poniedziałek, stycznia 06, 2014

Ulubieńcy 2013: Perfumy i kolorówka

Witajcie w Nowym Roku! Oby przyniósł nam wszystkim same dobre doświadczenia, pozytywne zaskoczenia i trafione kosmetyki! Kosmetycznie rok 2013 uważam za bardzo udany. Odkryłam kilka perełek, nie nacięłam się na żadne słabizny. Kolejny dobry rok. Oby tak dalej! 

Przybywam do Was dzisiaj z postem o moich ulubionych kosmetykach 2013. Takich, po które sięgałam najczęściej, czasami codziennie. Na pewno coś pominęłam :D znając mnie - prawdopodobnie już po publikacji zdam sobie z tego sprawę. Ale tak naprawdę udało mi się zebrać większość hitów :) Zapraszam zatem na mały przegląd :) 

Drobna uwaga: tam gdzie mogłam zalinkowałam przy nazwie produktu do stron polskich. Nie po to, żeby nabić komuś/stronie statystyki ale żebyście mogli zobaczyć cenę produktu, inne odcienie itp.  Po prostu dla lepszej orientacji. W niektórych miejscach natkniecie się na odnośniki odsyłające Was do mojej recenzji danego produktu, jeśli więc Was zainteresuje - możecie o nim więcej poczytać.

Jeśli chodzi o perfumy, mój aktualny zbiór liczy sobie ponad 30 flaszek. Ale pośród nich są zapachy, których używam częściej niż innych. Perfumy dzielę jakoś tak zupełnie odruchowo na te zimowe i letnie. Latem (oprócz wieczornych wyjść) preferuję te lżejsze, owocowe, świeże; zimą sięgam po słodkie, waniliowe, karmelowe - zdecydowanie cięższe kompozycje. 

W tym roku niezaprzeczalnym perfumowym hitem ogłaszam nową wersję wody Davidoff Cool Water Sea Rose. Kupiona pod koniec wakacji jest najczęściej od tego czasu przeze mnie używaną wodą. Nie wyobrażam sobie, żeby mogła się skończyć, dlatego dokupiłam już w zapasie 50ml. To jest moja absolutna miłość tego roku. Planuję poświęcić mu wkrótce osobną notkę bo to naprawdę hit! Obok zdecydowanymi ulubieńcami były Flora by Gucci Generous Violet (recenzja) oraz lekka jabłkowo-bergamotowa See By Chloé. 


W tym roku prym wiodła różana Chloé Intense - uwielbiam róże od Chloé, chyba w każdej wersji, a Intense jak dla mnie jest po prostu piękna. Elegancka, świetnie się komponuje z moją skórą, intryguje, otula. Zaraz obok niej ulubieńcami były dwa słodziaki: La Vie Est Belle Lancôme i Manifesto YSL.

Oczywiście nadal często sięgałam po moje ukochane i ponadczasowe zapachy od Chanel - Coco Mademoiselle i Chance Eau Fraîche. Przeniosłam się z lubością na torebkowe wersje tych perfum. Są świetne, bo niewielkie, z wymiennymi wkładami więc tak naprawdę napoczynamy każdy wkład po kolei i zużywamy pojedynczo. Dopóki są zamknięte - nie wietrzeją.


Przejdźmy zatem do kolorówki. Na co dzień nie używam baz pod makijaż. Używam głównie podkładów mineralnych, pod nie nie czuję potrzeby nakładania żadnych ulepszaczy. Dlatego rano, pod cały makijaż używam rozświetlacza w kremie Kod Młodości Blask od L'Oreal. To już chyba moja czwarta buteleczka. Uwielbiam ten produkt. Zostawia twarz naprawdę fajnie nawilżoną (moja sucha skóra nie potrzebuje nic więcej) i idealnie przygotowuje ją do makijażu. To zdecydowanie mój codzienny hit.


Od bardzo długiego czasu jestem wielką fanką podkładów mineralnych - dotychczas najlepsze, jakie miałam okazję używać to obok EDM właśnie Lucy Minerals. Dla mojej skóry jest perfekcyjny. Bardzo kremowy jak na minerały, ma świetne krycie i - co kocham w podkładach mineralnych - moja skóra pod nim oddycha. Zimą używam mieszanki odcieni Cream i Light, latem dodaję odrobinę Medium. Kiedy jednak potrzebuję porządnego krycia i konkretu na twarzy, niezmiennie sięgam po mojego ulubieńca - MAC Studio Fix w odcieniu NC15. Ten podkład, oprócz tego, że jest niesamowicie wydajny, ma piękne krycie i świetną trwałość.


Wśród pudrów sypanych moim ulubieńcem już od bardzo dawna jest Clinique Blended Face Powder. Wydajny, drobniutko zmielony, pięknie ujednolica makijaż twarzy i zmniejsza widoczność moich porów. Od niedawna bardzo często sięgam jednak również po puder z Flormaru. Muszę przyznać, że jest on dużym zaskoczeniem - bardzo na plus. Jest miałki, fajnie "przyczepny" i wygląda bardzo naturalnie, jednocześnie dając całkiem niezłe krycie :)


W kwestii zaś pudrów wykańczających prasowanych moim hitem nad hitami został w tym roku puder Meteorites Poudre de Perles Nacre Des Mers 10. Uwielbiam, ubóstwiam, można śmiało powiedzieć: KOCHAM efekt, jaki daje ten puder. I jednocześnie jestem zła, bo to limitka była...


...dlatego na co dzień używam najczęściej dwójki moich ulubieńców: MAC Mineralize Skinfinish Natural w odcieniu Light i nowości, którą bardzo szybko polubiłam - CC Lumene Color Correcting Powder w bardzo jaśniutkim odcieniu Light/Medium. Oba pudry doskonale kryją - nałożone pędzlem tyup kabuki idealnie wyrównują koloryt cery - nawet, jeśli podkład czegoś nie pokrył tak jak byśmy tego chcieli, te pudry dadzą sobie doskonale radę.


W kwestii bronzerów ten rok przyniósł mi ogromne niespodzianki. Poza moim wielkim ulubieńcem czyli starym znoszonym kompaktem Sephory w odcieniu Archipel (niestety, wycofany) odkryłam, można by rzec, na nowo bronzer MAC Bronzing Powder Refined Golden. Używam go namiętnie, uwielbiam efekt jaki daje i to, że absolutnie nie jest pomarańczowy :)


W tym roku odważyłam się też na zakup bronzera w kremie Soleil Tan De Chanel, coś, czego bym nigdy wcześniej nie kupiła. I nie żałuję swojej odważnej decyzji :) Nie jest to produkt łatwy w obsłudze, ale łatwiejszy, niż się tego obawiałam. Tworzy na twarzy piękną, naturalnie wyglądającą opaleniznę.Gorąco polecam, zwłaszcza, że to produkt dostępny w regularnej sprzedaży!


Uwierzcie lub nie, ale był taki moment w moim kosmetycznym życiu, że nie lubiłam rozświetlaczy. Teraz jestem ich miłośniczką bo nic tak pięknie nie ożywia cery i nie dodaje nam uroku jak delikatnie podkreślone kości policzkowe. Zdecydowanym faworytem był dla mnie w tym roku znowu produkt Chanel, tym razem limitowany Poudre Signée de Chanel. Piękny subtelny księżycowy blask, glow jakiego nie daje żaden inny produkt. Cudo. Poza nim standardowo - Mary Lou-Manizer (recenzja) od theBalm oraz Modern Mercury od Estée Lauder.



Róże - tu było bardzo ciężko wybrać kilka. Najchętniej wrzuciłabym tu wszystkie róże z MACa. Podobnie jak wszystkie Chanelki bo ten rok minął zdecydowanie pod szyldem tej marki.  Wybrałam te, które wydaje mi się, że na moim licu lądowały najczęściej. MAC Stereo Rose to jeden z moich ukochanych pudrów mineralnych MACa. Stosowany jako róż - jest przepiękny, po prostu. Do tego limitowany róż mineralny Amber Glow i dwa limitowane odcienie róży prasowanych: Ripe For Love i Poised. Odcienie dość spokojne, ale pasujące do wszystkiego. Gdy chciałam ożywić nieco cerę - sięgałam po Benefitową Bella Bambę a w końcówce roku mój makijaż policzków zdominował Chanelowy Accent (recenzja).


Cienie. W kwestii pojedynczych - odkryłam cienie Estée Lauder - zarówno pojedyncze jak i potrójne, które wyszły pod koniec roku - są naprawdę godne uwagi. Zresztą - cały koncern mam wrażenie bardzo popracował nad jakością cieni. Lifting przeszły w tym roku cienie Clinique. Dotąd kojarzyły mi się z delikatną pigmentacją i zachowawczymi kolorami. Tymczasem firma w tym roku wypuściła nowe cienie pojedyncze i zestawy, które jakościowo są świetne. Kolejnymi pojedynczymi cieniami które są moim skromnym zdaniem szałowe to prasowane cienie Fyrinnae. Nietypowe odcienie, świetna pigmentacja i stosunkowo niska cena (minusem jest dostępność) sprawiają, że jednak warto się o nie postarać. Warto tez wspomnieć MAC i ich cienie z linii Extra Dimension. Co prawda była to edycja limitowana, ale chyba się te cienie przyjęły bo w sklepach właśnie możecie kupić kolejne odcienie w tej formule. Polecam, są świetnie napigmentowane i mają piękne wielowymiarowe odcienie.


Jeśli chodzi o palety - tutaj chyba Was nie zaskoczę. Prym wiodła Urban Decay Naked 2 - po tę paletę sięgałam najczęściej wtedy, gdy nie miałam nastroju na nic kolorowego, gdy potrzebowałam spokojnego oka do mocniejszych ust lub gdy po prostu nie miałam żadnego pomysłu na makijaż. To świetna paleta - wróżę Naked 3 podobną sławę :)



Równie często używałam moich palet MAC, uwielbiam je, zarówno te gotowe wychodzące przy okazji limitowanych kolekcji jak i te składane samodzielnie. Cienie MAC to jakość sama w sobie.



Jeśli zaś zastanawiacie się, jakie cienie w kremie rządziły u mnie w tym roku - zdecydowanie były to te ze zdjęcia poniżej. A więc największej ilości użyć doczekał się królujący u mnie od samego początku mojej przygody z firmą MAC Paint Pot w odcieniu Painterly. Ubolewam, że przy okazji zmiany formuły odcień ten został wycofany. Obok niego bardzo polubiłam się z nowością od Benefitu - cieniem w kremie Bikini-tini - szampańskim beżem, bardzo delikatnym, nadającym się zarówno na całą powiekę, jak i w newralgiczne miejsca typu łuk brwiowy czy wewnętrzny kącik. Chanel Epatante z kolei to piękna oliwkowa zieleń, do której wystarczy dodać odrobinę szarości czy czerni w załamanie powieki - i makijaż gotowy a do tego pięknie błyszczy. I w końcu stosunkowa nowość w mojej kosmetyczce - cień w kremie marki Pupa. Nigdy jakoś specjalnie nie patrzyłam w kierunku tych produktów ale ten cień jest bajeczny! Pokażę Wam go w najbliższym czasie z bliska bo jest przepiękny, lśniący, trwały.



W kwestii eyelinerów nic się za bardzo nie zmienia od lat. Pierwszym i podstawowym produktem do kresek są i były MACowe Fluidline'y. Kolekcjonowanie ich weszło mi chyba w nawyk a MAC to wyczuł i co chwilę wypuszcza ostatnio nowe odcienie, jak nigdy ;)  Zoeva Cream Liner to nadal obok fluidline'ów drugie ulubione kremowe linery. Oprócz odcienia Denim Bar, który choć piękny wymaga trochę więcej zachodu z nakładaniem, polecam wszystkie! Najczęściej przeze mnie katowane fluidki widzicie na zdjęciu - odcienie to Blacktrack, Wholesome i Avenue.




W kwestii tuszy do rzęs, choć zdarzają mi się skoki w bok, czasem nawet dość udane, faworytem do którego zawsze wracam jest Clinique Lash Power mascara (recenzja). W tym roku udał mi się jeden romans. Zdradziłam Clinique z MAC In Extreme Dimension 3D Black Lash  i ciągle jestem zakochana po uszy, mimo, że to nie jest miłość łatwa.


Pod oczy natomiast w minionym roku najczęściej trafiały cztery produkty. Hitem okazał się Benefit Fake Up (recenzja) - nie dość, że kryje to jeszcze pielęgnuje delikatną okolicę oczu - czego chcieć więcej? Kiedy jednak nudził mi się, sięgałam po trzy inne produkty: mistrzunia retuszu czyli YSL Touche Eclat, nowość która jest bardzo dobrze rokująca - Estée Lauder Double Wear w odcieniu 02 Light Medium oraz lekki rozświetlający korektor BareMinerals Stroke Of Light.



Będąc w okolicy oczu nie wolno zapomnieć o brwiach, na których staram się skupić nieco już od jakiegoś czasu. Ciągle się uczę ujarzmiania ich. Najczęściej przeze mnie katowanym zestawem jest kredka do brwi MAC Eye Brows Lingering precyzyjna i idealna dla blondynek, cień MAC Copperplate i nowość od Benefitu - gimmeBrow. Ten żel do brwi o delikatnym zabarwieniu i małej precyzyjnej szczoteczce jest produktem po prostu genialnym.


Rok ten - obok linerów - obfitował w kredkowe zakupy i hity. O kredkach z Sephory możecie poczytać TUTAJ. Są rewelacyjne - jak widzicie od czasu publikacji posta moja kolekcja tych kredek urosła sporo. To dla mnie najlepsza dla nich rekomendacja :)  Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie uwzględniła w tej kategorii jeszcze kilku MACowych produktów. Swego czasu nie rozumiałam fenomenu kredek Pearlglide. Już rozumiem - są bajeczne :) Ostatnim moim hitem jest odcień Industrial - niebiesko-szaro-fioletowy. Cudo! 



Konturówek używam rzadko. Przeważnie na wyjście i do mocniejszych kolorów szminki. Dlatego najczęściej w tym roku sięgałam po te z MAC - w odcieniach Beet i Brick oraz po słynną MUFE Aqua Lip  16C.


Jak wiecie, jestem błyszczykowo-szminkowym maniakiem więc w tej kategorii nie mam raczej wielkich ulubieńców... Owszem, mam takie po które sięgam częściej, ale raczej używam wielu. Te, które w tym roku doczekały się częstszego użytkowania to na pewno MACowe limitowane Mall Madness, Viva Glam Cyndi i Force of Love a także Cremesheen glass Meteoric. Z nieMACowych szczególnie miło używa się błysczzyków z nowej linii Guerlain Gloss D'Enfer. Lekka konsystencja, śliczne kolory i cieszące oko opakowanie zapewnią tym błyszczykom spory sukces.


Podobnie rzecz się ma ze szminkami. Odkryciem tego roku są z pewnością szminki Avon Luxe - uwielbiam je, choć zdecydowanie najfajniejsze spośród nich są te o kremowym wykończeniu. To naprawdę całkiem rozsądna, pielęgnująca, kryjąca i kremowa szminka. 


Nie okryciem, ale nadal najczęściej używanym przeze mnie doustnym produktem są szminki MAC. Te odcienie szczególnie często gościły na moich ustach: Viva Glam Cyndi, Mineralize Lipstick Splurge (recenzja KLIK), Marquise'D (możecie ją zobaczyć tu: KLIK), Sweetie, Coral Bliss, Watch Me Simmer, Girl About Town, Rebel (MACowe szminki z regularnej kolekcji do obejrzenia na stronie)
 


Oprócz tego hitem w tym roku okazały się być grube kredki do ust. Za przykładem Clinique i ich Chubby Stick poszły inne firmy. W konsekwencji rynek zalały kredki. :D Moi ulubieńcy z tej dziedziny? Oprócz Chubby Stick Intense (bo te zwykłe są ok, ale dla mnie ciut za delikatne) to kredki Bourjois Color Boost, Isa Dora Twist Up Gloss Stick w odcieniach Red Romance i Sugar Crush czy Sephorowe limitowane letnie kredki (pięknie błyszczące!). Całkiem fajny odcień ma także koralowa kredka Astor.


 I w końcu - smaczek tego roku w dziedzinie USTA: IsaDora Color Chock Stain (recenzja KLIK i KLIK). Zachwyt, uwielbienie... Peany pochwalne możecie poczytać w poszczególnych recenzjach :)


UF, tym sposobem chyba, podkreślam, CHYBA, dobrnęłam do końca tego posta - tasiemca. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na śmierć moimi wywodami. Dajcie znać, jeśli jakiejś kategorii w tym zestawieniu zabrakło. 
A jak minął Wasz rok? Znaleźliście coś ciekawego? Jakiś produkt, który zostanie z Wami w najbliższej i może też tej dalszej przyszłości? A może (czego nikomu nie życzę) trafiliście na kosmetyk, który Wam totalnie nie służył i chciałybyście przestrzec mnie i Czytelników? Zachęcam do dzielenia się kosmetycznymi doświadczeniami 2013roku.

71 komentarzy:

  1. Uwielbiam zapachy Chloe zwłaszcza ostatni z różą. :) Sporo tego jest, muszę przetestować przy okazji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak ostatnia różana chloe jest też cudna :)

      Usuń
  2. Żadnego z tych komsetykow nie mialam okazji poznac na wlasnej skorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wszystkie :) bo w końcu to moi ulubieńcy :)

      Usuń
  3. cala masa wspanialosci! nie moge sie napatrzec :) ale pojedyncze z Twoich ulubiencow sa tez moimi ulubiencami 2013 roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rzeczywiście :) moje Naked pozdrawiają Twoje Naked ♥
      I wiedziałam, że o czymś zapomniałam. Bazy pod cienie :) trzeba bedzie dodać :))

      Usuń
    2. bardzo mnie tez zachecilas do wyprobowania Stainow Isa Dora, zarowno recenzja jak i teraz :) bede w Polsce w lutym, to na pewno sie skusze choc na jeden!

      Usuń
  4. Cieni Estee Lauder nie miałam, ale kuszą mnie choćby za same opakowania (bo ja sroka straszna jestem):D
    Mam ten tusz z MACa i dla mnie to jest jeden z bubli wszechczasów niestety.
    Podoba mi się u Ciebie ten Chanelkowy rozświetlacz, ale z tego, co kojarzę to chyba była limitka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - Chanelek to limitowanka :/ a szkoda bo jest piękny.
      Co do tuszu - no nie ma w ogóle chyba żadnego kosmetyku, który by był uniwersalny i pasował każdemu. Szkoda, że in extreme Ci nie podszedł...Dla mnie to cudo :)) na testy czeka jego brat z białymi literkami ;)
      A cienie z estee, zwłaszcza te cyber są genialne :)

      Usuń
  5. W połowie posta już zamarłam prawie od tylu dobroci. Co do perfum to podziwiam kolekcję, naprawdę sporo.
    No i przybijam piątkę Lucy kocham od 3 lat i żaden podkład mineralny jej nie dorówna, szkoda tylko, że Anie nie robi już takich promocji jak kiedyś... :(
    Cienie EL, masz rację bardzo poprawiła się jakość.
    No i ile MACów jestem w szoku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe no bo to nie od dzisiaj wiadomo, że ja MACowa panienka jestem ;))
      Love MAC, nic nie poradzę :)
      Perfum rzeczywiście dużo ale co począć - co chwilę cos kusi...
      a tam, ja to się cieszę, że w ogóle ślą do Pl Lucynę... mam zapas ale nie wyobrażam sobie codziennego makijażu bez niej już.

      Usuń
  6. Przeczytałam tyle pochwał na temat cieni Fyrinnae, że chyba wypróbuję kilka.
    Widać, że z ciebie pomadkowa dziewczyna, u mnie w tej kategorii ulubieńców nie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze Twoich obczaić zatem :) ale że tak wcale wcale??
      Prasowane są super, sypance daja radę, są boskie kolorystycznie ale trzeba trochę z nimi popracować i się w nich wprawić. Nie są tak proste w obsłudze jak pigmenty mac.

      Usuń
  7. Matko i Córko :D, zupełnie nie moja liga :D jestem pod wrażeniem! Same cuda, jedyne, co mam na własność to Paletka Estee Lauder, o której istnieniu oczywiście nie wie mój Tż, bo by mnie eksmitował... ;P No i paletka Naked 2,którą Tż ma mi sprezentować na Dzień Kobiet :D
    Piękne zbiory, oby Ci jeszcze piękniej służyły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale że czemu?
      Co Wy macie z tymi TŻtami??? :))) chłopa wyszkolić trzeba i tyle :)))
      żartuję oczywiście ;)
      mam nadzieję, że będziesz z Naked tak zadowolona jak ja :) albo jeszcze bardziej! :)

      Usuń
    2. No właśnie czasem się zastanawiam, kto tu kogo szkoli... xD
      Też mam taką nadzieję! Buziaki:*

      Usuń
  8. Masz więcej ulubieńców niż ja kosmetyków w ogóle hah :D Z zapachów bardzo podoba mi się YSL Manifesto, ciekawa jestem tej wersji Gucci Flora, więc lecę do recenzji :) ja mam wersję Gardenia, bardzo słodziutka ale też bardzo trwała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozbroiłaś mnie :D hehehehe
      wygrałaś tekst roku :) wieeesz, każdy kiedyś zaczynał a jak się coś przeradza w hobby, o którym gadać by można godzinami to człowiek się oddaje jak może :) dzięki tej ilości mam świadomość, że mam podstawy porównywać różne produkty i mieć o nich jakieś swoje opinie :) i czasem mam nadzieję, że to na marne nie pójdzie przynajmniej :)

      Usuń
    2. Dodaj do tego malowanie innych i masz zawód marzeń i hobby w jednym! Twoja zawsze zadowolona z mejkapu siostra

      Usuń
  9. Mam Painterly, chciałam wypróbować też Soft Ochre, ale dopiero dotarło do mnie, że zostały wycofane. Najgorsza wiadomość na świecie, Painterly był moim ideałem jako baza pod makijaż oka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można jeszcze na nie polować. Wiem, ze gdzieniegdzie są w szufladach. :) a Painterly am w sobie Ci wystarcza jako baza? Mi niestety pod niego potrzeba zwykłej bazy więc traktuję go jak przykazali jako cień w kremie. Jednak wiem, że są szczęśliwi, którzy mogą używać go solo i spełnia rolę bazy :)

      Usuń
    2. Na codzienne, stonowane makijaże jest w sam raz, nie zawodzi mnie :) No cóż, powiem szczerze, że nie spodziewam się już go znaleźć we wrocławskim macu, bo co chciałam tam coś kupić (lub dla kogoś lub ktoś mi) to nie było tego. Tak o to zamiast eyelinera Blacktrack dostałam Blitz & Glitz, który jest za mało czarny, a zamiast korektora pro longwear w odcieniu ciepłym wzięłam od biedy ten chłodny. Jak koleżance na początku grudnia chciałam kupić Russian Red, to dowiedziałam się, że bedzie po nowym roku. Nie liczę już na szczęście w tym Macu niestety :p Ale może uda mi się znaleźć coś podobnego.

      Usuń
    3. Zadzwoń do nich :) ja tam znalazłam ostatnio Soft Ochre. :)
      To mały salon, niestety, zdarzają sie braki. :/ To nie Warszawa. Ale warto się wcześniej zorientować choćby telefonicznie :)

      Usuń
  10. Zapachy chloe oraz obie chanelki uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Chloe co chwilę czymś kusi :))

      Usuń
  11. ooo matko widzę tu same cudeńka ;)
    poproszę o ślinik ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow! Jak pomyślę, że to tylko niewielki wycinek Twojej kolekcji, to nie potrafię sobie wyobrazić całości ;) Ogromniasta musi być

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest spora, to prawda :))) obawiam się, że świat nie jest jeszcze gotowy, aby ją ujrzeć :D

      Usuń
  13. Dostalam oczoplasu.... :) Przy paru kosmetykach wlaczylo mi sie zdecydowane "chce"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. któreś konkretne? :) czym pokusiłam?

      Usuń
  14. Wohoho ale cudni ulubieńcy i w jakiej ilości! ;) Ja również uwielbiam Naked 2 i puder z MACa, moje skarby ubiegłego roku i na pewno tego też ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naked to jest taki uniwersalny set, że aż się przyjemnie robi :) w ogóle te palety są dla mnie hitem, lubię kombinować i testować różne różniaste, ale przyznam szczerze - tak dobrze, jak robi mi Naked 2 i teraz Naked 3 tak mało która gotowa paleta neutrali mi robi :)))

      Usuń
  15. Pieknie zestawione, dla mni Naked 3 jest o niebo lepsza, zadna się jej nie równa:)
    Co do Davidoffa Sea rose bardzo fajna wersja, lepsza od tej nudzacej nuty cool water:PBardzo zroznicowane typy jesli chodzi o nuty zapachowe hihi
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co stawiam Naked 3 na równi z dwójką :)

      No Cool Water to były chyba moje pierwsze perfumy... jeszcze w Liceum. Ale teraz coś mnie w nich drażni. Za to Sea Rose <3 Ona na mnie leży jak marzenie, świetnie się w niej czuję :) mega kobieco :)
      No tak - w moim zbiorku dużo różności, od DKNY Woman, przez Amor Amor, Lee Lee czy Evę z Benefitu, klasyczną toaletową Florę itp. Długo by wymieniać :)
      Może kiedyś zrobię perfumowego posta? :)
      Dzięki Kochana! :***

      Usuń
  16. Uuuu... ale tu cudowności :) Zapachy są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana , świetnie pokazałaś swoich ulubieńców! La vie i Mademoiselle uwielbiam, jestem pod wrażeniem Twojej Mac-owej kolekcji ! wszystko cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inesko - to tylko wierzchołek MACowej góry lodowej :D ja MACówka pełną gębą od kilku lat to się uzbierało :)
      La vie - rany jak ona otula <3 uwielbiam jak pada deszcz, jest szaro i smutno - wtedy zapodaję sobie tego słodziaka i jakoś mi lepiej od razu :)

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Zwykłą Chance wąchałam i nieeeee jest to do końca mój typ, choć na przykład bardzo podoba mi się na mojej Mamie :)
      Eau Fraiche natomiast mam też w wersji butelkowej, kończę :) teraz postawiłam na torebkowe wersje :) to świetny pomysł jest :)

      Usuń
  19. Przebrnęłam!:)
    Kilku Twoich ulubieńców jest także moimi - jak np. gimmie brow, chance chanel, rozświetlacze - jedynie macowe cienie bym Ci ukradła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) gratuluję, wygrywasz buziaka :*
      MACzków pilnuję jak oka w głowie :D

      Usuń
  20. muszę zobczyć ten rozświetlacz z loreal, bo krem z tej seri na dzien mam i srednio sie spisuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krem mnie nie kusił :D
      rozświetlacz polecił mi kolega - wizażysta, powiedział, że ma fajny skład i wit C i jest lekki i fajny pod makijaż i sprawdziło się co do joty :)

      Usuń
  21. Bardzo miło się czyta i ogląda takie wpisy. Zainspirowałaś mnie do zakupów kosmetycznych :P
    Mamy zbliżone upodobania co do perfum :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy :)
      Ja jestem zachwycona tą falą podobnych wpisów bo zawsze coś ciekawego wynajdę u koleżanek po fachu :) I pewnie za rok w jakimś podsumowaniu wyjdzie, że wszyscy mieli dośc postów o ulubieńcach ;) ale co mi tam :) takie podsumowanie to też i dla mnie pamiątka :)

      Usuń
  22. Cycki mi opadly... a nie moze one juz takie byly... to szczena mi opadla.. boze jakie cuda MACowe cienie, roze uwielbiam, ale malo mam, a patrzac na twoja kolekcje to nic nie mam ehehe. Kredki Bourjois bardzo lubie. Mam jakies 30/40 pomadek, ale jakos nie wiem kiedy je zuzyje, przyczepiam sie do jednej i ja uzywam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      uwielbiam Twój komentarz :D
      Może kiedyś sie odważę i pokażę resztę MACowej kolekcji? choć może lepiej nie bo jeszcze wyślecie panów w kitlach z kaftanami ;)
      Kredki Bourjois są genialne, ubolewam, że tak mało kolorów jest - ale zaraziłam nimi najbliższe otoczenie - moja Mama je lubi, teraz Szwagierkę nimi zainteresowałam :) w takiej cenie to naprawdę jedne z genialniejszych na rynku :)

      Usuń
    2. Lepiej nie pokazuj, bo bede musiala cie odobserwowac... bo mi serce stanie jak zobacze znowu tyle cudownosci... a tak w ogole musze sprawdzic czy cie obserwuje bo mam cie w blogrollu i na fb a mi pokazuje ze ciebie nie lubie eheh.
      Burzuje mam 3 i myslalam i kolejnej, ale jednak zaczynam kupowac pomadki z mac bo mam tylko dwie... jakbym mogla to bym wszystko kupila... moze dobrze ze nie moge...

      Usuń
  23. Ale CUDA! Zazdroszczę 90% kosmetyków z tego postu <3 W szczególności meteorków (gdybym mogła mieć chociaż parę kuleczek, to już byłabym w niebie :D), Naked, rozświetlacza The Balm no i wszystkich grubasków do ust :) Mam kilka, ale kuszą mnie te z Bourjois ;) Oddaj trochę tych zbiorów :D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z Bourjois są świetne - polecam na -40% w Rossie, wychodzą za grosze :)
      Meteorki w kulkach lubię ale nie daję się specjalnie porwać szaleństwu kupowania limitek. Najfajniejsze są chyba klasyczne Mythic :)

      Usuń
    2. Na ostatnim -40% kupiłam taką kredkę z Astora, teraz pora czaić się na kolejną promocję w Rossmannie i kupić kilka z Bourjois :) Chociaż one nawet bez promocji drogie nie są, myślałam, że to wydatek większy niż 30zł a tu miłe zaskoczenie :) Muszę kiedyś zaczaić się gdzieś na rozbiórkę Meteorków i mieć chociaż kilka kulek, skoro są takie cudowne jak piszesz :)

      Usuń
  24. Moja miłość zdecydowanie w zeszłym roku po stronie Maca stała i pielęgnacji azjatyckiej. Pokochałam m.in.Macowe Msf-y Adored i Lust (mam ochotę na więcej :-) Co do perfum to moje ukochane to Manifesto ,a na drugim miejscu La Vie Est Belle :-) i wiele, wiele innych ......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MAC to MAC no :) nie ma co!
      ale nam się perfumowe hity pokrywają :))))

      Usuń
  25. MAC skinfinish mineralize też używałam i solo spisuje się świetnie na mojej mieszanej cerze. Urban Decay - Naked to palety po, które sięgam praktycznie codziennie. Z kosmetyków które pokazujesz chyba wszystko bym chciałą wypróbować! Włącza mi się sroczy syndrom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy MSF solo dałby mi takie mocne krycie, jakiego oczekuję, ale ja jestem w tym względzie wypaczona :) Sądzę, że dla pięknej cery jak Twoja i cer innych ślicznotek które nie mają potrzeby mocnego krycia sprawdzą się one jako solówa na buzi :)
      Żebym ja się mogła podzielić no :)
      Przyjedź kiedyś :)

      Usuń
  26. podzielam wielką miłość do Coco Mademoiselle i zielonego Chance! Coco mam już drugą butlę, a Chance się lada moment skończy i na pewno kupię kolejnego! uwielbiam i kocham! :)

    Studio Fix MACowy, to zdecydowanie mój ulubiony MACowy podkład! bardzo mi się podoba, to jak wygląda na skórze! MSFki też są fajne! zdenkowałam 2 opakowania i chwilowo nie planuję powrotu, bo zachwycona jestem żółtym pudrem Clinique :) bazę Chanelowa muszę wreszcie chyba kupić.. mam wrażenie, że dużo mnie omija :P po rozświetlacz Chanelowy w sumie rzadko sięgam.. wolę MSFy i żelki :) Stereo Rose i Amber Glow bardzo lubię! Bella Bamba też fajna, ale nie jest w mojej top trójce ;) Chanelowy Accent boski! myziam się nim ostatnio prawie codziennie :) cienie MACowe, PP i fluidline'y wiadomo! :) a i tusz IED, to moje odkrycie tuszowe zeszłego roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coco miałam seteczkę ale wywietrzała. Niestety, 100ml przy moich innych flaszkach - za dużo. Wiem, że to może zabrzmi burżujsko ;) ale mam taki myk podpatrzony, że dolewam do wody do mycia podłogi tych zwietrzałych zapachów - w całym domu pachnie mi teraz Coco jak sprzątam :D Kupiłam teraz te 20stki bo one w momencie załadowania dopiero są rozdziewiczane. :D
      Studio Fix to mistrz krycia dla mnie :) Tzn pewnie i inne ciekawe szpachle są ale on mnie nie zapycha, fajnie się rozprowadza, i daje w miarę naturalne wykończenie :)
      Dumam teraz nad tymi nowymi pudrami In Extreme Dimension :)
      Fluidline'y to moja nowa milość :D

      Usuń
  27. Odpowiedzi
    1. Moi ulubieńcy na Czerwonym Dywanie :D

      Usuń
  28. Strasznie dużo tych cudowności! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. ciekawi ulubiency :) sporo widze u ciebie perełek z 2013 roku :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękna i kosztowna kolekcja, jest na czym zawiesić oko i pomarzyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Niestety nic nie miałam z Twoich ulubieńców, ale może w tym roku się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  32. też uwielbiam te meteoryty i Mary Lou Manizer *.*

    OdpowiedzUsuń
  33. Fajnie wyglądają kosmetyki z jednej serii. Te malutkie paletki z MAC są cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  34. ale slicznosci- tez mialabym problem z wyborem na twoim miejscu!!
    paru rzeczy probowalam i tez sa moimi ulubiencami (benefit, clinique...)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger