sobota, stycznia 12, 2013

Szał zakupów :) / Shopping spree :)

Jest mnie tu ostatnio zauważalnie mniej ale nie bójcie się, nie zamierzam Was opuszczać, co to to nie. Po prostu początek roku wiąże się u mnie z nawałem pracy i szczerze Wam powiem, przychodzę do domu i po takiej ilości matematyki jaką jestem bombardowana od paru dni po prostu mam wyprany mózg ;) Ale ja tak zawsze z matmą miałam - ograniczona tolerancja czasowa - totalna porażka mojej Mamy (z zawodu nauczycielki matematyki, o losie!). Bywały takie dni, że się nade mną litowała, siadała obok, tłumaczyła.. wychodziło to przez jakieś pół godziny - do godziny. Po tym czasie dostawałam istnej głupawki i po prostu wybuchałam dramatycznym śmiechem... ;) Biedna Mama :)) Co śmieszniejsze, zawsze miałam z matmy dobre stopnie, może nie najlepsze ale zawsze w okolicach czwórki, do dzisiaj się czasem zastanawiam jakim cudem... ;) Ale ja nie o tym. Choć z matematyką tez to ma trochę wspólnego. A mianowicie, chciałam dzisiaj do Was o procentach napisać... Nie, nie takich z butelki (że o kartoniku nie wspomnę) ;) Takich na metkach. :) Czyyyyyyli (no dobra, przejdę do sedna) o wyprzedażach i moich łupach z ostatniego okresu. 

Yep, I've been adding new posts rarely lately, but do not fear - I am not going to leave you! It's just that the new year period is always very busy at work... And to be completely honest, when I come back home after a day with so much maths going on around me, I just feel brainwashed ;) It has always been this way when it comes to maths and me, my tolerance for it has always been limited, I guess I am my Mom's failure in this area (my Mom is a maths teacher, by the way). There used to be days when she would just pity me and sit down to teach me something. It used to last half an hour, up to one hour and then I would go nuts, laughing dramatically.... ;) Poor Mom :)) I used to have good grades, not excellent but good, and to this day I sometimes wonder how ;) But this is not the topic of this post. Though maths has something to do with it. I wanted to talk about discounts :) More precisely, about my latest buys :) 

Na pierwszy ogień MACzki. Planowałam Hot Chocolate, ale do Wrocławia nie dotarła :/ w związku z tym oraz z faktem, że wydepotowałam dzień wcześniej wszystko co mogłam i chciałam sobie wynagrodzić robotę i pokruszony przy okazji depotowania Hipness, wzięłam w ramach B2M szminkę Rambling Red. Bo przecież czerwieni nigdy za wiele ;)

First, let me tell you about my MAC haul. I planned to get Hot Chocolate lipstick but it hasn't reached my local store. Well, I just had to get a lippie cause I spent the whole evening before my visit there depotting stuff. And I needed to make up somehow for the time and the crushed Hipness blush... So I chose Rambling Red :) You can never have enough red lippies, can you? :)


A tak wygląda moje "stanowisko" w trakcie depotowania:
And here is how my table looks like when I'm in the depotting mood:


Z kolekcji Apres Chic capnęłam w rezultacie tylko dwa produkty: zapas MSFa Stereo Rose, który kocham a którego tak rzadko używałam ze względu na jego niedostępność w regularnej ofercie, oraz kredkę do oczu Pro Longwear Eye Liner w odcieniu Mountain Air.

So I actually only got two things from the Apres Chic collection: a backup of my all time favorite Stereo Rose MSF (I love it, I just use it so rarely cause it is a limited edition, now I can use it whenever I want) and Pro Longwear Eye Liner in Mountain Air.


Z kolorówkowych wyprzedaży w Sephorze skorzystałam trzykrotnie. Raz osobiście, raz za sprawą męża i raz za sprawą kolegi :) Pojawiły się więc u mnie takie zdobycze jak moje ukochane kredki w odcieniach Copper oraz Electric Blue Matte. O kredkach możecie poczytać TUTAJ. Pomału chyba dążę do wykupienia większości dostępnych kolorów. ;) Kupiłam też eyeliner w odcieniu Fancy Blue - zachwyciły mnie jego słocze :) O reszcie poczytacie wkrótce. Do kompletu Sephorowych kosmetyków dołączył zestaw mini błyszczyków ("weź, kosztują tylko 29zł!" - jak tu się oprzeć takim argumentom???). Ponadto w kolejnej Sephorze (odwiedziłam ich w sumie trzy tego dnia) skusiłam się na trzy błyszczyki MUFE Lab Shine (w końcu, chodziłam wkoło nich i chodziłam a teraz znalazłam je w cenie 45zł/szt, trzeci do mnie leci, kupiła go dla mnie na drugi dzień niezastąpiona sis :* ) oraz lakier do ust Shiseido RD 305.

I love it when Sephora organizes their big makeup sale at the end of the year. This year I shopped there myself and also asked my husband and my friend to get some stuff for me. Here's what I got. Two Jumbo liners in Copper and Electric Blue Matte. You can read about these crayons HERE. I think I will finally get most of them :) I also got a liner in Fancy Blue - I was mesmerised by the swatches :) I'll tell you about the rest when time comes. Next there's this cute little set of mini lip glosses by Sephora again (they were really inexpensive, I couldn't ignore the opportunity). Then I went to a different Sephora (I've visited three stores one day!) and found the MUFE Lab Shine glosses on a huge sale and so I got three - the third one is on its way, my sis got it for me the next day. :) Finally, I also got Shiseido Lacquer Rouge in RD 305.





W Magnolii odwiedziłam tez salon Inglota, wyszłam z cieniem, który macałam przy okazji poprzedniego pobytu we Wrocku. Tym razem zdecydowałam się na mały wkład nr 154.

I visited the Inglot store in Magnolia and left with a shadow refill that I'd already checked when shopping in Wroclaw a month ago. This time I picked a small shadow refill in 154.


Noworoczne promocje w Rossmannie już nie były tak atrakcyjne jak te w starym roku, ale skusiłam się na jeszcze jedną szminkę Rouge Caresse, tym razem w odcieniu 102 Mauve Cherie oraz lakier Sally Hansen Rockstar Pink. W Naturze zahaczyłam o stoisko Catrice i capnęłam zachwalany cień Pure Chrome w odcieniu Artfully Lustrous.

The sales in Rossmann weren't as attractive as the ones in 2012, but I got one more Rouge Caresse in 102 Mauve Cherie and Sally Hansen Rockstar Pink nail polish. In another drugstore I got the new Catrice Pure Chrome esyeshadow in Artfully Lustrous.


Łupy z Superpharmu - tak długo kusiły mnie zewsząd te wersje, że musiałam dokupić do mojej malinki.

In Superpharm I got two other versions of the Nivea Lip butters - I already have the raspberry version and I love it.



Jeśli chodzi o pielęgnację to moje Sephorowe łupy równie mnie satysfakcjonują jak te kolorówkowe. Mikrodermabrazję od Brandta miałam okazję kieeeeedyś testować. Pamiętam, że wrażenie zrobiło na mnie jej działanie i ... cena. W zestawie z Sephorowych wyprzedaży mamy 60ml tego cuda wraz z 15ml kremu pod oczy, mini próbką innego kremu pod oczy, próbką kremu BB (poleciał już do nowego domku, standardowo za ciemny) i saszetką Collagen Booster. Całość za 99zł. Jak tu nie brać? Do tego zaopatrzyłam się w kilka kosmetyków Korres, długo byłam nimi kuszona aż w końcu uległam. Na wyprzedaży był tylko żel waniliowo-cynamonowy - kosztował 25zł. Do tego mam komplecik z linii Basil Lemon oraz arbuzowy piling do ciała (love).
U dołu próbki. Robiłam zakupy w trzech perfumeriach. Fajne próbki dostałam tylko w tej, gdzie mnie Panie znają... w kolejnej TRAGEDIA czyli standardowe saszetki z bazą Sephory (grrrrrrrr) i za ciemnym podkładem Clinique (grrrrrrrr x1000). W ostatniej poratowałam Panią która w szufladzie z testerami miała pustkę i jedną próbkę zapachu i poprosiłam o odlewkę Diora Capture Totale - dostałam pół słoiczka :)) Miło :) Mój mąż gdy robił mi zakupy w Poznaniu na prawie 300zł dostał... garść kuponów -15% na produkty do kąpieli marki Sephora... Co jest kurna!? Ja rozumiem wyprzedaże, szał ciał i tym podobne, ale czemu Sephory nie zostały zaopatrzone w odpowiednią ilość gratisów?? Wiadomo, przeceny przecenami, ale to przecież okres kiedy dużo ludzi idzie do perfumerii, których normalnie nie odwiedza ze względu na ceny. I to okres kiedy powinni zalewać ludzi testerami - aby budować dobre skojarzenia z siecią. Tymczasem (i tu nie winię akurat poszczególnych konsultantek bo te mimo nawału pracy były miłe i pomocne, mężowi w Poznaniu też pomogły ze skompletowaniem zamówienia, nie narzekam) próbek jak na lekarstwo... Nieładnie.

When it comes to skincare - I am fully satisfied with my buys. I tested Dr. Brandt's microdermabrasion a long time ago and I remember I loved it but the price tag was discouraging. In the promo sets in Sephora we get 60ml of this wonderful product together with a full size eye cream, a sample of one more eye cream, a sample BB cream (already on its way to its new owner) and a sample of Collagen Booster. I was all for 1/3 of the price of microdermabrasion alone. I also got some Korres cosmetics - the vanilla & cinnamon shower gel was on sale and the rest was regularly priced. But I fell in love with the Basil Lemon line and the watermelon peeling and I just had to have these. 
You can see all the samples I got below. I only got great samples in the store where the lovely ladies know me well. The next one - a tragedy - I got the Sephora makeup base (grrrrrrr) and the Clinique foundation sample which is always too dark (grrrrrrrrrrr times 1000). In the last store I asked the assistant to just give me a sample of Dior Capture Totale and she prepared it instantly, half of the jar, that was nice! :)) When my husband was shopping for me, he spent a lot and only got some 15% discount coupons for the Sephora bath line.... What the hell!? I know that sales are busy time. Why haven't the stores been equipped with enough sampes? Sales are sales, they are interesting offers themselves but honestly, this is also the time when people who don't normally visit such places due to high prices go and shop there. They should give tons of samples to make sure that those people will come back because they were nicely treated. Instead, they have no samples to give (I don't blame the ladies here, they were nice and helpful, but they should have some supplies).





Skorzystałam również chętnie z wyprzedaży w The Body Shop. Capnęłam dosłownie resztki z imbirowej serii, dwa masełka w promocyjnych cenach. Dziewczyny zwróciły moją uwagę na serię Natrulift (kupiłam zestawik dla Mamy i tonik dla siebie). A na końcu przypomniałam sobie, że przecież już zużyłam moją miniaturkę nawilżającego szamponu który moje włosy baaaaardzo polubiły i postanowiłam kupić dużą butlę a także capnąć miniaturki wersji do włosów przetłuszczających się. 

I couldn't pass by The Body Shop sale. I got what was left from the Ginger Sparkle Christmas line and also two body butters on sale. The girls also recommended checking out the Natrulift series (got a set for my Mum and a toner for me). And finally I grabbed a big bottle of a shampoo that I used a mini bottle of. My hair love it so far and I decided to get it. Plus two mini bottles with products for oily hair.

ciało / body

twarz / face

włosy / hair

Mój znajomy czuwający nad promocjami w Stolicy zapolował dla mnie na parę drobiazgów z Phenome i L'Occitane. Capnęłam piling do twarzy Exfoliating Facial paste i krem do stóp z mandarynkowej linii którą uwielbiam. Za jego namową zdecydowałam się natomiast na dwie galaretki pod prysznic od L'Occitane. 

My friend who is watching out for sales in Warsaw bought some stuff from Phenome and L'Occitane for me. I got the Exfoliating Facial Paste and the Warming foot therapy - I love this mandarin SPA series. He also talked me into buying two shower jellies by L'Occitane.



Kaśka z bloga Let's Talk Beauty specjalnie dla mnie oderwała się od nauki i podrzuciła mi odżywkę do rzęs Revitacell. Juz nie mogę doczekać się początku kuracji :))

A friend of mine who runs Let's Talk Beauty blog met me just for a brief moment and here's what she brought with: the Revitacell lash conditioner. Can't wait to start the treatment. :))



Na koniec czarne mydło z Organique. Pokusiłam się, ale nie wiem czy dam radę się przemóc i zacząć używać... Boże jak to śmierdzi... :D ale podobno bosko działa - spróbować muszę... :))

And the savon noir by Organique... I got this but I'm not sure if I am able to use it. It stinks like hell. :D But since I've heard it works miracles I think I will have to try it at least... :))


Uwielbiam robić takie zakupy :) Tyle nowych rzeczy do używania, testowania, macania...
A Wy co kupiłyście korzystając z wyprzedaży??

I love to shop :)) So many new things to try out! 
Have you purchased something interesting during the sales??


45 komentarzy:

  1. Świetne zakupy, nic tylko pozazdrościć!
    śliczna pomadka z MAC-a, ja osobiści troszkę boję się takich mocnych kolorów, ciekawa jestem również tych masełek z Nivea, muszę je kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma się czego bać - jestem zwolenniczką teorii że każda Kobieta dobrze wygląda w czerwieni, trzeba ja tylko umiejętnie dobrać :) zacząć można od błyszczyków potem stopniowo przekonywać się do szminek :))
      Masełka są świetne, tzn póki co mam w użyciu malinowe i bardzo je lubię :)

      Usuń
  2. wariatka <3
    i ten MACzek.
    ja własnie ciapam to żurawionwe masłeko z TBS i powiem Ci, że jakoś ten wariant zapachowy lepiej mi podszedł przy żelu i scrubie, niż maśle. coś tak mi w nim zajeżdża jakoś mocno i jakoś już nie mam na nie ochoty :D
    noo tradycyjnie- wracam do nauki :D

    mam nadzieję, że odżywka się sprawdzi, choćby minimalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to masełko i mi też zajeżdza mocno winem ale nie jest złe ;)

      Usuń
    2. Kaśka :)

      A no bo one specyficzne są te żurawinki, ale ja akurat je uwielbiam :) kupiłam balsam do rąk w tej kuli takiej, genialny :)
      Ja z radością zużyję moje 200ml masła :)

      Usuń
  3. 'Trochę' tego jest. Szminka z Mac cudny ma kolor !

    OdpowiedzUsuń
  4. O mamo! Nie paCZam tuaj, nie paczam, uciekam! Jak to widzę to mam ochotę krzyczeć "stresed, depressed, but only well dressed" oddaj mi trochę tego przybytku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie uciekaj :))
      przybytku nie oddam, bardzo go lubię :D ale na sałatkę chętnie Cię wyciągnę... trzeba tylko jakiś termin dograć a gdzież Ty masz najbliżej???

      Usuń
  5. O kurczę!!! To się nazywają zakupy ;)
    Ale jak szaleć to szaleć ;)
    Po co potem przepłacać, skoro można kupic więcej i mieć na dłuższy czas.
    Ja właśnie testuję fluid Diorka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miewam takie ataki szaleństwa od czasu do czasu ;)
      i jak wypadają testy? u mnie dość nieciekawie... z tej firmy lubię się tylko z naprawdę paroma konkretnymi produktami - lakierem Diva, szminką jedną i podkładem Sculpt. Capture mimo kolorku idealnego, niestety dla mnie za słaby, zbyt delikatnie kryje...szału nie robi z moją skórą... ale to tylko jeden test jak na razie.

      Usuń
  6. u Ciebie, jak zwykle, zakupy pierwsza klasa :) ciekawe czy ja załapię się na jakieś resztki wyprzedażowe? :) mam nadzieję :D

    a i zastanawia mnie zawsze tłumaczenie Pań na temat próbek, bo zwykle w okresie świątecznym / wyprzedażowym ich nie maja, no bo dużo ludzi i się pokończyły.. ale czy oni wyprzedaże / święta mają od wczoraj? co rok jest taka sama historia! niech dają im więcej albo niech Panie mniej biorą do domu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jakby u Ciebie były słabe zakupy kiedyś :))

      dokładnie, mogliby raz się wziąć i zaopatrzyć... a nie co roku to samo...

      Usuń
  7. Ta szminka z Maca stopiła moje serce :>

    OdpowiedzUsuń
  8. To się nazywa szaleństwo zakupowe :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale łupy. Pokazuj szminkę na ustach koniecznie! Wpadł mi też w oko cień z Inglota.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniałe zakupy :)
    Życzę miłego używania!

    OdpowiedzUsuń
  11. Przecież to totalnie szaleństwo zakupowe :) Mini błyszczyki mają świetne kolory, a masełek zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wooow ale ogromne zakupy :)

    Uwielbiam takie czerwone pomadki... aj wszystko mi się podoba co kupiłaś :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja przy dzisiejszych zakupach w Sephorze w Malcie dostałam 5 próbek perfum, więc całkiem ładnie, choć trzeba przyznać, że zakupy opiewały na całkiem okrągłą sumkę, więc nie wiem, czy to aby nie był główny powód hojności, choć muszę przyznać, że Pani była szalenie miła.
    A Twoje zakupy ewidentnie się udały, masz przed sobą dobry rok zużywania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to ładnie :)
      no dokładnie też się zastanawiam nad systemem dawania próbek... ja zaczęłam teraz prosić o próbki jakie aktualnie chciałabym przetestować - nie potrzeba mi już w tym momencie kolejnych :)
      No i wygenerowałaś mi potrzebę - na piling z pat&rub... mam to masło w próbce i pachnie obłędnie i świetnie nawilża (jak mogę określić po jednym użyciu, ale zawsze to coś)... ciekawe tylko jak z tym tłustym filmem - zostawia czy nie? :)

      Usuń
  14. muszę napisać posta o mydle bo używam od tygodnia i jestem zachwycona a w użyciu one nieco tricky jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisz koniecznie - muszę to mydło jakoś rozpracować... smrodek jeden... ;)

      Usuń
  15. Kasia jak zwykle poszalała :]

    OdpowiedzUsuń
  16. ja generalnie nic nie kupiłam na wyprzedażach :P ale dziś zakupiłam dwa nowe MACzki cieniowe :D mmm uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakie maczki jakie maczki?? :))
      chwal się :))

      Usuń
  17. ooo czarne mydło :) koniecznie dokup kessę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, najpierw muszę się do tego smrodka przekonać ;)

      Usuń
  18. Świetne zakupy :) Pokażesz tą czerwień MAC na ustach? Mam Russian Red i ją kocham miłością absolutną ale jak sama napisałaś, czerwieni nigdy za wiele ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Większością bym nie pogardziła :P
    Ja w tym roku na wyprzedażach upolowałam Benefitu trochę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam :)
      Tropi Coral ciągle za mną chodzi... ;)

      Usuń
  20. mam ten arbuzowy peeling z Korresa i bardzo go lubię :)
    u mnie wyprzedaże kosmetyczne również były bardzo owocne - obkupiłam się głównie w Sephorze i w The Body Shop ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o pisałaś o nim? widzę że tylko w zakupowym się pojawił :) jak z zastosowaniem? ja poczekam z nim na sezon wiosenno-letni :)

      Usuń
  21. Zakupy megaśne;) Korres jest fantastyczny;) kupiłam ten sam zestaw dr.brandt ale mam co do niego watpliwosci:/

    OdpowiedzUsuń
  22. kocham czarne mydło, podobnie jak aleppo- po jakimś czasie można się przyzwyczaić do zapachu :)
    a tak ogromnych zakupów to zazdroszczę- ja tyle przez rok nie kupuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kupuję napadami ;)
      mam taką nadzieję, że się przyzwyczaję bo póki co ten "aromat" jest okrutny ;)

      Usuń
  23. swietne zdobycze, a odżywki nie znam:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamierzam ją poznać :D może da sobie radę z moimi piórkami ;)

      Usuń
  24. jestem ciekawa Twojej reakcji na korresa.
    PS. Widzisz, Ty dostałaś cokolwiek do zakupów, ja z sepho wyszłam z niczym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póki co żel wanilia - cynamon fajny, choć nie do końca czuję w nim cynamon, bardziej jakieś korzenne nuty gdzieś głęboko, ale ogólnie aromat przyjemny, otulający, słodki :)

      no coś Ty??
      W sumie z jednej wyszedł mój mąż też z niczym...

      Usuń
  25. wowowo:) Coś wspaniałego :) JA też zapolowałam na Brandt'a ale ja juz go kupowalam w cenie 139zł:) I tak szalenstwo :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham takie lakiery. Zarąbisty kolorek. Kolor cienia z Inglota też śliczny.

    OdpowiedzUsuń
  27. niezłe zakupy, ale widzę że u ciebie haul to już niezła epopeja :D mam mydło z organique i uwielbiam - używam raz-dwa razy w tygodniu, na co dzień używam mydła aleppo i w takiej kombinacji moja cera najlepiej je przyjmuje :) zapach zupełnie mi nie przeszkadza.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger