wtorek, listopada 05, 2013

Essie We're in it Together

Dzisiaj będzie lakierowo :) i różowo! Trzeba złą passę przegonić, a kysz. A passa ostatnio dość mroczna, ale co ja się Wam o złośliwości losu będę rozgadywać, w końcu to blog kosmetyczny a nie taki do wylewania niezwiązanych z tematem żali... ;) Także dzisiaj przychodzę na przekór wszystkiemu z takim oto cudakiem:
 

Tego typu odcienie dość rzadko widzicie na moim blogu. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Podobnie jak lubię porządnie podkreślone usta, tak lubię wyraziste odcienie na paznokciach. Po prostu, nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć. Ponadto, nie przepadam za nakładaniem większej ilości warstw niż dwie (plus top coat) a tego typu odcienie często po dwóch warstwach nie kryją wystarczająco. No i w większości jasnych mlecznych róży moje dłonie wyglądają po prostu niedobrze, skórki wydają się być jeszcze bardziej czerwone itp. 


Dlaczego więc w ogóle kupiłam ten odcień? Oczarował mnie w buteleczce... Na pierwszy rzut oka to blady róż. Taki przeciętniak. Jednak gdy mu się bliżej przyjrzymy, zauważymy delikatny połysk, bardzo subtelny ale jednak widoczny. Piękne jest w nim to, że mikrodrobinki zawarte w tym lakierze w zależności od kąta padania światła mienią się na różowo, fioletowo, niebiesko i zielono. I musicie mi uwierzyć na słowo bo niestety na wszelakich zdjęciach ten połysk wychodzi trochę bardziej monochromatyczny. 


Osobiście dla mnie magia tego lakieru kryje się w tym wielowymiarowym połysku. Minimalnie rozczarowujący jest fakt, że drobinki są bardziej widoczne w świetle sztucznym i słonecznym niż zwykłym dziennym. To nie jest tak, że on robi się kremowy totalnie. Nadal pod pewnymi kątami widać delikatne przebłyski, jednak jak na mój prywatny gust mógłby ten połysk być bardziej wyrazisty. Z pewnością jednak fakt, że drobinki nikną w procesie aplikowania lakieru przysporzy mu wielu fanów.
Na zdjęciach widzicie jak wyglądają trzy cienkie warstwy lakieru (tak, wiem, nie lubię ich tyle nakładać ale są takie odcienie dla których robię wyjątek od tej mojej reguły). Jeśli chodzi o mnie efekt jest w pełni zadowalający. Nie wypowiem się tradycyjnie co do schnięcia lakieru (używam wysuszaczy) ani jego trwałości (u mnie bez uszczerbku wytrzymał dwa dni ale potem został brutalnie zmyty bo często lubię zmieniać odcienie lakierów).







Co sądzicie o takich odcieniach na paznokciach? Podoba się Wam ten essiak? Za mną chodzi teraz kilka jesienno-zimowych odcieni... Cashmere Bathrobe czy Sable Collar... Ale odrobina różu od czasu do czasu nie zaszkodzi :)

42 komentarze:

  1. ja też nie jestem fanką takich kolorów, ale to chyba jeden z tych odcieni, które chciałabym mieć u siebie tylko po to, żeby podziwiać buteleczkę z lakierem, uwielbiam takie świecidełka, chociaż generalnie ich nie kupuję (zwłaszcza tak jasnych i różowych), bo wiem, że potem zwykle jestem mocno rozczarowana tym, jak wyglądają na moich dłoniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie. Dlatego u mnie znajdziesz wszystkie kolory tęczy a takich jasnych mleczaków to mam kilka sztuk raptem... Ale akurat ten mi przypadł do gustu, zwykle mleczaki mam na raz a potem lecą w świat bo "to jednak nie to"...

      Usuń
  2. Jestem kapryśna jeśli chodzi o róże, to nie moje kolory i tak jak fiolety, muszą mnie mocno urzec abym ich zapragnęła. Fakt, faktem miła to odmiana dla monotematycznych braw jesieni.
    Sama jednak, 3 raz z rzędu nosze czekoladkę na paznokciach, tak mi dobrze z tym kolorem, że zmywam i maluję na nowo :) Chyba o to chodzi, aby znaleźć swoje kolory i wracać w chwilach "nie wiem jaki lakier wybrać" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja mam podobnie, choć u mnie rzecz się tyczy raczej delikatnych odcieni... muszą mnie urzec, tak jak piszesz :)
      Oczywiście, że chodzi o to, by nosić to co nam pasuje a nie ślepo podążać za trendami. Jasne, można się zainspirować. Ale to nie powinno być wyznacznikiem. :)
      Powiem Ci, że ja nie mam jednego lakieru, do którego w chwilach braku natchnienia bym wracała... raczej mam tak z fioletem właśnie. po prostu jak się za długo zastanawiam i nie mogę zdecydować to wybieram jakiś ciekawy fiolet bo z nimi się zawsze dobrze czuję :)

      p.s. a jaką czekoladkę tak katujesz? :)

      Usuń
  3. Ładny, ja akurat lubię i dobrze się czuję w takich kolorach, stąd jest ich u mnie całkiem sporo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mój kolorek, ale i tak śliczny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. w sumie to ładny, ale dla mnie chyba ciut ciut za blady.. wolę konkretniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie wygląda na pazurkach, wolę jednak też żywszy kolor. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie ciut za mdły, taki bladzioszek, zdecydowanie wole kolor na pazurkach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale słodziak ;) Nie ma jakiegoś konkretnego wyrazu, ale i tak mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam go i też byłam oczarowana nim w buteleczce i trochę żałuję, że nie wygląda identycznie na paznokciach, ale i tak nie mam mu tego za złe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, ale w sumie mi się jego efekt na paznokciach podoba, więc też nie mam mu tego jakoś mocno za złe. :)

      Usuń
  10. Mnie się podoba :)
    Ale ja lubię róż w każdym wydaniu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładny, delikatny kolorek ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. mam i nie lubię. u mnie wygląda jak barbie doll bleh!

    OdpowiedzUsuń
  13. lubię takie odcienie ale zdecydowanie latem. Podobnie jak u Ciebie podkreślają czerwoność i sinienie dłoni w ciągu zimowych miesięcy chociaż przyznaję, że ten shimmer jest bardzo zachęcający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, to inna sprawa, być może teraz średnio by mi się podobał... bo rzeczywiście jestem zmarzluchem i często miewam czerwone "końcówki" ;) nos, uszy, dłonie...

      Usuń
  14. Ja tam lubię różowe lakierki, fajny jest :)
    Kasia - dużo siły życzę i złośliwością losu się nie dawaj!

    OdpowiedzUsuń
  15. lakiery Essie bardzo lubię, ale ten jest zbyt różowiutki jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo mi się podoba, lubię takie delikatne kolorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaaa raczej nie jestem fanką takich odcieni :P i to jeszcze z drobinkami :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczny jest! Lubię takie kolory ale tylko przy opalonych 'ręcach' :D w zimie, przy mojej bladości wyglądam trupio.

    OdpowiedzUsuń
  19. raczej nie mój kolor, ale ładny ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się, odrobina różu od czasu do czasu nikomu nie zaszkodzi :) Jest ładny

    OdpowiedzUsuń
  21. jesli juz roz to na pewno nie taki jasny

    OdpowiedzUsuń
  22. Podoba mi się i kupiłam go ostatnio:)

    OdpowiedzUsuń
  23. mam podobny z essie ale nazywa sie inaczej:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Śliczny odcień, te drobinki dodatkowo go wyróżniają :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Słodziak, naprawdę słodziak!

    Jeśli wahasz się czy kupić Cashmere Bathrobe, to kup- naprawdę warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajny, taki spokojny uroczy słodziak. :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ślicz,taki delikatny.Aż wstyd się przyznać nie mam żadnego lakieru z Essie

    OdpowiedzUsuń
  28. mam chyba tak samo jak Ty - zarówno na ustach jak i na paznokciach lubię wyraźne kolory! mocne,intensywne.
    ale...ten róż nawet mnie urzekł. jakkolwiek to zabrzmi to...chyba nawet zainspirował mnie do stworzenia pewnego modowego zestawu :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Śliczny kolor, też takiego szukam. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie no kolor jest genialny, lakiery z essie są ok ale te pędzelki, jakos mi nie leżą

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger