanel, w obu przypadkach było ok, ale obawy były ogromne. W pierwszym przypadku makijaż był dość delikatny i zachowawczy, w drugim za mocny ;) ale babie nie dogodzisz ;) A tak serio w obu ładny i profesjonalny. Natomiast nie lubię akcji z malowaniem paznokci, bo wtedy odwalają fuszerkę, mogliby poświęcić 5 minut więcej i wykonać podstawowy manicure biologiczny, jak odsunięcie skórek i opiłowanie płytki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A byłaś incognito? Czy jako blogerka? Bo też może (choć oczywiście mogłaś po prostu trafić na profesjonalistę) być tak, że bojąc się negatywnej recki czy opnii blogerki na przykład na spotkaniach z nami itp traktuje się inaczej.

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. OMG... Nawet moje makijaże to przy tym dzieła sztuki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam oj tam. :) Anka malujesz się delikatnie ale to ładne i estetyczne mejkapy. Masz rację - to dzieła sztuki. No chyba, że ten mój nazwiesz sztuką abstrakcyjną....

      Usuń
  19. Po prostu masakra :/ Nie trafiłam jeszcze (odpukać!) na taką artystkę :) Początkująca amatorka w Douglasie lepiej mi go zrobiła, naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D no - że też ja to się odważyłam pokazać...
      moja estetyka jest jednak trochę inna...

      Usuń
  20. W podobnych okolicznościach czytelniczka mojego bloga, której jakiś czas temu odstąpiłam darmowy makijaż w salonie bardzo znanej marki, dorobiła się paskudnej reakcji uczuleniowej ... A wydawało mi się, że dziewczynie przysługę oddaję, że będzie frajdę miała, pozna asortyment i parę makijażowych trików ... Tymczasem ja tylko wyrzuty sumienia miałam, a ona poważny dermatologiczny problem. Dodam tylko, że nie była to kwestia reakcji na kosmetyki same w sobie, tylko na brak podstawowych zasad higieny właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :O
      matko.
      współczuję i Tobie, i Czytelniczce.. :/

      Usuń
  21. mnie to się tak zdaje, że Ci konsultanci to tacy wizazyści z przymrużeniem oka, oni nie są rozliczani z wykonanych makijaży ale ze sprzedanych produktów. Wiesz Tobie się nie spodobało, setka innych była/jest podjarana bo pomalowana produktami z wyższej półki. Byłam raz na konsultacji znanej selektywnej marki i odniosłam takie wrażenie właśnie. 10minut max na nałożenie pięlegnacji i makijażu i następna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ta Pani mówiła o sobie wizażystka, ja bym chciała jednak wiedzieć czy idę do wizażysty, czy do wizażysty z przymrużeniem oka... ;)

      Usuń
    2. Ogolnie rzecz biorac moj pierwszy dzien pracy to byla akcja makijazowa. Szefowa widziala mnie pierwszy raz na oczy...

      Pozniej mialam kilka takich akcji. Osobiscie dbam o higiene... perfumeria zawsze zapewnia prodikty do dezynfekcji.

      Co do makijazu... no coz... ja czasami wole pomalowac zachowawczo, delikatnie, a nie wystydzic sie za swoja robote... ;) nie uwazam sie za wizazystke ;) chociaz chetnie to robie w pracy ;)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  22. O matko!

    To była reakcja na makijaż na zdjęciach, a co do reszty, to właśnie z uwagi na takie elementarne, jak dla mnie, wymagania higieny, nie poszłabym na taki makijaż, odkąd zobaczyłam, że jest on robiony jednymi pędzlami - psikanymi "tak o", ale pokrytymi warstwą kosmetyków po nie wiem ilu klientkach i tym, co owe miały na skórze. Czytałam też o tych makijażach za 5 zeta robionych testerami... A tępa kredka rządzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja chciałam to wypróbować. Zaufać itp. Pędzle chyba nawet jakoś tragicznie nie wyglądały, nie pamiętam już tak dobrze... Ale te produkty :(

      Usuń
  23. Mnie przeraża totalny brak higieny przy wykonywaniu makijaży testerami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie również. To ja się martwię moimi osobistymi kosmetykami, które traktuję niemal jak świętość, przy malowaniu innych uważam na wszystko (chociaż pewnie i tak można by to usprawnić i ulepszyć ale ciągle się ucze)... a tu jeb z testera i pozamiatane...

      Usuń
  24. Nigdy nie zdecydowałam się i raczej się nie zdecyduje na wykonanie makijażu w sklepie czy drogerii. Raz poddałam się wykonaniu na mnie makijażu przy pomocy kosmetyków jednej z firm wysyłkowych i choć robiła to makijażystka i stylistka z dyplomami to po spojrzeniu w lustro miałam łzy w oczach, tym bardziej że to co miało być na powiekach znalazło się na moich policzkach i nie zostało usunięte przed zakończeniem makijażu. Do tego kosmetyki wywołały reakcje alergiczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany...
      to ja mogłabym siebie jednak nazwać szczęściarą, bo mnie nic nei uczuliło - chociaż tyle.
      Właśnie wiesz, takie najbardziej podstawowe rzeczy mnie rażą... bo można by i nawet kreskę krzywo zrobić, dobra, stres itp (mi się raczej nie zdarza bo staram się jak głupia) ale nie posprzątać pod oczami?!

      Usuń
  25. Fascynujący jest dla mnie fakt, że makijażystki marki zazwyczaj są pięknie wymalowane, a z klientek potrafią zrobić klauna. Posiadając ta świadomość, którą mam dzisiaj raczej odmawiam darmowych makijaży gdyż wiem, że pędzle nie są czyszczone pomiędzy klientkami. Wracając do tematu, miałam robiony w zeszłym roku makijaż przez wizażystkę tej samej marki, to co zrobiła na oczach spowodowało u mnie tylko ogólną niechęc do marki oraz potrzebę natychmiastowej ucieczki do toalety w celu zmycia tej bajkowej abstrakcji. Drugi rodzaj makijażystek, których szczerze nie znoszę to "pani wiedząca lepiej". Ponieważ jestem osobą dorosłą, na podstawie wcześniejszych doświadczeń, podczas rozmowy werbalizuję głośno i wyraźnie swoje potrzeby. Miałam kiedyś robiony makijaż do sesji zdjęciowych w Douglasie. Ponieważ sama za wszystko płaciłam , uważałam, że mam prawo wymagać. Podczas rozmowy opowiadałam pani czego nie lubię u siebie w makijażu, w czym źle sie czuje i czego nie chciałbym mieć na sesji na twarzy. Wyobraź sobie moje zdziwienie jak po zakończonym makijażu okazało się, że pani zrobiła DOKŁADNIE wszystko to co spowodowało, że prawie zaczęłam płakać. Powiedziałam jej, że mi się nie podoba i że ma poprawić. To wydarzenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie ma co liczyć na profesjonalne podejście pań z perfumerii. Ot jestem tylko kolejną babą, którą trzeba odwalić. Najmilej wspominam również makijaże w MACu w Galerii Krakowskiej, gdzie zawsze byłam wysłuchana, dopieszczona w super higienicznych warunkach. Również pojawiła się w moim Douglasie nowa pani nastawiona na pomoc klientce i z wielkim sercem do makijażu i kosmetyków, ale niestety tak szybko jak sie pojawiła tak szybko zniknęła. Szkoda :-(

    P.S. Mówiłam, że nie będzie źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że mialam obawy!

      Masz całkowitą rację, obawy uzasadnione.
      O tak, "pani wiedzącej lepiej" należy się osobny post ;) zwłaszcza tej umiejącej tak cudownie dobrać podkład. średni z gamy, mimo, że biel jest jednym ze słów pasujących do Twojej karnacji...
      Poprawiła chociaż?

      Usuń
    2. Poprawiała do bólu...... Musiała :-) Na zdjęciach przyznam, że wyszedł niekiepsko, ale i tak nie wynagrodził moich strat moralnych w postaci złego samopoczucia i niepewności podczas pozowania. Tak nie powinno być. Przecież w tym zawodzie komunikacja to podstawa!

      Usuń
  26. http://everydaymakeuppassion.blogspot.co.uk/2015/05/higiena-pracyswiadomosc-indywidualna.html
    .....
    Makijaz "bajka" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam i wychodzi na to, że znowu się czegoś nauczyłam... :)

      Usuń
  27. Byłam na takim darmowym makijażu raz, w pobliskiej Naturze. malowała pani która była po wizażu ale też pracownicą sklepu. ogólnie makijaż nie był zły, wyglądał całkiem nieźle tylko kolory trochę źle dobrane bo mnie jest (zwłaszcza przy jasnych wtedy włosach) źle w zbyt jasnych niebieskościach połączonych z szarością. Nie moje kolory, bo wygląda oko jak rozmyte. ;) To było nim wpadłam w blogowy światek ;) ale pamiętam że pani odkażała swoje pędzle zanim mnie malowała więc choć jednej rzeczy się nie bałam ;)

    Ale to co pokazujesz i opisujesz....tragedia, nawet ja, kilka lat do tyłu, lepiej się malowałam! Nie mając dużego pojęcia o samym makijażu .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wiem co oni mają z tymi niebieskimi i szarościami... brąz, złoto, beż to już są kolory dużo bardziej uniwersalne i ... bezpieczne... Ciężko zrobić nimi krzywdę. A oni uparcie niebieski.

      Usuń
  28. podnoszę szczękę z klawiatury :o

    OdpowiedzUsuń
  29. Sama byłam wizażystką dla marki Rouge Bunny Rouge i starałam się jak mało kto dlatego klientki potrafiły po makijażu zostawić po 500-600 zł w kasie za kosmetyki tej marki:)
    Ale wiem ile też zebrałam "jobów" za zbyt dokładny makijaż... bo jak malujesz twarz to TYLKO twarz, jak oczy to TYLKO oczy ( bez brwi), jak usta to tylko usta... a ja nie umiałam zostawić klientki z tylko pomalowanymi oczami no musiałam te brwi czy chociaż korektor nałożyć....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i oczywiście testerów nie mogłam dezynfekować tylko swoje pędzle i tylko ich środkami do dezynfekcji, które przy moich... cóż... były marne.

      Ale podobne wspomnienia mam po makijażu w Inglocie gdzie Pani zrobiła ze mnie pośmiewisko, na szczęście w prezencie dostałam płyn do demakijażu i szybko poszłam zmyć do toalety.

      Usuń
    2. Ale Oktawia, to, że klientki tyle zostawiały to tylko świadczy o tym, że byłaś wyjątkiem!
      I widzisz, poruszasz tu też kwestię tego co odgórnie można od drugiej strony... Nie wiem jak jest w Douglasie czy Sephorze, w Dougu byłam lata temu na makijażu, nie było TRAGEDII ale miałam taką tonę podkładu na twarzy i pudru, że bałam się tąpnąć. A mówiłam Pani, że ma byc delikatnie bo nie lubię mega ciężko... Niestety to było tak dawno temu, że szczegółów nie pamiętam. Więc może jednak warto o tym pisać, bo może perfumeryjne sieci nie zdają sobie sprawy z tego, że klientki są coraz bardziej świadome... Jak to mogłaś dezynfekować tylko pędzle? Konturówki, szminki itp nie mogłaś? To jest skandal, że się zabrania... podobnie z makijażem tylko oczu czy tylko ust...

      Usuń
    3. Kredki i szminki i tak dezynfekowałam bo nie mogłam po prostu NIE MOGŁAM nałożyć be dezynfekcji. Ale pudry, róże, bazy pod cienie itd... szkoda gadać.
      Powinni zwracać większą uwagę na przeszkolenie wizażysty a nie tylko na nachapanie pieniędzy.

      Usuń
    4. no wierzę, ja też bym nie mogła...
      Przy czym dodam, że to nie była sieciówka, nie było odgórnego zakazu dezynfekcji...

      Usuń
  30. Rzeczywiście ten makijaż nie należy do najlepszych... Zauważyłam , że wiele pań, które są związane z marką , prezentują tzw" starą szkołę" i nie mają zielonego pojęcia o nowych trendach i technikach w makijażu... a szkoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak ładnie i delikatnie to ujęłaś :D

      stara szkoła dla mnie to też jednak nie jest ;) tu brak podstawowego roztarcia cieni / kredki... aaaalbo zrobienia kreski nieroztartej ale dokładnej.. szkoda, bo gdyby Pani mnie zachwyciła efektem na pewno kupiłabym parę rzeczy... a tak uciekałam...

      Usuń
  31. Mam bardzo podobne doświadczenie, byłam na tyle zaszokowana że nie chciałam po drodze z punktu X do domu wysiąść na chwilę do osiedlowego sklepu. Pomarańczową skorupę zmyłam zanim zdjęłam buty. Moja mama wyglądała jeszcze gorzej - cerę miała jak ciasto.
    Podobne wrażenie miałam gdy byłam malowana przez wizażystkę przed wystąpieniem w bardzo wysoko budżetowej reklamie jako statystka. ale wtedy miałam juz ogromne doswiadczenie w makijażu i od razu zaproponowałam że dokończę go na własną rękę.
    Za rok mam ślub i wiem że nie dam nikomu tknąć mojego makijażu :)
    PS. my pasjonatki kosmetyków i makijażu nawet sobie nie zdajemy sprawę ile wiemy na temat tej sztuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak się składa, że sama też trochę maluję, i wiem, że można trafić naprawdę dobrze ale też naprawdę źle. Zdarza mi się malować Panny Młode :) To jest dla mnie wielki zaszczyt i nie wyobrażam sobie tego spieprzyć :/ Ale one też widzą moje prace i wiedzą co potrafię i same oceniają. Co innego jak trafiasz w ciemno do kogoś. Odezwij się do mnie na PW - blogowego maila to coś Ci podeślę :))
      I zgadza się - jak ktoś się tym pasjonuje to inaczej podchodzi do sprawy...

      Usuń
  32. Żeby zrobić taki efekt, to naprawdę trzeba się postarać... :|

    OdpowiedzUsuń
  33. Diabelsko zdolna wizażanka :DDDDD Moje wyrazy współczucia...

    OdpowiedzUsuń
  34. Oooo ona chyba 'wizaystka' jest tylko na dyplomie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, w sumie nie weryfikowałam dyplomu... może trzeba było. Albo najpierw poprosić o portfolio...?

      Usuń
  35. No tak, widzę, że nie tylko mnie to spotkało. Śpieszyłam się do domu, ale babeczka namówiła mnie na darmowy makijaż. Byłam wtedy totalnie bez makijażu i po całym dniu, a ta bez żadego przemycia cery zaczyna mnie paćkać. Wyszłam ze sklepu pomarańczowa i ohydna i z nieskończonym makijażem (nałożyła mi tylko podkład korektor i terracotte). Twarz może była warta 800zł, ale wyglądała jak 2zł... Aż mi głupio było wyjść z tego sklepu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jezu ja po całym dniu czuję się taka brudna i niedomyta, że jakby mi na to ktoś jeszcze nałożył makijaż to bym sobie chyba skórę zdarla....
      haha piękne podsumowanie!

      Usuń
  36. OMG nie przewidywałam że to taki koszmarek :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Odpowiedzi
    1. wiem. zdecydowanie wolę własne makijaże są ciut mniej koszmarne ;)

      Usuń
  38. czy to nie była Pani z Paese? hihihi. Powiem Ci tak - ja pier....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie Sioux, Paese nie ma w lepszych lokalnych perfumeriach ;)

      Usuń
  39. Właśnie dlatego kompletnie nie mam zaufania do personelu drogerii i perfumerii. Bo pracują tam sprzedawcy, a nie wizażyści. MAC to jedyne miejsce, gdzie nie boję się coś wypróbować na własnej skórze, chociaż i tu podobno bywa różnie, bo z różnych opinii słyszałam, że czasem nad kompetencje i doświadczenie kandydatki przekładają jej urodę. Wracając jednak do tematu głównego - prawda jest taka, że dziewczyna która umie porządnie malować, nie będzie pracować za te pieniądze co sprzedawca/ wizażystka danej marki, z presją zarobku zależnego od wyniku sprzedaży. Gdyby wielkie koncerny dawały lepsze pieniądze na tego typu stanowiskach to i standardy mogliby podwyższyć. Dziwi mnie, że tak się tego boją, zważywszy na to ile kasy wkładają w reklamę.

    Sama miałam jakiś czas temu podobny uraz. Chociaż u mnie był tylko makijaż twarzy w celu pokazania produktów danej marki. Chociaż pytałam o próbkę zupełnie innego podkładu, zupełnie innej firmy. Nie wiem w którym momencie przysnęłam, ale to co nastąpiło było katastrofą. Pani wizażystka jednej z naprawdę wysoko półkowej, jeszcze świeżej na polskim rynku firmy kompletnie mnie nie słuchała, nie dała dokończyć zdania, nie obchodziło ja czego szukam, jakie mam potrzeby i na jakim efekcie mi zależy. Po prostu na chama pokazywała parę produktów i o nich nawijała.... a po kwadransie wyszłam z za ciemnym, pomarańczowym kremem tonującym na twarzy, który w dotyku przypominał olej (podobno przypudrowany....), miał drobinki brokatu i nic nie zakrywał. Tak o to zraziłam się do jednej marki, cieszącej się sporą popularnością za granicą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż mnie kusi zapytać o jaką markę chodzi... Niestety, słuchac pań też nie szkolą. A prawda jest taka, że ja mam dwie zaufane perfumerie, gdzie mnie znają i wiedzą, że nie wcisną mi kitu. :) Moja kochane Sephorzanki z jednej z Wrocławskich galerii i lokalne Panie w Douglasie, z racji częstotliwości wizyt i długich rozmów, jakie prowadzimy. Wiedzą, że mi się nie da niestety wcisnąć byle czego "bo mają to sprzedać", nawet są pod wrażeniem mojej wiedzy i ostatnio usłyszałam, że powinnam u nich złożyć papiery :D

      Masz całkowitą rację z tym, że za byle jakie pieniądze nikt nie będzie tkwił w perfumerii, kiedy ma talent i siłę przebicia.

      Usuń
    2. Nie powiedziałabym ci, bo ta pani pracuje w magnolii, którą chyba często odwiedzasz, a nie chcę robić antyreklamy, jedynie cię ostrzegę :)

      Usuń
  40. Kasia ja myślałam, że mój makijaż to była porażka ale to co Tobie zrobiła przeszło moje najśmielsze oczekiwania ... No jestem pod wrażeniem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówiłam Ci, że u Ciebie nie było źle ;)

      Usuń
  41. Nie wiem co powiedzieć.
    Ja się np. dopiero 'uczę' malować siebie, bo zazwyczaj tego nie robię. I może nie potrafię idealnie dobrać podkładu czy cieni. Ale na samo spojrzenie tego... czegoś co miałaś na swym licu umiem tylko powiedzieć 'o ja pier....".
    Mnie tylko raz babeczka w Hebe maźnęła, i to tylko usta, bo chciałam wypróbować. Ale odkaziła wszystko, łącznie ze szminką testerową, mną, sobą i pędzelkiem. Odkaziła też krzesełko na którym usiadłam, nie wiem, czy tak z rozpędu czy co, aczkolwiek po tym wszystkim wyszłam ze szminką, bo efekt mnie zadowolił i zadowala nadal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha krzesełko mnie rozbawiło :D
      wszystko jest kwestią wyrobienia wprawy. Zawsze też można podpytać innych.
      Ja mam często tak, że mnie dziewczyny proszą o dobór kosmetyku, dobór cieni itp i chętnie pomagam. Coraz częściej słyszę, że powinnam taką usługę oferować :D

      Usuń
  42. Bardzo dobrze, że powstał taki post i nie ma się czego wstydzić! Raczej nie chodzę do drogerii, jedyną, jaką lubię jest Rossmann. A reszta? Ceny z kosmosu i konsultantki, które za każdym razem wchodzą w cztery litery. Wolę zakupy internetowe :) Ten post tylko przekonuje mnie, że większość stanowisk w Polsce jest obsadzanych po znajomości... Bo jak wytłumaczyć fakt, że pracownica teoretycznie znająca zasady makijażu odwaliła taką chałturę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem tego wytłumaczyć.
      Ale tym postem nie chcę też wsadzać wszystkich do jednego wora, znam sporo ludzi, pracujących w drogeriach, perfumeriach itp, którzy są dobrzy w swoim fachu. Po prostu zalecam ostrożność...

      Usuń
  43. Makijaż straszny. Na pewno nie dodaje urody. Każda z nas potrafi się lepiej pomalować, a tytułu makijażystki nie posiada. 'Pół biedy", że to był "makijaż" darmowy i nie wykonywany na jakąś specjalną okazję. Oraz tyle dobrze, że nie skończyło się dla Ciebie żadnymi powikłaniami związanymi z brakiem elementarnych zasad higieny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak jak piszesz. Gdybym po tym makijażu miała się gdzieś pokazać publicznie to nie ma opcji. A czasem dziewczyny idą na taki makijaż do perfumerii i potem na imprezę itp. Ja bym niestety się spóźniła - musiałabym to jechać zmyć i umalować się samej.

      Usuń
  44. To jest chyba jakiś żart? To trzeba mieć dwie lewe ręce żeby coś takiego zrobić! O kwestiach higienicznych nawet nie będę mówić, bo to chyba przeraziło każdego, ale ta kreska... mój chłopak ładniej zrobił kreskę kiedy mnie malował :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabym kiedyś poprosić męża, żeby mnie umalował :D jestem ogromnie ciekawa, co by z tego wyszło...
      I niestety, ale to nie żart. :/

      Usuń
  45. Może ta pani była wizazystką-na-zastępstwo, przerzuconą na ten jeden dzień z całkiem innego stanowiska? Bo makijaż wygląda bardzo amatorsko. Ja nie lubię, kiedy ktoś mnie maluje, więc na takie makijaże nigdy się nie wybieram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma takiej opcji, Pani na pewno od co najmniej 2-3 lat wykonywała swoją robotę.
      Szkoda, że nie lubisz, ja tam lubię malować innych :)

      Usuń
  46. Jestem w wielkim szoku. Nie wygląda to zbyt profesjonalnie... Ale ze wszystkiego to chyba ta kredka jest najbardziej karygodna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciężko się nie zgodzić. Chociaż osobiście uważam, że w tym makijażu wszystko jest karygodne... ;)

      Usuń
  47. W tym zawodzie jest naprawdę sporo przypadkowych osób. Co tu kryć, do makijaży trzeba mieć po prostu rękę. Jak się jej nie ma, to i szkoła nie pomoże. Optymistyczny jest fakt, że makijaż nie fryzura i można go po prostu zmyć :) Sama nie korzystam z tego typu propozycji ze względów higienicznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jedyny optymistyczny fakt, prawda.
      Zastanawiam się teraz co z zepsutymi tatuażami... to gorzej, bo niby można cover zrobić ale chyba nie wszystko się nadaje... a samozwańczy tatuatorzy też są... Bo makijaż zmyjesz, włosy odrosną, a tatuaż?

      Usuń
  48. Oprócz lekcji poglądowej na temat perfumeryjnych wizażystek ja wysnułam jeszcze jedną - ile kobiecie daje, a ile ujmuje dobrze/źle zrobiony makijaż. Np. oglądając twoje zdjęcia zazdroszczę ci ust, a w tym wypadku… no już mniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co prawda to prawda. Ale moje usta na przykład są dość trudne do schrzanienia, w sensie - każdy by je umalował, są w miarę symetryczne itp. Więc jak mocno trzeba się postarać, żeby je zepsuć???

      Usuń
  49. Ostatnio miałam wykonany makijaż w perfumerii, powiem, że byłam bardzo zadowolona. Efekt świetny, wisażystka profesjonalna. A frafiłam tam, zwyczajnie "z łapanki" w perfumerii. Może miałam szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Rzeczywiści nie wgląda to za ciekawie, dobrze że dzielisz się takimi doświadczeniami. Ja sama nie dałabym się komuś pomalować, chyba że z ciekawości, ale moja rodzicielka ma za sobą przykre doświadczenie - kiedy to wróciła do domu w fatalnym nastroju, bo pani w drogerii nałożyła na jej opadające, prawie niewidoczne powieki, brązowy cień aż pod brwi. Większość kobiet raczej nie ma zbyt wielkiej świadomości i dla nich samo słowo 'makijaż' brzmi kusząco, bo wszystkie lubimy wyglądać dobrze

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger