środa, czerwca 19, 2013

L'Oreal Shine Caresse 402 (Milady) i 102 (Romy)

Wiecie, że lubuję się w kosmetykach do ust i nie mogłam przegapić okazji aby zapolować na osławione już błyszczyki L'Oreala na Rossmannowej wyprzedaży. Zakupiłam dwie sztuki i trochę Wam o nich opowiem :) Jako pierwszy capnęłam oczywiście najciemniejszy odcień z gamy czyli Milady, po czym przy kolejnej okazji zdecydowałam się na spokojniejszą Romy, głównie pod wpływem tego posta Malowajki. Jednak ponownie przekonałam się, że moje usta są dość dziwne, i to co cudownie wygląda u kogoś, nie zawsze będzie takie oszałamiające u mnie... Ale po kolei ;)


Opakowanie jest przyjemne - lekkie, zgrabne i praktyczne. Widzimy kolor produktu przez okienko, wszystko jest poręczne i wygodne. Jest to dla mnie duży plus. Jeśli chodzi o aplikator - to znana i sprawdzona "łezka". Podobną mają Maybelline Super Stay 10h, Lancome Color Fever czy lakiery do ust YSL. Żadna z nich jednak nie jest całkowicie identyczna, choć mechanizm działania jest podobny. Nabiera ona idealną ilość produktu, żeby za jednym zamachem pokryć kolorem górną i dolną wargę. Łezka jest precyzyjna i mięciutka.
Sam błyszczyk jest bardzo dobrym produktem i z pewnością gdyby gama odcieni się powiększyła to zakupiłabym jeszcze jakiś ładny kolorek. Pierwsze co odnotowujemy po otwarciu to jego zapach. To sztuczna malina, ale sztuczna w dla mnie osobiście bardzo miły sposób :) No podoba mi się, po prostu :) Zapach utrzymuje się chwilę po nałożeniu produktu, ale po czasie znika, nie jest męczący. Trzeba się nim odrobinę namachać, aby zniwelować drobne smugi, które niestety aplikator zostawia. Jednak nie jest to wielki problem, ot, kilka więcej miźnięć niesamowicie przyjemnym aplikatorem. Błyszczyk utrzymuje się na ustach w błyszczącym stanie do pierwszego posiłku, po czym lekko ściera się połyskująca warstwa, ale nadal widać że na ustach mamy kolor oraz ochronną powłoczkę. Co dla mnie dość ważne - nie wysusza on ust, a wręcz bardzo dobrze je pielęgnuje. Nie odnotowałam suchych skórek, nieprzyjemnego uczucia ściągania, czy też zasychania warstwy produktu. Za to w przypadku ciemniejszego odcienia zauważyłam dość delikatne barwienie skóry warg, lekkie działanie a'la lip stain. Podejrzewam, że jaśniejszy działa podobnie, ale na moich ustach tego nie widać po prostu. Z pewnością będzie to zauważalne na ustach o lżejszej pigmentacji.


Obydwa kolory na swatchach skórnych prezentują się ślicznie. Milady to elegancki śliwkowy fiolet, nadający całemu makijażowi charakterek. Jest najciemniejszy i najbardziej konkretny z całej dostępnej w Polsce gamy, tak więc z automatu trafił do mojego Rossmannowego koszyka. Romy to jak już pisałam zakup pod wpływem impulsu, zakup z którego jestem zadowolona bo w końcu jakiś delikatny odcień też warto mieć w swej kolekcji ale... no właśnie. Na moich dosyć napigmentowanych ustach ten kolor jest prawie niewidoczny...




Przejdźmy zatem do prezentacji. Na pierwszy ogień rzucam odcień Romy. Lekko kolor moich ust i nadaje im subtelny połysk. 




Milady natomiast jest wyrazista i bardzo mi się w niej to podoba. W jej przypadku nałożenie wymaga trochę wprawy, ale można to spokojnie wyćwiczyć :)





Oceniam te produkty dosyć wysoko, także między innymi za stosunek jakości do ceny, że o cenie promocyjnej w ogóle nie wspomnę. Za 37zł (bez promocji) otrzymujemy coś co można nazwać tańszym odpowiednikiem lakieru do ust YSL. Nie jest to dokładnie ten sam produkt, błyszczyk YSL ma kilka cech, których w Shine Caresse nie znajdziemy, takich jak lepsza gama kolorystyczna, konkretniejsza pigmentacja, brak jakiegokolwiek smużenia i wydaje mi się lepszą trwałość. Natomiast nie żałuję zakupu Shine Caresse, bo dla mnie są ogólnie bardzo dobrym kosmetykiem za niezbyt wygórowaną cenę.
Co o nich sądzicie? A może jest jeszcze jakiś produkt, do którego można by je przyrównać?


P.S. Czuwajcie :) za kilka dni mój blog obchodzić będzie swoje trzecie urodzinki i z tej okazji planuję zorganizować (w moim mniemaniu) fantastyczne rozdanie :))) aż mi się mordka sama cieszy! Ale Ciiiiiiiiiii :) to będzie niespodzianka!

41 komentarzy:

  1. Wiele dobrego już o nich słyszałam musze sie w koncu skusić i wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam bo sądzę, że są naprawdę ciekawe :) warto wypróbować choć jeden kolor :)

      Usuń
  2. Mam (ale zachowawczy kolor Lolita) i uwielbiam. Wyjątkowo udał się L'orealowi ten produkt :). Milady jest piękny, taki twój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie. i dokładnie ;)

      Lolita to ta najjaśniejsza? no sądzę, że warto w niego zainwestować, ale ale, odkryłam dzisiaj bombowe kreeeeeeeeedki dżambo do uuuuuust :))

      Usuń
  3. Romy jest moją ulubioną :) Chciałabym jeszcze, ale nie mogę się zdecydować który kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo przecież nie ma ich znowu tak wiele :))

      Usuń
  4. A ja się w końcu nie zdecydwaałam i żałuję.
    Na Twoich ustach obydwa kolory wyglądają obłędnie :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wróżąc po sukcesie tych Rossmannowych przecen to będziesz jeszcze miała okazję :)

      Usuń
  5. no, no...podoba mi sie Romy choć wolałabym nieco bardziej wyrazisty efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, ona prawie się wydaje przjrzysta na ustach... :) nie powiem, fajnie, bo nie mam wiele takich mazideł :)

      Usuń
  6. Jeden i drugi kolor bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też zakupiłam tylko ,że 403 Marilyn :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiam się... czemu Ty nie masz bloga??? :D :P aż mnie kusi żeby napisać "pokazuj Marylin!" :*

      Usuń
  8. o! Ten drugi kolorek jest jak najbardziej "mój". :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oba wyglądają na Twoich ustach bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę :) czyli, że trafiłam dobrze!:)

      Usuń
  10. Miałam lolitę i zmieniała kolor na moich ustach :/ niestety nie polubiłam tego produktu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Romy jest cudowny! Taki neutral w sam raz dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy kolorek podoba mi się i to bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  13. W drugim kolorze Twoje usta wyglądają wyjątkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten jaśniejszy bardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Romy wygląda cudnie. Nie umiem przekonać się do ostrzejszych kolorów na ustach.

    OdpowiedzUsuń
  16. opakowania, kolorki i aplikator, pod każdym względem jestem na TAK :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ten ciemniejszy pięknie wygląda na ustach:)

    OdpowiedzUsuń
  18. pierwszy kolorek jest subtelniejszy ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam dwa inne kolory i uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurczę jaki masz piękny kształt ust! taki jak mi się podoba ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. Usta faktycznie przepiękne- naprawdę godne uwagi:) ech, gdybym była facetem odbiłabym Cię mężowi dla nawet samych tylko ust;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam pomadki z tej serii i chec na te blyszczyki rowniez, czekam na jakas fajna oferte w boots/superdrug...

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten jaśniejszy kolor mi sie podoba, jest taki delikatny. Natomiast tego śliwkowego bym nie nosiła raczej. Chyba zle bym sie w takich ciemniejszych ustach czuła :)

    OdpowiedzUsuń
  24. zastanawiałam się nad zakupem podczas szalejących wyprzedaży, ale ten kosmetyk ma bardzo różne opinie... od takich jak twoja, po totalny zjazd produktu. co do gamy kolorystycznej to dla mnie idealny kolorek jest - oczywiście romy :) chociaż milady na twoich ustach wygląda przepięknie! ja takich ciemnych kolorów nie noszę, bo dziwnie się w nich czuję.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  25. Śliwka super! i pięknie zaaplikowana, jak z katalogu ;) ja jestem błyszczykowa dziewczyna, więc kuszą mnie takie obrazki jak nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  26. mam i lubię ;) jedynie zapach nie ciekawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bład! na poczatku czułam alkohol , ale teraz jest cudowny zapach malinowej mamby ;)

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger