niedziela, stycznia 06, 2013

Bath & Body Works Forever Red

O tym, że jestem wielką fanką kosmetyków i nie tylko od Bath & Body Works wiecie już. O zapachach, które już poznałam możecie poczytać TUTAJ. Trochę tego było :) Ostatnio zapoznałam się z kolejną propozycją tej marki jaką jest ich najnowsza kompozycja Forever Red. W Polsce z tej linii w sklepach pojawiły się jak dotąd trzy produkty: pierwsza woda perfumowana od BBW (149zł za 70ml), mgiełka do ciała ze złotymi drobinkami (79zł za 236ml) oraz balsam do ciała (65zł za 295ml). Poszperałam trochę na amerykańskiej stronie i znalazłam dużo więcej produktów, m.in. scrub czy żel pod prysznic. Myślę, że może z czasem pojawią się i u nas. Tymczasem chciałabym Wam nieco przybliżyć tą nowość i być może zachęcić do zakupów, lub chociaż niuchnięcia :)

I am a huge fan of Bath & Body Works as you probably know already. I've presented a couple of their scents HERE, as you can see, I've tested a lot. :) Lately I have focused on their newest line - Forever Red. It features a lot more in the US than in Poland, so far we only have the Eau de parfum (the first time in BBW's history, 2.5 oz for $44.50), the shimmer mist (8 oz for $22.00) and the body lotion (10 oz for $20.00). I've seen online that in the US there are also shower gels, scrubs, creams etc. Hope these will appear in my country as well. :) Anyway, I'd like to tell you a bit about the fragrance and maybe, just maybe encourage you to go and get it, or just go and sniff it :) 


Chciałabym się skupić na balsamie, o mgiełce szepnąć jedynie parę słów, bo póki co tylko ją testowałam na ręku więc też nie będę zmyślać - opiszę jedynie moje pierwsze wrażenia. Mam nadzieję, że Wam to odpowiada :)
Tym razem nie mamy do czynienia z klasyczną obłą butelką balsamu do ciała. Kosmetyk o aromacie Forever Red jest zamknięty w kanciastej plastikowej buteleczce o dość solidnej konstrukcji. Nie mamy tutaj także do czynienia z korkiem z dziurką - nie musimy wyciskać butelki - ta jest zaopatrzona w pompkę. Kilka uwag technicznych. Nie próbujcie jej przekręcać! ja mam taki odruch, że kiedy zaczynam używanie kosmetyku z pompką zawsze przekręcam, bo 90% mechanizmów ma blokadę, zapobiegającą przypadkowemu samonaciśnięciu się pompki np. w transporcie. Ta takiej blokady nie ma. Za to ja siłując się z mechanizmem urwałam dozownik... :/ tak, wiem, zdolna jestem. Na szczęście małżonek wspomógł kobietę w opałach i pompkę naprawił, wszystko działa bez zarzutu. Jeśli miałabym się czegoś w tym bądź co bądź udogodnieniu przyczepić to z pewnością byłaby to długość dzióbka. Jest on odrobinę za krótki, trzeba bardzo blisko podłożyć dłoń bo inaczej balsam może spłynąć po opakowaniu. o centymetr dłuższy dozownik zdecydowanie ułatwiłby aplikację. Ale nie marudzę. Dwa użycia i można się przyzwyczaić. Opakowanie zdobi plastikowa czerwona kokarda. Tu z designem kłócić się nie będę, czytałam na stronie w komentarzach że niektórym przeszkadza ona w aplikacji produktu - ja nie zauważyłam w tej kwestii żadnych niedogodności. Ten mały "pierduśnik" przynajmniej wyróżnia tę linię od reszty produktów Signature. 

I'd like to review the body lotion, I haven't had the chance to test out the mist yet, just sprayed it on my hand and I wouldn't like to make things up, so I will just briefly mention about it. Hope you don't mind. :) 
This time the bottle is not a classic one, instead we get a rectangular shaped bottle, plastic but solid. Forever Red body lotion has a different mechanism of use as well. The whole signature collection balms have caps with little holes, where you squeeze the bottle and the balm just gets out. This one has a pump. Some technicalities now. Do not try to turn the pump. I have this thing with pumps, I automatically try to unblock them, since 90% of pumps have the safety block, so that the product wouldn't spill, for example during traveling. This mechanism has no such option. So I twisted it off when trying to use it for the first time. Luckily my husband fixed it and it's working perfectly! If I were to improve something it would definitely be the length of the pump. It is just a bit too short, you have to get it out very carefully to avoid wasting the balm. But I'm not complaining - you can get used to this after the initial application. The bottle is adorned with a red plastic bow. I've read that it tends to get in the way when pumping out the product, but nothing like this happened to me. At least this bow makes the bottle stand out :) 


A jaki jest sam zapach? Z pewnością intrygujący. Otwiera się soczyście, słodko, owocowo. Seksownie, ale świeżo. Z początku wyczuwam słodki koktajl z lekko karmelizowanych jabłek, jakiegoś gatunku czarnych owoców (jeżyn? porzeczek?) i brzoskwini. Po chwili zapach ociepla się, robi się przyjemnie otulający, słodki, zmysłowy. W opisie producent wspomina waniliowy rum i pianki marshmallow. I taką mieszanką słodkości pachnie ten balsam gdy już osiądzie na skórze. Jednak na szczęście nie jest to według mnie słodki ulepek, echo tych świeżych owoców pobrzmiewa w nim do samego końca. Zapach utrzymuje się na skórze bardzo długo, kiedy się nim wieczorem uraczymy, rano pidżama nadal delikatnie pachnie. Mi ta kompozycja bardzo przypadła do gustu, być może dlatego, że odrobinę przypomina mi połączenie słodkości mojego ukochanego Pink Chiffon oraz głębi i drzewnej zmysłowości Twilight Woods. Takie trochę Yin i Yang. Dwie siły niby sobie przeciwstawne a jednak wzajemnie od siebie uzależnione i tworzące spójną całość.

And the fragrance itself? It is without doubt intriguing. It starts with some juicy, sweet fruity notes. Sexy, yet fresh. I can smell what seems to be a coctail of sweet caramel apples, forest fruits of some sort (blackberries? blackcurrant?) and fresh peaches. After a while it gets warmer, cozy, sweet and sensual. In the fragrance description you can read about vanilla rum and marshmallows and I think this reflects the sweetness of the scent perfectly. Luckily enough, this is not an overpowering, nauseating smell, since even after some time you can still recognize the echoes of the fruity notes. It is one of the longer staying scents (but mind you, I am still referring to the body balm, not the edt or edp), I apply it in the evening and can still smell it on my pyjamas in the morning. I really like the composition, maybe partially because it brings to my mind a combo of the sweetness of my beloved Pink Chiffon and the depth and woody sensuality of Twilight Woods. Like the two forces of Yin and Yang. So different, and yet they complement one another.

Mgiełka do ciała z tej samej serii pachnie intensywniej choć ze względu na drobinki miałam okazję nosić ją póki co jedynie na nadgarstku. Planuję z pewnością jej użycie na dekolt, może odrobinę na włosy. Połysk daje dość karnawałowo-wakacyjny, są to bardziej delikatne drobinki brokatu niż glow. Mgiełka pachnie mocniej niż balsam, ale są to te same nuty zapachowe, podobnie rozwijające się. Trzeba "rozpsikać" atomizer, bo mój z początku trochę pluł, miast rozpylać, ale już jest ok. Tyle mogę na razie o niej powiedzieć. Poniżej wrzucam Wam fotki połyskującej mgiełki w butelce. 

The shimmer mist smells more intensely but because of the shimmer I haven't had the chance to wear it all over yet. I only tried it out on my wrist. I would most probably use it on my decolette, maybe on my hair as well. The effect is party-appropriate, it would also look nice on tanned skin during the holidays. It contains small shiny particles, a very fine glitter, and not too many of them are distributed with one application. It's more like here and there, rather than "OMG I have tons of glitter all around me". Fragrance-wise it is the same as the body lotion just a bit stronger. You need to work a little on the atomizer, a few sprays into the sink and then it diffuses the product nicely. So far, that's all I can say about this product. Have a look at how the shimmer looks in the bottle :)



I co? Skusiłam Was choć troszeczkę? :))Ja z chęcią zaopatrzyłabym się w żel pod prysznic i scrub z tej linii, może jeszcze pojawią się w naszych sklepach... :)
And? Do you feel just a little bit interested in this line? :)) I'd love to get the shower gel and the scrub from this line, maybe there is a achance they will reach Poland soon... :)

27 komentarzy:

  1. ja ostatnio coraz mniej chętnie sięgam po pachnącą pielęgnację. Więc ta linia na pewno mnie nie skusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do pachnącej pielęgnacji jestem bardzo przekonana, póki pielęgnuje. Uwielbiam masła z TBS, pachnące kosmetyki Phenome czy Pat & Rub, no i BBW. Lubię relaks pod prysznicem z pachnącym żelem, lubię potem posmarować ciało pięknie pachnącym balsamem :)
      ale rozumiem że może być też całkiem inaczej :)
      jakiej pielęgnacji w takim razie używasz? :)

      Usuń
    2. szybko ulatniającej się :P nie wiem, zawsze byłam za świeżymi zapachami, ale później wpadło mi w łapy trochę nowości, trochę zaleciało mi domestosem, żeby zabić niesmak przerzuciłam się na zapachy ciepłe (takie jesienne). Ale tu albo mam duszące koszmarne, albo momentalnie ulatniające się. W sumie teraz używam niemal bezzapachowych mazideł (karite z YR na przykład. Genialny zimowy nawilżać i mi nie śmierdzi), jakieś oliwki w sprayu (teraz na tapecie sanoflore) i krem pod prysznic TBS (karite albo shea- nie pachnie dłużej niż pięć minut :P).
      Myślę, że jak mi przejdzie niesmak po domestosowych preparatach, to znowu zacznę szukać pachnideł.

      Usuń
    3. inna sprawa, że tbs mi się przejadł, w yr znam już wszystkie zapachy (a limitowanki rzadko mnie kuszą), to bbw nie mam dostępu, balsamidła niby perfumowane z zasady omijam szerokim łukiem, korresa pozostałe zapachy mi nie leżą a tańsze mazidła nie mają testerów :P

      Usuń
    4. aj na domestosowych preparatach można się nieźle nabawić wstrętu. Ja długo nie mogłam się ogarnąć po produkcie Mineral Care body butter, kupiłam grejpfrutowe i niestety obrzydziło mi ten gatunek zapachów na długo.
      na szczęście zapachy BBW to inna bajka. :)

      Usuń
    5. a mineral care to ciekawa sprawa, bo kiedyś dawno temu miałam to masło, właśnie grepfrucik i byłam zakochana. Później ich nie było. A później się pojawiły ale jakieś inne takie, w nowej szacie, innej pojemności. I z domestosem. ;(

      Usuń
    6. no właśnie to ja na ten domestos trafiłam :D masakra jakaś...

      Usuń
  2. Czemu ja mam tak daleko do tego sklepu ;((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja też mam daleko :/ ciężko się zdecydować na kupno czegoś bez macania a tym bardziej jeśli chodzi o zapach... Ale ja już od tak dawna jestem do tego przyzwyczajona, że u mnie nic nie ma i nauczyłam się wyciągać wnioski z tego co czytam w internecie, coraz rzadziej na podstawie samych opisów zdarza mi się kupić bubla :) to duży sukces!

      Usuń
  3. mnie z jednej strony kusza ich produkty, a z drugiej mam ich dosyc, bo tak glosno o nich, ze az za glosno :D
    w poznaniu beda dopiero w czerwcu, albo i pozniej, nie wiem, kiedy otworza ich sklep, wiec zanim sama sie przekonam co i jak to minie troszke czasu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, a to mnie zdziwiłaś bo ja za dużo o nich nie czytam ani nie słyszę... to gdzież tak o nich głośno? :) aż mnie zaintrygowałaś, czyżby istniała jakaś niespenetrowana przez mnie część blogosfery tudzież internetu?? :))
      z tego co widziałam to póki co są tylko w Warszawie w dwóch miejscach i zarzekają się, że niestety na razie nie planują nowych otwarć :(
      Na szczęście niedługo będę w Warszawie, więc zapoluję osobiście, bo jeszcze tak wiele zapachów zostało mi do odkrycia :)))

      Usuń
  4. mnie póki co żadne mgiełki czy balsamy z BBW nie kuszą :) używam perfum i taki balsam mógłby gryźć się zapachowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już my Cię z Kasią skusimy ;)

      Forever Red pachnie faktycznie intrygująco i zazdroszczę, że tak umiesz to opisac.

      Usuń
    2. Naprawdę tak pięknie pachnie? mam nadzieję, że uda mi sie zapuścić nosa jak tylko będę w Wwie.

      Usuń
    3. Ja też mam perfumy, ale na noc ich nie używam, moja Ty Snobko Kochana :P hehe :D
      A serio - na dzień jeszcze nie próbowałam bo ja się generalnie kąpię wieczorem. Ale nie twierdzę, że nie wypróbuję takiej mgiełki latem - kiedy będzie za gorąco na słodkie perfumy Pink Chiffon może czasem być w sam raz ;)

      krzykla - :* a Ty niby nie umiesz?

      będziemy kusić naszą Marti - nie ma co!

      Usuń
    4. będę bardzo odporna na Wasze kuszenia :P
      :**

      Usuń
    5. Agatko - polecam użyć testera na skórze i przejść się kawałek, te zapachy jak sie je niuchnie z butelki to nie oddają uroku! :)

      Usuń
  5. Jeszcze nie miałam tych kosmetyków : ) Scrub był by fajny można nad nim pomyśleć ; ))

    Pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam, bo balsamy naprawdę dobrze pielęgnują skórę, szybko się wchłaniają i nie zostawiają tłustej warstwy a jednocześnie skóra jest miękka no i szałowo pachnie :)
      W scrub zaopatrzę się już niebawem ;)
      pozdrawiam również :)

      Usuń
  6. Uwielbiam czarne owoce. Charakteryzują się niezwykle apetyczną wonią, jednocześnie mój nos nie odbiera ich jako mdłych. Myślę, że woda perfumowana jest dostępna w dość atrakcyjnej cenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto też zerkać na ich fanpage bo na bieżąco ogłaszają tam aktualne promocje. :) może uda się dorwać jeszcze taniej :))) te czarne owoce nie są głóną nutą, nie są nawet wymienione przez producenta ale ja je tam czuję - także polecam zniuchać bo być może to tylko moje subiektywne odczucie :))

      Usuń
    2. Ja też bardzo często czuję nuty, które według producenta nie występują w danej wodzie perfumowanej;) Każdą propozycję warto zweryfikować przy pomocy własnego nosa;) Ale notki znacznie ułatwiają zadanie, bo zawężają obszar poszukiwań;)

      Usuń
  7. Buu no niestety nie ma w Gdansku ich sklepu :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wąchałam ten zapach i rzeczywiście jest dość ciekawy :) Muszę jeszcze raz na niego zerknąć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam,aż Bath&Body Works zawita w Rzeszowie...:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja niestety mam jakieś 5 godzin jazdy do Warszawy :( a uwielbiam ich kosmetyki <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Specjalnie dziś poszłam do BBW aby powąchać Red. ładny jest, podoba mi się... ale nie jest zjawiskowy i mam wrażenie że na mnie się nie trzyma. Chciałam kupić 2 balsamy do ciała bo jest promocja 35zł za 2 ale zupełnie nie moje zapachy były w promocji :(

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger