czwartek, lutego 28, 2013

MAC Archie's Girls odsłona 1 / MAC Archie's Girls part 1

"Jestem Betty czy Veronicą?" Która MAComaniaczka nie zadała sobie w ostatnich dniach tego pytania? ;) Ja zadałam. Chcecie poznać moją odpowiedź? Nie jest ona tak oczywista jak by się mogło wydawać! Bo choć na pierwszy rzut oka jestem blondyneczką w typie Betty (wiadomo, nie tak słodka i nie tak sexy ;) ), to jednak niezłe ze mnie ziółko, a to już cecha charakterystyczna Panny o imieniu Veronica ;) 

"Which girl am I - Betty or Veronica?" Are there any hardcore MAC fans that haven't considered this issue lately? ;) I have. You want to know my answear? It is not as straightforward as it might seem! Cause even though I am a blondie like Betty (though not as sweet and sexy for sure ;) ) those who know me are aware that I can also be a baaaad girl sometimes - which is characteristic of Veronica.


W Stanach komiksy są naprawdę popularne, kultowe wręcz i jestem w stanie zrozumieć szał na taki design opakowań... Czym są komiksy dla Amerykanów na pewno wiedzą te z Was, które podobnie jak ja ostatnio są/były wkręcone w serial Teoria Wielkiego Podrywu (The Big Bang Theory, kto jeszcze nie oglądał, gorąco polecam - dawno się TAK nie śmiałam przy serialu!). Ale o tym innym razem. Komiks o dziewczynach Archiego jest podobno właśnie takim kultowym tworem. Betty - miła i kochana dziewczyna z sąsiedztwa - walczy o względy Archiego z Veronicą - zepsutą i samolubną dziewczyną z bogatego domu. Pierwszy numer został wydany w 1950r!

Comic books are really a cult in the US and I can fully understand why MAC issues limited editions adorned with comic book characters. Those of you who have watched The Big Bang Theory TV series know what I'm talking about (those of you who haven't - do it, the series is awesome, I think I've never laughed that hard watching TV before). But maybe let's leave this discussion for a different occasion. The Archie's Girls comic series is a typical example of a cult comic book. The first issue hit the stores in the 1950. Betty - a nice girl-next-door type tries to win Archie's heart but the fight isn't easy. Veronica, a spoiled and selfish rich girl is not an easy opponent.

Rozwodzić się nad komiksowym charakterem kolekcji nie będę, o gustach się nie dyskutuje. U mnie kolekcje komiksowe MACa powodują solidny ślinotok. Jasne, lubię te czarne proste opakowania ale od czasu do czasu trochę bajeru nie zaszkodzi! Kolekcja w białych opakowaniach, ozdobiona podobiznami głównych bohaterek i słodkimi serduszkami - do mnie to totalnie przemawia, mimo, żem już stara baba. ;) 

I am not going to debate the comic series character of the collection, each of you is entitled to your own opinion. I LOVE it when MAC reaches for comics for inspiration and I simply need as much as possible! I do like the regular simple black packaging... but something different, from time to time, is not a bad idea at all! And though I am no longer a girl, I do like the white boxes and tubes with the cute Betty and Veronica's faces and little hearts here and there ;)

Dziś chcę Wam pokazać trzy produkty z tej kolekcji: błyszczyk Mall Madness (dla mnie must have), tusz Opulash Bad, Bad, Black (miłe zaskoczenie) i lakier Past Curfew.

Today I'd like to show you three items from this collection:  the Mall Madness lipglass (a must for me), the Bad, Bad, Black Opulash mascara (I am surprisingly satisfied with it) and the Past Curfew nail polish. 




Zacznę od produktu, który najmniej przypadł mi do gustu - czyli lakieru do paznokci w odcieniu Past Curfew. Jakiś czas temu polubiłam się z lakierami MAC, tym bardziej, że obserwowałam tendencję wzrostową - co kolekcja lakiery były coraz ciekawsze. Po pierwszej próbie jestem lekko zawiedziona - nałożyłam dwie warstwy i nadal widać delikatne prześwity. Są one mniej widoczne w rzeczywistości niż na zdjęciach, ale ja wiem, że są i to mi wystarcza. Poza tym, ja jestem jakaś skrzywiona, bo ten odcień w ogóle nie pasuje według mnie do wiosennej kolekcji. Comic Cute - jasne, Double Trouble - może być. Ale Past Curfew to dla mnie must have na... jesień. Będę go jeszcze próbowała nałożyć trzema warstwami, zobaczymy co z tego wyjdzie. Póki co prezentuję szybkie dwie warstwy.

Let me begin by showing you the product that was kind of disappointing - the Past Curfew nail polish. I like MAC polishes in general, they have improved in the past few years. The first attempt was unsuccessful - I applied two coats and there were smudges all over. They were not that visible in reality, the pictures show it with detail... Plus I am weird, cause this shade just doesn't shout SPRING! to me. Comic Cute or Double Trouble - why not! But this I'd rather see in a fall collection. I will try and apply three coats however, since the shade itself iv beautifl. But for now let me just show you the quick two coats.


 
Dalej jest już bajkowo! A raczej komiksowo. ;) Dość długo zarzekałam się, że tusze MACa mnie nie kuszą. W sumie nie wiem dlaczego. Po prostu zawsze było mi z nimi nie po drodze. Oczywiście, mam swój ulubiony tusz do rzęs, o którym możecie przeczytać TUTAJ. I jego nie opuszczę. Ale czasem budzi się we mnie poszukiwaczka przygód i robię małe skoki w bok. I o dziwo, ten uważam za niesamowicie udany, choć wiadomo - to tylko pierwsze wrażenia. Ale skakałam już w bok z takimi sławami jak YSL Faux Cils, czy Lancôme Doll Eyes. Nie wyszło. A MACowy Opulash w odcieni Bad, Bad Black mnie bardzo zaskoczył. In plus. Tusz ma wielką grubą szczotę, bardzo czarny kolor i śliczne opakowanie :) Trzeba uważać przy aplikacji, ja przyzwyczajona do miniaturowej szczoteczki mojego Clinique potrzebuję nabrać trochę wprawy aby aplikować Opulash na rzęsy, a nie na powieki ;) Ale nie jest to nic, do czego nie można by się przyzwyczaić. Efekt możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Jak dla mnie - świetnie! Co mnie jeszcze bardziej cieszy to dwie jego cechy, które w maskarze bardzo sobie cenię: trwałość - kompletny brak osypywania się, żadnych paskudnych cieni ani grudek pod oczami pod koniec dnia oraz łatwość zmywania. Jasne, trzeba trochę więcej się namęczyć niż przy Lash Power, ale warto - poza tym, schodzi kompletnie - nie zaobserwowałam efektu pandy na drugi dzień w trakcie mycia twarzy. Miało być krótko i na temat, a wyszła mi recenzja tego tuszu. :) Cóż, dla mnie to bardzo obiecująca maskara. Mały P.S. - długość swoją moje rzęsy zyskały dzięki kuracji, którą prowadzę od niecałego miesiąca ;) Jak ją zakończę myślę, że się z Wami podzielę spostrzeżeniami.
 
But now it is going to be really pleasant. You have probably geard me more than once saying that I am not tempted by MAC mascaras. I don't know why, I have just never been. I do have my HG mascara, I did a review, you can read it HERE  and I am not planning to give up on it. But sometimes the adventurous part of me awakes and I cheat on my beloved mascara. And to be honest I must say - I like this affair a lot! Of course these are my first impressions, but we all know these are often crucial. And I have tried some other mascaras in my life, been tempted by brands such as YSL and their Faux Cils or Lancôme's Doll Eyes. And the result was always NOPE. And yet, MAC's Opulash in Bad, Bad Black is a total win! The brush is huge, the color is deep pure black and the packaging is super cute :) You need to be careful when applying this, especially if you are as unaccustomed to huge brushes as I am. My Lash Power has a tiny little brush so I need some more practice to apply it on the lashes, not partially on the lids. ;) You can see how this one looks on in the photos below. I think it looks pretty! There are two more things I love in this mascara: it is very long lasting - no flaking or fallout, and no dark smudges in the undereye area, and the removal is neat and not difficult. Sure, it requires a bit more time than the removing of my Lash Power but it is totally worth it - and I have observed no panda effect the morning after. It was supposed to be a quick note but turned into a little review ;) To sum up - I adore this product! P.S. The length here is more due to the therapy my lashes have been undergoing for almost a month now. When I finish, I will probably tell you a bit about it :)

 Porównanie: Opulash (MAC) vs Lash Power (Clinique) 
 Opulash (MAC) vs Lash Power (Clinique)- comparison

 Oko rano - wypoczęte ;)
My eye look in the morning - all fresh and everything... ;)

Oko po 12 godzinach - już nie takie śliczne ale tusz jak widać trzyma się pięknie! 
My eye after 12 hours of wearing makeup, not as fresh anymore, but the mascara is still in wonderful condition! 



Na koniec, jak to mam w zwyczaju, zostawiłam sobie rarytasik. Błyszczyk Mall Madness - bardzo delikatny, mieniący się miliardem niemal holograficznych drobinek. W sam raz na wiosnę. Niech przemówią zdjęcia :) A co!

And finally - the creme de la creme of the three - the Mall Madness lipglass. Soft and shimmery, it contains almost holographic sparkles. Perfect for spring! Let me just show you the photos!






Blyszczyk i tusz w jednym makijażu :) 
The lipglass and the mascara - in one look :) 

Z tego co zdążyłam zaobserwować, kolekcja Archie's Girls już budzi niemałe kontrowersje. Jednym opakowania bardzo się podobają, inni uważają, że są dziecinne, że to nie przystoi. Ja sądzę, że koniec końców to nie o opakowanie przecież chodzi a o produkt, który jest w środku. Zdecydowanie polecam tusz i błyszczyk. Lakierowi dam jeszcze kilka okazji, aby pokazał co potrafi!

From what I've noticed, this collection is slightly controversial, at least in Poland. Some of us like the packaging, others just don't - thinking these are childish and that it is not a good idea to put serious makeup into fun boxes. I think that, in the end, it is the product that counts, the packaging is just an addition. I do highly recommend checking the mascara and the lipgloss. I will continue using the nail polish, maybe there is a way to show it's potential.

36 komentarzy:

  1. Kasiu, mimo że Betty z Ciebie z wyglądu to Veronica z charakteru i pazura jak nic :D Bardzo Ci pasuje ten look, idę jutro do MACa po kredkę od Vero i puder, omnononm <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :) powinnam się przefarbować na czarno :D
      dzięki!
      jestem ciekawa co tam upolowałaś :)

      Usuń
  2. oczywiście błyszczol ruleeeezzzz :D ale i tuszowi niczego nie brakuje :)
    a lakier w opakowaniu ładniejszy niż na pazurach.. i taki mało wiosenny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie aż sama sie zdziwiłam :))
      lakier no niezbyt niezbyt, ale jak już pisałam - będzie miał jeszcze szansę się wykazać :)

      Usuń
  3. Masz rację, że lakier z MACa bardziej pasuje na jesień czy zimę. Lubię fiolety, ale wiosną i latem sięgam po lżejsze odcienie tego koloru;)

    Tusz przypadł mi do gustu, bo widać, że w ciągu dnia nie trzeba się martwić, czy wygląda dobrze, bo ten typ tak już ma, że prezentuje się nienagannie przez kilkanaście godzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiosna i latem jakoś moje preferencje idą w kierunku lekko rozbielonych kolorów ewentualnie konkretnych ale wesołych. Smutasy zostawiam na lato :))

      Kompletnie nie trzeba się tym tuszem martwić, przyznam szczerze, że odkąd go otwarłam to sięgam po niego codziennie... :)) bez zawodu jak dotąd :)

      Usuń
  4. ja sama do MACa nie wejdę. Noł łej.
    Ale błyszczyk magia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo jak idę sama, to kupuję rzeczy nienajlepsze ;)

      Usuń
  5. Opakowania mają świetne i podoba mi się efekt tuszu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie te opakowania urzekają całkowicie!

      Usuń
  6. Ja nie umiem sie z żadna zidentyfikować :) chyba jestem Nim:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. White - :D dobre, a o tym nie pomyślałam :)

      Usuń
  7. Jesteś słodka sexowna jędza z pazurem ;-)
    Podoba mi się wszystko chociaż na mnie błyszczyk nie będzie miał takiego efektu jak u Ciebie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      wypróbuj go! polecam :) pięknie rozświetla usta taką taflą z miliardem maleńkich drobinek!

      Usuń
  8. Błyszczyk super, ciekawa jestem tuszu, zaintrygowałaś mnie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, będę nieskromna, powiem, że mnie to cieszy :) że Cię zaintrygowałam :)

      Usuń
  9. laqkier rzeczywiście nie wygląda zbyt ładnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no :/ będę próbowała dac mu jeszcze szansę...

      Usuń
  10. Błyszczyk świetny! Może to i lepiej, że nie mam Mac'a w pobliżu, choć ostatnio upolowałem kilka rzeczy w Sephorze (do 10 marca jest -20% Vip) ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, wiesz, jak byś coś chciał/potrzebował to pisz :) coś się skombinuje!
      wiem że jest -20% ale u mnie raczej nici bo nie dostałam smsa tym razem :/

      Usuń
  11. Błyszczyk przepięknie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ojej, u mnie ten lakier sprawdza się świetnie - nakładam w zależności od ilości czasu jedną grubszą lub dwie cieńsze i jest super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o raju, jednej grubszej sobie nim nie wyobrażam!
      ciekawe czemu mamy tak różne odczucia... może nie jestem jakimś mistrzem malowania paznokci no ale kurczę błędu w aplikacji nie robię, nakładam jak wszystkie inne... o co więc może chodzić... jakieś patenty na niego? :)

      Usuń
    2. powiedziałabym, że wręcz przeciwnie - to raczej ja jestem totalnym lakierowym beztalenciem, więc być może tu twki tajemnica - Ty się z nim pewnie obchodzisz znacznie bardziej wprawnie i być może również oczekiwania masz znacznie wyższe niż ja, ale kurcze, u mnie nawet dziewczyny w pracy zauważyły, że jest bardzo fajny, więc sama nie wiem ;) w sumie jedyne, co ja mam mu do zarzucienia, to trwałość - mógłby jednak ciut dłużej utrzymywać się na paznokciach ;P

      Usuń
  13. Najbardziej podoba mi się błyszczyk :) Lakier wypada dość słabo. Kolor fajny, ale po dwóch warstwach to już powinno być krycie absolutne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! tym bardziej, że całkiem niedawno pokazywałam lakier MACa z kolekcji Marylin Monroe który był jednowarstwowcem! nie wiem co jest nie tak z formułą tej sztuki...
      http://sweet-and-punchy.blogspot.com/2012/10/mac-marylin-monroe-carine-roitfeld.html

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. lubię takie błyszczące cacuszka :)))

      Usuń
  15. Oj każda z nas od czasu do czasu może mieć coś zabawnego:-) Ja również stawiam na błyszczyk.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście! jestem tego samego zdania! poza tym, łatwo mi je zidentyfikować wśród tych innych regularnych czarnych opakowań! :))

      Usuń
  16. Ja kupiłam wczoraj róż z kolekcji Betty i jestem zachwycona!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger