piątek, lutego 15, 2013

MUFE Lab Shine Candy Pink, Candy & Morello Cherry

Jakiś czas temu w jednym z moich zakupowych postów pokazywałam Wam moje MUFEowe nabytki w postaci dwóch błyszczyków z serii Lab Shine. Trzeci dokupiła dla mnie Siostra. Upolowane na Sephorowej wyprzedaży po 45zł/szt. Długo dumałam nad kolorami aż w końcu wybrałam te trzy. Jak wiecie, lubię kiedy kosmetyki mają nazwy, strasznie irytuje mnie takie "chłodne" podejście do tematu. No jak to wygląda w tytule posta?!  ;) Na amerykańskiej stronie firmy znalazłam przy numerach błyszczyków także ich nazwy: M10 to Morello Cherry, M14 to Candy a S22 to Candy Pink.

Some time ago in one of my shopping post I've shown you my two new MUFE Lab Shine glosses, the third one was bought for me by my Sister. All of them were bought in Sephora when they had those great New Year sales, with around 50% discount. I had a hard time picking just three, trust me! As you probably know, I love it when cosmetics have their names, not numbers like in this case. Duh, look how the post title looks with those awkward numbers! On the american website of the brand I've found these actually do have names, I wonder why they aren't printed anywhere on the box or the tube. Anyway, M10 is called Morello Cherry, M14 is called Candy a S22 is called Candy Pink

Od góry: Candy, Morello Cherry, Candy Pink
Top to bottom: Candy, Morello Cherry, Candy Pink

Seria Lab Shine jest podzielona na trzy kategorie: błyszczyki "diamentowe" (o lekkim kryciu, z delikatnymi drobinkami - symbol D+numer), błyszczyki "gwiezdne" (o średnim kryciu i perłowym połysku - symbol S+numer) oraz błyszczyki "metaliczne" (o wysokim kryciu i metalicznym, "chromowym" połysku - symbol M+numer). Jak więc łatwo wywnioskować, moim łupem padł jeden błyszczyk z gwiezdnej serii i dwa metaliki. 

The Lab Shine series is divided into three categories: the diamond collection (sheer coverage, sparkling shine - labelled D+number), the star collection (medium coverage and a pearly shine - labelled S+number) and the metal collection (high coverage and a metallic, chrome shine - labelled M+number). As you can see, I got one gloss from the star series and two from the metal series. 
 
Dwa słowa o ogólnych właściwościach tych błyszczyków. Wszystkie trzy zachowują się na ustach podobnie. Jego zdecydowanie największą wadą według mnie jest aplikator - pędzelek. Tym jeszcze się to nie zdarzyło, ale tego typu aplikatory mają tendencję do rozcapierzania się. Mam ten błyszczyk w wersji mini, dostałam kiedyś do zakupów, jak go odnajdę to na pewno dodam post, ale właśnie jemu się tak zdarza. Pytanie tylko czy to nie dlatego, że jest on miniaturką, nie chcę oceniać pełnowymiarowych wersji na jego podstawie. Jak dotąd z pędzelkami w tym trio nie miałam problemów. Jednak ogólnie bardziej lubię nakładać błyszczyki aplikatorami z gąbeczką, jest mi tak znacznie wygodniej. Poza aplikatorem, błyszczyki są świetne. Mają proste opakowanie, przez które widać kolor produktu. Są delikatnie perfumowane słodkim lekko owocowym aromatem, ale na ustach po nałożeniu praktycznie go nie czuć. Powiedziałabym o nich, że są średnio lepkie. Na pewno nie tak gęste i treściwe jak MACowe Lipglassy czy słynne owocowe Juicy Tubes, ale nie są też lekkie jak Color Fever od Lancome chociażby. Jeśli chodzi o trwałość - jest ona powiedziałabym normalna. Wiadomo - to błyszczyk, więc cudów nie ma, ale też i cudów nie oczekuje. Miło, że jest w stanie przetrwać picie czy drobną przekąskę, obiadu raczej nie przetrzyma, ale na ustach pozostanie przyjemna warstwa ochronna.  

A few words about the quality of the glosses. All three act similarly. The largest disadvantage I can think of when it comes to these glosses is the brush aplicator. I have this gloss in the mini version, got it as a bonus some time ago, and the applicator in that version tends to get all messy and splayed. The question is - is it because it's a mini not a full sized product? Cause this has not yet happened to the full sized ones I have. But generally I prefer doe foot applicators. Apart from this feature, the glosses are great. They have a simple packaging - you can see the product through. They are lightly scented - the fragrance is sweet and fruity, but does not liner for too long. I'd say these are somewhere in between the tacky MAC Lipglasses or Lancome Juicy Tubes and the light Lancome Color Fever glosses when it comes to thickness. It has no unique lasting power. But this is a lipgloss so I do not expect it. It stays unchanged after a drink or a snack, but won't last through dinner. On the plus side - even when the glossy layer disappears, the lips are still covered with a moisturizing protective layer. 

Candy Pink (S22),  Candy (M14), Morello Cherry (M10)




Szybciutko przyjrzyjmy się poszczególnym odcieniom :)

Let's quickly see the shades one by one. :) 

Candy Pink (S22) to bardzo delikatny róż a'la guma balonowa. Ma w sobie drobiutkie drobinki perły - moje oczy dostrzegają drobinki mieniące się na różowo, złoto i zielono. Jest delikatny, nie kryje zbyt mocno ale bardzo podoba mi się efekt, jaki daje na ustach. Na ustnych słoczach widzicie ją w różnym oświetleniu.

Candy Pink (S22) is a very subtle bubblegum pink. It has an ultra fine shimmer reflecting in pink, gold and green. It's very soft and sheer. I like the wet effect it creates on the lips. Lip swatches with various lighting.

 Candy Pink (S22)





Candy (M14) to według mnie kolor zmrożonego koktailu truskawkowego. Nie obawiajcie się tej perły! W opakowaniu błyszczyk może wyglądać trochę tandetnie, ale ta perła, jak sobaczycie, bardzo ładnie się rozkłada na ustach, nie daje efektu babcinej perłowej szminki.

Candy (M14) is a frozen strawberry youghurt kind of pink. Do not be afraid of this pearly sheen. It may look a bit tricky in the packaging but I love it on the lips. It gets evenly distributed, no granny's old lipstick effect. 




 



I w końcu Morello Cherry (M10) który brałam w ciemno. Stety / niestety na ustach nie jest tak wampowy jak w tubce, choć zapewne pięknie będzie podbijał np. czerwone szminki, pomysł przyszedł mi do głowy dosłownie w tej chwili, więc pewnie jak tylko stanę na nogi wypróbuję go w ten sposób. Kolor to rzeczywiście wiśnia. Niestety, w jego przypadku trzeba dojść do wprawy w nakładaniu, co na zdjęciach nie jest jeszcze widoczne ;) Na zdjęciach widzicie jak błyszczyk nałożony jedną cienką warstwą nadaje ustom delikatne zabarwienie, podczas gdy dołożenie warstwy drugiej nadaje im mokrego blasku.

And finally Morello Cherry (M10) which I bought even without swatching. (Un)fortunately it isn't as vampy on the lips as the color in the tube would suggest. And just now this idea occured to me, that I should probably layer it on top of some cherry red lipstick. Will try this out as soon as I feel better. The color is a cherry indeed. But with this guy you have to practise to apply it perfectly. In the pictures you can see how this can be applied with one layer only (providing nice tint) and with two layers - a tint plus extreme wet glow.




jedna warstwa / one layer



Co o nich sądzicie? A może macie jakieś ładne kolorki z tej serii i możecie polecić? Będę kombinowała z tym Morello Cherry, bo zdaje mi się że najsłabiej wyszedł z całej trójki a jest bardzo ładny...

So what do you think about these? Can you recommend any other shades from this range? I will try to find a way to show you the beauty od Morello Cherry soon, cause it is such a nice shade...

27 komentarzy:

  1. Ten ostatni jest piękny ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tam za błyszczykami nie przepadam, zasadniczo trzymam się jednego niemal transparentnego :P ale coraz częściej mi się marzy kryjący mocno lśniący fuksjowy błyszczyk.
    A do MUFEa jakoś się przekonać nie mogę.
    /za to do słoczów szminek i błyszczyków na Twoich ustach jak najbardziej ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze dwa kolory są przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Morello Cherry jest boski! Bardzo podoba mi się efekt, jaki daje na Twoich ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no ten ostatni właśnie mi się najbardziej podoba! bardzo mi się podoba ten połysk, cudnie cudnie cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Morello Cherry jest boski!

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne odcienie . każdy jeden :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aj Kasia......zazdroszczę tych usteczek :-) Mnie najbardziej spodobał się kolor Candy M14

    OdpowiedzUsuń
  9. Morello Cherry to mój faworyt:) Może na ustach nie prezentuje się tak intensywnie jak w opakowaniu czy na ręce, ale mimo to wygląda uroczo, kobieco i bardzo naturalnie. Świetnie imituje odcień przygryzionych warg:) Jestem ciekawa, jak spisze się w połączeniu z czerwoną pomadką:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatni... no nie wiem, nie wiem, nieprzyzwoicie kuszący efekt ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. najciemniejszy najbardziej wpadl mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. u Ciebie to wszystko wygląda cudnie ale jeśli miałabym kogoś wyróżnić to Candy :>

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bym pewnie poszła w te diamnetowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. po co kupuje w sklepie? mowilam, ze kupie jak bedzie trzeba. Nie slucha sie.

    OdpowiedzUsuń
  15. ale cudaki! ten pierwszy różowiak bardzo mojowy :]

    OdpowiedzUsuń
  16. Niesamowicie prezentują się na ustach - piękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Najbardziej podoba mi się Candy Pink :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podobają mi się wszystkie, w sumie to jakiego być nie nałożyła wygląda pięknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super kolory takie delikatne no i na kształtnych ustach ;)
    Pozdrawiam Maya :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow... wszystkie 3 kolory, to zdecydowanie moja paleta ;) Świetne są!

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne koloy, do gustu przypadł mi szczególnie ten pierwszy. Te usta <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger