środa, września 12, 2012

Poznańskie zakupy - Sephora vs. Douglas / What I bought during my visit in Poznań - Sephora vs. Douglas

Nie byłabym sobą, gdybym przy okazji zlotu wielkopolskich Bloggerek (do przeczytania i obejrzenia tutaj) nie poczyniła małych zakupów. Odwiedziłam między innymi Douglasa w Starym Browarze i Sephorę w M1. Tam też dokonałam zakupów. Przy okazji chciałabym Wam napisać garść moich rozmyślań ta temat tych perfumerii... Będą to niestety opinie skrajne różne. W obu przypadkach  nie sądzę, aby obsługa mnie rozpoznała, odkąd się obroniłam w zeszłym roku nie byłam w Poznaniu, więc nie ma szans żeby Panie mnie pamiętały. Zakładam więc, że w obu przypadkach reprezentowałam powiedzmy sobie przeciętną klientkę X z dość sporą wiedzą o kosmetykach.

It would be sort of strange if I missed the chance to buy a few things while in Poznan (you can see the photos from our bloggers meeting here). I've visited the Douglas store in Stary Browar and Sephora store in M1 and shopped there. While telling you about my purchases I'd like to share my views on both stores... I doubt that in either of the shops the ladies recognized me - I haven't been to Poznań for quite a while now, since I've graduated last year, so I don't think they remembered me. So, I just assume that I was shopping as a regular client X with, say, some knowledge about cosmetics.

Ponieważ zawsze wolę dostrzegać te dobre rzeczy najpierw i uważam, że chwalić należy, chciałabym pochwalić Sephorę w M1. Nie jest to żaden główny sklep, nie jest to centrum miasta, M1 to obrzeża. A za każdym razem kiedy robiłam tam zakupy spotykałam się z przemiłą fachową obsługą, która nie narzuca mi się na końcu każdego zaułka a która jednocześnie przeleci pół sklepu w poszukiwaniu czegoś fajnego. Zawitałam tam w celu obadania szafki z promocjami i znalazłam super ofertę - mój ukochany tusz Clinique w zestawie z kredką i miniaturką kremu pod oczy (lubię) za zawrotna kwotę 75zł. Ani chwili się nie wahałam i wrzuciłam zestaw do koszyka. Pochodziłam potem jeszcze trochę po sklepie ale nic już więcej ciekawego nie znalazłam (nie tym razem). Do kasy więc trafiłam z tym:

I like to see the positive things first and in my opinion, it is worth saying good things abouth people and things so that's why I'd like to start with saying that I do like the Sephora store in M1. This is no main store, not the city centre, M1 shopping mall is in the suburbs. But every time I shop there I meet wonderful, helpful assistants who won't jump at me at the end of each alley, but at the same time are extremely kind and ready to get me every little thing I need. I went there to explore the sale shelves and I found a great deal - my beloved Clinique mascara in a set with an eye pencil and a mini eye cream on a -30% sale. I did not hesitate and got the set. I finished my shopping with only that set in my basket. So this is what I've purchased:



Dostałam do tego próbkę kremu Clinique Moisture Surge oraz zapachu Versace o który spytałam. Jestem zadowolona z tych drobiazgów - krem zawsze się przyda w podróży, ponadto to fajna idea, że dostajemy krem firmy, z której kupiliśmy produkt. Jest w tym spójność.

I got a sample of Clinique Moisture Surge cream and Versace perfume that I asked about (didn't ask for it). I like the samples - the cream is always a good idea when traveling plus it's nice that I bought Clinique products and got a Clinique sample, that's well thought.


Douglas, który odwiedziłam mieści się w Starym Browarze. Powinien więc być wizytówką firmy, z uśmiechniętymi i pomocnymi a przede wszystkim uprzejmymi konsultantkami. Wybór mają szeroki, to trzeba im przyznać. Pierwsze schody zaczęły się przy stoisku Bobbi Brown gdzie Pani pokazywała mi kosmetyki do ust (ok, ok, nie jestem "łatwą" klientką, bywam wybredna i czasem sama nie wiem czego chcę, ale i z takimi trzeba sobie radzić tak?), ale zaprzestała w momencie gdy znajomi przyszli i ruszyła ich obsługiwać. OK, przeżyłabym - w końcu duża ze mnie dziewoja i radzić sobie umiem a półki sklepowe to moje naturalne środowisko. Poszwendałam się jeszcze trochę po sklepie, wynalazłam w końcu dwa produkty do ust. Łączna wartość produktów po zniżce - około 190zł.

The Douglas store I went to is in Stary Browar. So it should serve as an example store, where the assistants are nice and helpful and most importantly - polite. They do have a good variety of cosmetic brands to choose from. The first problems appeared near the Bobbi Brown stand where I was being shown their lip products. OK, I'm not an easy customer to deal with as I'm rather picky, but this should not matter right? I'm still a customer. At one point the lady just left me standing there and went on to help the people that just came in, I assumed they knew one another. Well, I would have survived this, I'm a big girl and I can shop on my own. So I just continued shopping and ended up with two lip products. I paid over twice as much as in Sephora.

 Shiseido Perfect Rouge in PK 307, Bobbi Brown Lip Gloss Rosy 22


Kolejny problem pojawił się jednak przy kasie i tu już nie było mi wesoło.
Unfortunately, further problems popped up when I reached the counter. And this wasn't funny at all.

"gratisy" z Douglasa - jak widzicie, cała masa ich jest...
"samples" I received in Douglas - as you can see, plenty of stuff here...

Pani skasowała, podała kwotę do zapłaty, po czym oznajmiła ze stoickim spokojem zahaczającym o olewkę "przepraszam, ale gratisów nie mamy"... ??? Nie jestem łowczynią próbek. Nie zależy mi na samplach, nazwijmy to, byle jakich - wielokrotnie rezygnowałam przy kasie z próbek kremów typu 50+ lub za ciemnych podkładów itp. Ale nie ukrywam, lubię dostawać fajne miniaturki, próbki, saszetki, psikadełka do torebki i inne w tym typie. Wiem, że większość sklepów dysponuje szerokim asortymentem wszelakich próbek. Jestem testerką z zamiłowania, nic na to nie poradzę. A co najważniejsze - po dobrej jakości produkt, który spełnia moje oczekiwania po prostu wracam. Bardzo często. I naprawdę uważam, że warto "częstować" próbkami, bo ludzie mają w naturze wybieranie tego, co już skądś znają. Prosta zasada.

The assistant told me how much to pay and then she just mentioned, as if it was her regular text "sorry, we have no samples to give you"...??? I am not a sample hunter. I don't *have to* get bonuses, and I most certainly don't need the ones that don't satisfy my needs. I usually just give the 50+ creams and waaaaaaay too dark foundations back at the counter - maybe someone else could try them out, I won't. But I do like to get nice stuff as a way of saying "thank you for shopping with us, try this and that and maybe you'll return for more". I know that shops do have samples. Testing new products is fun and I usually get the full sized item when the results are positive. I think it's worth to invest in giving a lot of samples to customers simply because we tend to choose things we already know, tested etc. Human nature, I guess.

W tym miejscu chciałabym dodać, że ten Douglas zaszedł mi za skórę już drugi raz. Poprzednim razem kiedy tam byłam miałam do wykorzystania dwa kupony na 40zł. To naprawdę nie jest tak, że te kupony od kogoś dostałam za piękne oczy. Musiałam wcześniej wydać konkretną sumę w tym sklepie aby je wygenerować. Wybrałam sobie Shimmerbricka z Bobbi Brown i przy kasie podałam bony. Zostałam obrzucona spojrzeniem jakbym co najmniej zamierzała ich okraść, Pani skasowała za produkt, włożyła go do woreczka podała mi, odwróciła się na pięcie i poszła, ani "do widzenia", ani "dziękuję"... Byłam w ciężkim szoku. No bo jeśli organizujemy taką ofertę, każemy zbierać punkty a potem wywracamy oczami jak klient przyjdzie zrealizować bon to coś mi tu nie gra... Mam nadzieję, że po prostu tak trafiłam, jednak dla mnie za dużo tu zbiegów okoliczności. Wiem już, że więcej tam swoich pieniędzy nie zostawię, prędzej podpatrzę co jest ciekawego i zamówię przez mojego lokalnego Douglasa, jeśli będzie taka potrzeba.

I'd like to add that this is the second time I've had an unpleasant situation in that store. When I went there earlier I had two coupons for 40PLN each. It took me some time to be able to generate them and definitely a lot of money spent in their stores. I picked Bobbi Brown's Shimmerbrick and handed in the coupons at the counter. The lady gave me that "another one trying to rob us" kind of look, took the money, packed the product turned the other way and went off. No "thank you", no "bye bye", nothing. I was shocked. They shouldn't prepare deals like this if they are not able to respect a returning customer. I hope these were just accidents. Yet, I know I won't be buying anything there anytime soon.

Musiałam się wypowiedzieć. Zaznaczam, że opisałam tutaj tylko i wyłącznie moje doświadczenia. Osobiście dużo bardziej wolę robić zakupy w Sephorze. Ewentualnie w moim lokalnym Douglasie, ale tutaj Panie wiedzą, że ja to ja - jestem marudna, ale przeważnie z pustymi rękoma nie wychodzę. Natomiast w Browarze wydaje mi się, że nastąpił mały przerost formy nad treścią. Ale to już nie moja sprawa ;)

I just had to tell you all that. Mind you, these are only my thoughts. I simply prefer to shop with Sephora. Well, sometimes I also like to visit my local Douglas store, maybe because the ladies are way nicer than the ones in Stary Browar - and they know me.

A produkty do ust pokażę Wam już wkrótce :)

And I will show you the lip products soon :)

51 komentarzy:

  1. Przyjeżdzaj do Gdańska, tu pracują same miłe dziewczyny ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczę, żałuję że mam do Trójmiasta tak daleko :/

      Usuń
  2. Mi sie na szczescie nigdy nie zdarzylo cos takiego. Nie natrafilam nigdy na zadna obrazona pania, ani na brak probek. Nawet jak kiedys kupowalam kosmetyczke za jakies 30pln, dostalam kilka probek.
    W brak probek raczej nie wierze. Firmy, ktorych produkty sprzedawane sa w Sephorach i Douglasach to nie firmy krzak i mysle, ze dbaja o swoja promocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara:) mnie się fochujące panny trafiły i w S. i w D. Ale ja wredna jestem w takich sytuacjach, więc po fakcie to one źle się czuły, a ja wychodziłam zadowolona:)

      Usuń
    2. Llorandare - wiesz, to było dodatkowo śmieszne, bo ja w sumie nie pytałam jej a ona tak sama z siebie, jakby w akcie obrony wypaliła z tym, że nie mają próbek... też nie wierzę, że próbek brak. tym bardziej że w innych salonach tudzież innych sieciach perfumerii próbki dostaje się do każdego pierdółka. "Moje" Douglasowe babeczki otrzymały kiedyś gratis mini wykład o tym, co tak naprawdę dają mi jako klientce próbki i od tamtego czasu zawsze po coś pójdą na zaplecze.

      damon - ja Ci powiem, że mnie tak zatkało, że chyba tylko wymamrotałam coś do Marti i zwinęłam się stamtąd. choć zwykle i ja potrafię o siebie zadbać ;)

      Usuń
    3. Aj, frustracje w pracy nie sa dobre i wlasnie chyba tak sie objawiaja. Co zrobic :)
      Mi tutaj, w cholernej Alabamie, szczeka opadla przy stoisku Lancome, kiedy babka pol probki mi nie dala i zbyla mnie polusmiechem. Zdziwilo mnie to o tyle bardziej, ze te babki dostaja prowizje od tego, co sprzedadza.

      Usuń
  3. Heh, nooo czasem nie jest fajnie. Ja np. nie cierpię sephory w browarze, za to bardzo lubię tą w Malcie. Douglas wszędzie wydaje mi się taki sam, czyli taki jakiś bezpłciowy... A zakupy fajne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o taaaak maltańska Sephora była suuuper! Miałam taką jedną "swoją" panią Sephorzankę (blondynka szczuplutka i dość wysoka) która zawsze była przesympatyczna i niesamowicie pomocna!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. mi też :) choć jest dość transparentny. ;) jak dla mnie ;)

      Usuń
  5. a ja chyba uczestniczyłam w tych Douglasowych zakupach :D hyhyhy

    też nie przepadam za tamtym Douglasem.. zdecydowanie bardziej wolę tego w Malcie :)
    a Sephorę lubię w normalne nieVIPowe dni.. wtedy jest tam fajny spokój i Panie jakieś milsze.. w dni VIP jakaś masakra :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w rzeczy samej, uczestniczyłaś i byłaś mi świadkiem.

      ja tam nie mam problemu, VIPy czy nie VIPy. Ciekawe co oni tam mają o mnie napisane jak przejadą kartą przez czytnik? pewnie coś w stylu "uwaga, lubi dużo wydać ale marudna i wybredna. często sama nie wie co chce. podchodzić ostrożnie" ;) hihi

      Usuń
  6. jestem z Poznania i wiem o czym mowisz. Ogolem ani w Sephorze ani w Douglasie w Starym Browarze obsluga nie jest najlepsza. Zalezy jeszcze na kogo sie trafi, chodz nie przecze ze w Sephorze szybciej ktos do mnie podejdzie, a w drugiej drogerii musze sie prosic zeby 3 panie ktore stoja i sobie plotkuja podeszly mi pomoc.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ogólnie jest tak, że zależy na kogo się trafi... ale jest też przyjęte ogólnie w handlu, że klient nie powinien wiedzieć w jakim nastroju danego dnia jest obsługa, sama "zwiaduję" knajpką i zwracam szczególną uwagę by nastrój i humor zostawiać na zapleczu, wychodząc do klienta. I wiem nawet z własnego doświadczenia, że czasem jest ciężko, czasem klienci są upierdliwi, nie wiedzą czego chcą, po raz setny pytają o to samo - ale taka ich natura :)

      O a widzisz ja miałam wrażenie, że w Douglasie co alejkę naskakiwała któraś z Pań. A ja to nie za bardzo lubię. A jak już potrzeba pomocy to nagle babka się ulatnia bo znajomi przyszli...

      Usuń
  7. Oj po takiej obsłudze na pewno nie miałabym ochoty na powrót do sklepu.
    Ja osobiście zdecydowanie częściej bywam w Sephorach niż Douglasach (choć częściej to i tak dość rzadko ;) ). Akurat w żadnym z opisywanych nie byłam, ale ogólnie jakoś mimo wszystko wolę Sephorę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz w niedzielę będę na chwilę w Browarze i szczerze mówiąc do Douglasa na zakupy raczej nie zawitam, nie po moich doświadczeniach z nimi...

      Usuń
  8. będąc we Wrocławiu w Sephorach i Dauglasach, bardziej mi zawsze odpowiadał Dauglas - milsza obsługa. W Sephorze zawsze czułam się jak intruz :PPPPPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha to ja chyba mam zupełnie różne doświadczenia. W Koronie w Sephorze czuję się jak u siebie i zawsze dostaję od dziewczyn masę gadżetów... fakt, że dość sporo kupuję, ale tak czy inaczej :) a nawet w tych sephorach gdzie jestem rzadko trafiam całkiem fajnie. Jakiś czas temu trafiłam na przemiłą panią Kasię z mojego miasta :) zgadałyśmy się jak mi zeskanowała kartę :D

      Usuń
  9. Znam to, problem nie jest tylko w Poznaniu. W Szczecinie w największym Douglasie (robiącym ponoc najlepsze obroty w PL), zatrudniają chyba dziewczyny nie koniecznie z powołaniem delikatnie mówiąc.. Dodatkowo nie mające pojęcia co sprzedają(krem na wypryski proponują pod oczy..). Zdecydowanie wolę Sephorę, mimo to,że i tu z obsługą bywa różnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to już nie chodzi o powołanie, znam troche temat od kuchni i wiem, że to ciężka praca... generalnie tak chyba często jest, że kiedy pasja zaczyna przynosić dochody przestaje być pasją (oczywiście nadal są przypadki kiedy kochamy to co robimy i pozwala nam to dobrze żyć)... Co do znajomości asortymentu - powinnam przemilczeć - wielokrotnie pytając o ich opinię uświadczyłam się w przekonaniu że jednak powinnam zaufać sobie... i takie kwiatki jak Tobie zdarzają mi się często...

      Usuń
  10. przede wszystkim powiedziałabym pani w Dougim, że próbki to nie gratisy, ani prezenty do zakupów. ciekawa jestem nota bene, jak same marki zapatrują się na to, co wyprawia się w niektórych perfumeriach i czy w ogóle mają tego świadomość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już nie chciałam się odzywać, nie wiem, coś tam chyba do Marti burknęłam, ale po prostu zbiła mnie z tropu. eh. dobrze by było, gdyby się zainteresowali...a na allegro od groma miniaturek i to w całkiem konkretnych cenach...

      Usuń
  11. zawsze myślałam, że to douglas lepiej traktuje klientów niż Sephora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz co, pewnie to sprawa indywidualnego doświadczenia i nie mówię, bo obozów jest tyle ile perfumerii :) Poza tym jedna drugiej nierówna, wszystko zależy od pracowników - jakie mają podejście do klienta i do swojej pracy :)

      Usuń
  12. Przyznam ze sama zadko juz chodze do tych sklepów. Z jednej strony ze robie zakupy przez internet profesjonalnych marek a z drugiej jak potrzebuje cos dla siebie ( mam osobne kosmetyki dla siebie i klientek) to wysylam meza, on jest zawsze lagodny i wie duzo o kosmetykach ( moja szkola) ja za to wybuchowa i od razu bym pewnie z*****bala ekspedientki za takie zachowanie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no zgadza się, tylko czasem nie można bez zmacania kupić... i wtedy nie ma wyjścia... łoo mojego by zjadły na śniadanie i popiły kawką ;)

      Usuń
  13. Myślę, że i w S i w D można trafić na bardzo "miłe" panie z obsługi:) zresztą panów ochroniarzy także.... ja mimo wszystko wolę Dauglasa jakoś rzadziej spotkałam się tam z niewiedzą, a ja także do dość łatwych klientów nie należe:) Co prawda z gratisami do zakupów tak nie jest najlepiej np ostatnio do zakupów za 220zł dostałam tylko próbkę perfum, ale rzecz którą kupowałam była 20zł tańsza niż w Sephorze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę że masz rację, dlatego napisałam o konkretnych sklepach i moich doświadczeniach z nimi :)
      oo a takie różnice cenowe bardzo rzadko im się zdarzają... Ja wolę Sephorę z jeszcze jednego powodu o którym zapomniałam napisać w sumie - zdecydowanie bardziej odpowiadają mi ich marki na wyłączność. Bobbi Brown jakoś mnie nie zachwyca (być może dlatego, że ja lubuję się w makijażach konkretnych, w kolorach a BB to bardziej makeup no makeup) z RBR nic nie mam i nie ciągnie mnie (choć opakowania mają super). Za to kocham MUFE czy Benefita :)
      No i zawsze nawet do niewielkich zakupów coś dostaję.

      Usuń
  14. Bylam w tym Douglasie przed naszym spotkaniem i chyba 15 minut czekalam az laskawie ktos do mnie podejdzie,az w koncu sie wkurzylam i wyszlam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, czyli nie tylko mi się wydaje że tam coś jest nie tak... Może to kwestia tego, że to ten renomowany Stary Browar?

      Usuń
  15. Pokaż szminkę :D
    Szczerze to nie lubię odwiedzać Douglasa, zdecydowanie wolę Sephorę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasieńko polecam i Sephore i Douglasa na Malcie, obsługa naprawdę fajna, szczególnie w Sephorze, zawsze mnóstwo próbeczek :)
    PS: Uśmiałam się z tej tabula rasy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! ja najczęściej robię zakupy w Malcie właśnie :)

      Usuń
    2. tak tak, już wyżej pisałam. Niestety, do Malty nie zawsze mam czas podjechać :/ ale tak zrobię chyba.
      Haha teraz mi się skojarzyło, w M1 jest taki Douglas, do którego jak wchodzę to mam wrażenie że się przenoszę w inną czasoprzestrzeń w czapce niewidce... nikogo nie ma, cisza, spokój, i nikt mnie nie widzi :D

      hahah no bo to już jest tak smutne że aż śmieszne... ;)

      Usuń
  17. Piękny kolor błyszczyka! Uwielbiam te od BB, bo długo się u mnie trzymają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgodzę się co do trwałości, fajnie też pielęgnuje usta. Jednak nie dla mnie BB chyba, coś mało koloru nawet w tak intensywnym wydawałoby się odcieniu :)

      Usuń
  18. Miałam kiedyś krem All about eyes i strasznie się na nim zawiodłam:( Piękny kolor błyszczyka BB!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że są o nim różne opinie. Ja używam obu wersji od chyba 6 czy 7 lat i bardzo je lubię. Podobnie jak serum w kulce ale to od niedawna :)
      Być może rolę gra tu u mnie systematyczność? lubię go jako nawilżacz.

      Usuń
  19. Douglasy zdecydowanie lepsze są te w mniejszych galeriach. W Warszawie lubię chodzić do tego w Wola Parku czy Galerii Mokotów, ale jak ognia unikam tych w największych centrach, jak Złote Tarasy czy Akradia. Ekspedientki są nieuprzejme/zlewcze/obojętne.
    Za to w Sephorach zawsze jest względnie miło, choć raz dostałam bardzo nieprzyjemnym spojrzeniem prosząc o próbkę konkretnego kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest coś w tym, o czym piszesz :)
      Ja mam w ogóle wrażenie, że w Złotych podobne mają podejście jak w Browarze - to po prostu tak kipiące *zajebistością* miejsca, że pracować tam to sam prestiż i nie trzeba się już wysilać... ale może się mylę, byłam tam zaledwie parę razy :)

      haha to sobie wyobraź, miny pań douglasanek i sephorzanek jak ja czasem je proszę żeby nie dawały mi jakiejś próbki (właśnie wspomnianych przeze mnie kremów po pięćdziesiątce, za ciemnych podkładów czy np szamponów do kręconych włosów) :) jak bym kosmitką była :)) kiedyś nawet Pani mi na siłę wmawiała, że podkład o 5 tonów za ciemny mogę chociaż sobie wypróbować siedząc w domu żeby poznać jego właściwości... :D rozbawiła mnie tym szalenie :) widziałam już minę listonosza który by mnie w takim kamuflażu nakrył, albo męża :)

      Usuń
  20. Ja nie lubię chodzić do D.,męża zawsze wysyłam,on po pracy od razu,w gajerku jedzie i te babki koło niego skaczą:)hehe:)w S.robiłam zakupy dosyć często,jak w pobliżu pracowałam i te babki mnie znały,więc miłe były:)a ostatnio w D,kupowałam pędzel,bo serio gdzieś mi przepadł w chacie stary i....czułam się tam,jak piąte koło u wozu,babsko było niezadowolone,a samo do mnie podeszło,to po kiego grzyba się pytam,jak ja wiem,gdzie te zakichane pędzle dyndają i wiem co chcę,a przy kasie z tym moim nabytkiem to się naczekałam na skasowanie,że hoho...:)no to tyle w temacie D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D

      taaaak zagranie "na garniaka" jest naprawdę genialne :)) Pamiętam ze długo byłam uczulona na Marionnaud kiedy to jeszcze na początku studiów, wyglądając, hm jak typowa wtedy szara studentka w wielkiej kurtce i adidasach weszłam do sklepu i czułam na sobie spojrzenia pt. "bo zaraz zadzwonimy do MOPSu / Izby wytrzeźwień / pomocy społecznej" Dłuuuuugo się nie mogłam przemóc do tej firmy po tym zdarzeniu. Jak się odstrzelę od razu jestem inaczej traktowana.
      ah no, trudne z nas klientki zobacz :)) podchodzą - źle, nie podchodzą - źle... ;)

      Usuń
  21. Nienawidzę takiego traktowania, gdzie w Polsce jest to jeszcze bardzo często spotykane..
    Panie często oceniają po tym co masz na sobie,jak włosy ułożone itp
    a z tymi próbkami to jakaś paranoja powinni wręcz nam je wciskać do zakupów za określoną kwotę byśmy wracamy szybciutko:)a tusz jest jednym z moich ulubionych a kremik naj naj najulubieńszym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie do konca tak jest - takie rzeczy zdarzaja sie na szczescie (a w sumie na nieszczescie) nie tylko w Polsce. Zdarzaja sie wszedzie. W Stanach rowniez zdarzaja sie obrazone panie. Raz mi nawet ktos w knajpie zabral talerz w taki sposob, zebym zrozumiala, ze skoro zezarlam, to mam sobie pojsc :D
      Kiedys na jutubie widzialam filmik, ktory nakrecila babka w kwiecie wieku, ktora poszla do centrum handlowego. Poszla tam dwa razy - raz w dresie i bez makijazu, raz zrobiona, w diorach i szanelach. Niebo, a ziemia. Wszystko to mialo miejsce w normalnym amerykanskim miescie :)

      Usuń
    2. ja też sądzę że to raczej ogólnoświatowe zjawisko niestety :/ Ale zgadzam się, że u nas to już w ogóle ktoś ubrany "na luzie" jest z góry przegrany bo ceny kosmetyków wysokopółkowych w naszym pięknym kraju są tak wygórowane że Panie pewnie sądzą że rzadko kogo na nie stać... W Stanach te ceny nie są jeszcze tak zaporowe.

      aiife - w ogóle do każdych zakupów nawet nie za jakąś określoną kwotę jakieś próbki powinni dawać, a jak nie mają żadnych to niech je skomponują.. takie gadanie "a no bo akurat nie mamy słoiczków" mnie rozwala. A jeszcze bardziej rozwala mnie polityka próbek perfum w Douglasie. Jak nie dostali od dystrybutora to jedyne co możesz zrobić to psiknąć sobie na nadgarstek (na którym ja przeważnie zawsze już coś mam) lub na papierek :D I na nic się nie zdaje tłumaczenie, że skóra ludzka a papierek to dwa zupełnie różne światy...
      Cieszę się, że też lubisz Kliniki :)

      Llorandare - dobry eksperyment... :D

      Usuń
    3. Fakt, ze kosmetyki sa tutaj tansze, ale, jak juz wspominalam, babki na stoiskach urodowych (mowie o stoiskach firmowych, np. Estee Lauder, Chanel, czy Lancome) dostaja prowizje, wiec moze dlatego oceniaja, kogo bedzie latwiej oskubac ;)
      Szkoda, ze nie mam linka do tego filmiku, nie pamietam w tej chwili nicka babki, ktora go wrzucila :/
      Chodzilo generalnie o to, na ile moze pozwolic sobie osoba ubrana "dobrze", a na ile osoba ubrana "normalnie". Okazalo sie, ze osoba ubrana "dobrze" moze sobie krecic filmik w sklepie, robic, co jej sie podoba i spotka sie z usmiechami i mila obsluga, a osoba ubrana "normalnie" zostanie wyprowadzona przez ochrone.

      Usuń
  22. Szminka cudenko ! Aż miło popatrzeć :)
    Klaudia :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger