środa, marca 11, 2015

Bomb Cosmetics masło do ciała 30% Shea Bita Śmietanka


O kosmetykach Bomb Cosmetics pisałam już w dwóch postach: TU o myjącym maśle pod prysznic i TU o babeczce do kąpieli. Obydwa te kosmetyki zyskały moją przychylną opinię. Jak jest w przypadku tego masła do ciała? Od razu popsuję Wam oczekiwanie - jest świetnie!


Masło przychodzi do nas w pięknym pudełku utrzymanym w stylistyce słodkiej i uroczej. Za 39zł otrzymujemy 200ml produktu o zbitej, zwartej konsystencji. Troszeczkę przypomina mi puszysty krem do ciała z L'Occitane, o którym pisałam TUTAJ. Na szczęście na podobieństwie w konsystencji się kończy. Masło z Bomb Cosmetics jest dużo lepsze, zarówno pod względem pielęgnacyjnym jak i w kwestii aplikacji.

Bardzo lubię przed rozsmarowaniem go na ciele lekko rozgrzać je w dłoniach - dzięki temu gładziutko rozprowadza się na skórze i nie ma problemu z jego wmasowaniem. Procesowi temu towarzyszy cudowny śmietankowo-owocowy aromat. Czuć w nim odrobinę koksa, banana, lekko śmietankową słodką nutę. Ciężki mi go przyrównać do czegokolwiek. Nie jest jednak z pewnością ani za słodki, ani za owocowy - ten balans bardzo przypadł mi do gustu. Masło dość dobrze się wchłania, nie mam uczucia lepkości kiedy wskakuję w pidżamę po 10-15 minutach od jego nałożenia. Kończyny na drugi dzień są nadal dobrze odżywione i nawilżone :D Jest to fajne zwłaszcza zimą, kiedy lżejsze mleczka czy balsamy nie radzą sobie z utrzymaniem suchości skóry w ryzach.


Jestem przekonana, że to nie ostatni produkt do pielęgnacji ciała z Bomb Cosmetics, który trafił do mnie. Z pewnością będę jeszcze szaleć na mintishop.pl - mam na liście między innymi peeling pod prysznic Mango czy malinowe masło do ciała :) Człowiek mógłby nie wychodzić spod prysznica!

Składniki: Sucrose, Glycerin, Aqua (woda), Sodium Cocoyl Isethionate, Sorbitol, Propylene Glycol, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Parfum (aromat), Phenoxyethanol, olej z ziaren Helianthus Annuus (słonecznika), Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Etidronate, Citrus Nobilis (Mandarin) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Denatonium Benzoate, Benzyl Alcohol, Limonene, Benzyl Benzoate, CI 42090 (Blue 1), CI 14700 (Red 4), CI 17200 (Red 33).

18 komentarzy:

  1. Hihi, chyba skład nie od tego produktu, bo nie ma w nim masła shea, a już na pewno nie 30%. :D Na pewno kupię to masełko, bo przykuło już dawno moją uwagę, ale czytam różne opinie na temat jego zapachu. Moja skóra uwielbia shea, więc pewnie ten produkt dobrze ją nawilży. :) Przekonałaś mnie w 100%! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha faktycznie :) sklad musiałam skopiować z peelingu mango bo widzę cukier i glicerynę :D dzieki za czujność :* zapach z pewnością zaliczam do pięknych.

      Usuń
    2. Nie, nie skopiowałaś złego, po prostu na stronie MintiShop'u jest taki podany :)

      Usuń
  2. Oj kuszą smakołyki z Bomb Cosmetics.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie bierz Malinowego masła do ciała! Ja mam i skubane ma tak duzo brokatu, ze nie potrafię wytrzymać. Ostatnio nawet Caryca była w różowym brokacie *_* a to masło kupie jak przejdzie mi uraz do Malinowego masła : p ale fakt faktem, ze pięknie ono pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze wiedzieć, że malinowe to fail :D

      Usuń
    2. ja polecam TRUSKAWKI ZE ŚMIETANĄ - zero brokatu, a pachną obłędnie! jak prawdziwe truskawki ze śmietaną :D

      Usuń
  4. Zazdroszczę!! :) Marzy mi się kilka kosmetyków od Bomb Cosmetics. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kosmetyki z Bomb Cosmetics wygladaja super smakowicie, wlasnie takie lubie w pielegnacji, bo jestem leniem a zapach kosmetykow mnie zacheca do uzywania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Polaczenie zapachow nie do konca w moim guscie. Ale dzialanie jak najbardziej mi sie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię masełka z Bomb Cosmetics :) zresztą podobnie galaretki pod prysznic czy peelingi :) do tej pory zawiodłam się właściwie tylko na jednym produkcie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasia, nie przeraża Cię trochę skład? Nie należy chyba do najlepszych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie składy raczej nie przerażają... nie mam jakoś wielkiego parcia - fajnie jak jest naturalny skład ale nie jestem jakoś specjalnie sfiksowana na tym punkcie. Używam wiesz, różnych produktów i drogeryjnych, i wysokopółkowych i naturalnych. Wychodzę z założenia, że skoro to jest dopuszczone do sprzedaży to jest przebadane i krzywdy nie zrobi. A do tego na mnie akurat bajecznie działa ;)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger