niedziela, marca 25, 2012

Shop MAC, Cook MAC - część 1 / Shop MAC, Cook MAC part 1

W poprzednim poście chwaliłam się Wam zakupowymi łupami, a fe, brzydka chwalipięta :D Chciałabym Wam nieco przybliżyć MACową część zakupów, gdyż o nie było najwięcej pytań. Zacznę od kolekcji Shop MAC/Cook MAC - nie chcę tworzyć postów-tasiemców, więc postanowiłam podzielić relację z tych kolekcji na dwa osobne posty - o kosmetykach doocznych i doustnych :) Przez ostatnie dwa tygodnie miałam spoooooro czasu żeby przetestować moje nowe cuda i powiem szczerze - uważam, że było warto na nie odłożyć. Te kolekcje wymiatają!

In my previous post I've shown you my latest crazy haul... :D I'd like to show you the MAC stuff first as most of you were interested in that part :) Let me begin with the coolest collection, the one I've been waiting for so long - the Shop MAC/ Cook MAC collection. I've decided to create two separate posts - one reviewing the eye products and the other - the lip products. During the past two weeks I had a lot of opportunities to test the items and I must say it aloud - it was so worth splurging on this stuff. It is ultra awesome! 

Bez zbędnego gadania, przejdę od razu do rzeczy... Z tej kolekcji zakupiłam tak jak planowałam: wszystkie trzy quady, 4 szminki, błyszczyk Kissable Lipcolour, dwa fluidline'y oraz Tendertone. Jak się to przedstawia widziałyście już w poprzednim poście, ale dla przypomnienia :)

Let me just move on to the presentation of the goodies... Just as I'd planned I purchased: all three quads, 4 lipsticks, one Kissable Lipcolour, two fluidlines and one Tendertone. Here's how it all looks together, already posted it but just to refresh the view :)


Pierwszy post będzie dotyczył produktów do oczu. A więc, zacznę od quadów - na nie czekałam, nie ukrywam, najbardziej. Po kilku kolekcjach pod rząd w których quady były szare, stonowane miałam już dość tego smutku - czekałam na coś kolorowego, wesołego. Te paletki doskonale zaspokoiły mój apetyt na kolor. Uważam, że są skomponowane tak, że kolory ładnie ze sobą współgrają. Przede wszystkim jednak, cienie są rewelacyjnie napigmentowane, nawet te jasne kolory. A na koniec pokażę Wam fluidline'y.

I'll start by showing you the eye products. First, the quads - as they are the items I was the most anxious about. MAC collections previous to the Shop / Cook one had featured mostly grayish, muted shades and I had enough! What I was waiting for was soemthing fun and colorful. These palettes are a wish come true. They are nicely arranged, the colors go well together. But most importantly, the shadows are great when it comes to pigmentation, even the light colors. At the end of the post I'll show you the fluidlines.

Shop & Drop to najbardziej stonowany z całej trójki zestaw. Jednak nie powiedziałabym, że jest to zestaw smutny, o nie :) W końcu nie jest żadną tajemnicą, że fiolety uwielbiam. Nie uświadczymy tutaj żadnego cienia w wykończeniu Lustre, podobnie jak zresztą w pozostałych quadach - za co już na wstępie należy się duży plus. Matowy jasny róż Sugar Snack jest świetnie napigmentowany i dobrze oddaje kolor. Cień Hypnotizing to brudny szary fiolet z pięknymi iskierkami srebrno-fiołkowymi. Power Boosted jest pięknym żywym fioletem, nasyconym, wibrującym. Tytułowy Shop & Drop to ciemny granat z maleńkimi drobinkami.

Shop & Drop is the most toned down out of the three. I wouldn't say it's sad, though, no :) It's no secret - I am a purple junkie :) There's no single Lustre shadow - in all the palettes - which is already a big advantage. The matte light pink, Sugar Snack, is awesomely pigmented and the color transfers nicely to the lid. Hypnotizing is a muted gray mauve with delicate silver-lilac sparkles. Power Boosted is a vibrant purple and the Shop & Drop shadow is a dark navy blue with tiny sparkles.

Shop & Drop:
Sugar Snack (M), Hypnotizing (F) 
Power Boosted (VXP),  Shop & Drop (S)




 makijaż oka quadem Shop & Drop
a look featuring the Shop & Drop quad

cały mejkap, na ustach szminka Naughty Saute
the whole makeup, Naughty Saute lippie on my lips
Call Me Bubbles jest miksem ciepłych słonecznych kolorków, to od momentu obejrzenia pierwszych zdjęć - zapowiedzi moja faworytka spośród tych trzech paletek. Nie zawiodłam się nią ani trochę. Cień Call Me Bubbles to bardzo delikatny kremowy perłowy kolor, perfekcyjny pod łuk brwiowy. Fresh Daily to soczysty pomarańcz, który można ładnie stopniować - od delikatnej mgiełki koloru po wyrazisty pomarańczowy akcent. Full Of Flavour jest matowym koralem, o niesamowitej wręcz łatwości użycia. Dla mnie bomba! A najcudniejszy z całej czwórki jest zdecydowanie Brash - miedziany, połyskujący, niemalże kremowy w konsystencji - niesamowicie kryje, fantastycznie błyszczy!

Call Me Bubbles is a mix of warm sunny colors. I knew it will be my favorite palette from the trio since I first saw this collection! I am not at all disappointed! The Call Me Bubbles shadow is a very delicate cream color, perfect to highlight the browbone. Fresh Daily is a juicy orange that can be easily builded up, depending on whether you need a soft wash of color or maybe a vivid orange accent. Full of Flavour is a matte coral, super easy to work with. Great! And the most beautiful of the four shades - Brash - a coppery, sparkly, almost creamy in texture shade. It has marvellous pigmentation and it shines like crazy!

Call Me Bubbles
Call Me Bubbles (S), Fresh Daily (F)
 Full of Flavour (M), Brash (VXP)





makijaż oka wykonany quadem Call Me Bubbles
a look featuring the Call Me Bubbles quad


 cały mejkap, na ustach Lancome Rouge In Love w odcieniu 146B Miss Coquelicot
the whole makeup, Lancome Rouge In Love in 146B Miss Coquelicot on the lips

I ostatni, choć równie dobry jak poprzednie, quad Colour Added. Żółty i niebieski cień razem - po prostu hipnotyzują! Najsłabszy ze wszystkich 12 odcieni w tych paletkach jest według mnie grafitowy cień. Choć nie jest do końca zły, kolor ładnie się przenosi pędzlem, jednakże zrobienie swatcha paluchem było istną mordęgą... Laundry Daze to jasnokremowy dobrze napigmentowany cień. Wystarczy odrobina aby uzyskać wyraźny kolor, jak widać, na swatchu nabrałam zbyt dużo dlatego zrobił się trochę kredowy, ale wcale taki nie jest - jest delikatny i niemalże kremowy... Colour Added zachwycił mnie zarówno pigmentacją jak i cytrynowym odcieniem. No i tym, że doskonale kontrastuje z Pre-Packaged, stonowanym turkusowo-niebieskim cieniem. Dopełnieniem palety jest grafitowy cień Self-Serve, którym ładnie można wymodelować załamanie, lub przyciemnić trochę zewnętrzny kącik.

And the last quad, though it is as good as the previous ones - Colour Added. The yellow and blue shadows together - just mesmerizing! The weakest shade from all 12 in these quads is the graphite one. Though it isn't bad, the color transfers nicely with a brush, but finger swatching it was quite difficult... Laundry Daze is a light cream, very pigmented shade. A little goes a long way, in the swatch picture you can see that I used too much and it gives the impression of beeing chalky, while in fact it is smooth and almost creamy. Colour Added is a great shadow when it come sto both the pigmentation and color. It is very sunny, looks like a fresh lemon. And it contrasts so nicely with Pre-Packaged, a muted turquiose blue. Self-Serve is a graphite shade, nice if you want to shape the crease or darken the outer corner a bit.

Colour Added 
Laundry Daze (S), Colour Added (VXP)
Pre-Packaged (VXP), Self-Serve (S)




makijaż oka wykonany quadem Colour Added oraz odrobinką cieni Electric Eel i Atlantic Blue
a look featuring the Colour Added quad and a bit of Electric Eel and Atlantic Blue shadows



W tej kolekcji znalazły się trzy nowe Fluidline'y. Ponieważ nie jestem zbytnio fanką szarości nie zdecydowałam się na Midnight Snack, ale z chęcią przygarnęłam dwa pozostałe. Pierwszy z nich, Wholesome, to matowy bardzo ciemny (prawie czarny) brąz a drugi - Added Goodness - to brąz z fioletową nutą usłany mikrodrobinkami. Oba nakładają się bezproblemowo, są dobrze napigmentowane, tworzą równą kreskę, nie wymagającą zbyt dużo poprawek.

This collection features three new limited edition Fluidlines. I'm not a fan of grays and silver so I skipped Midnight Snack, but I bought the other two. The first one, Wholesome, is a matte very dark almost black brown and the second one - Added Goodness - is a mauve brown with microshimmer. They both apply flawlessly, they are nicely pigmented, they do not require too many touch ups.

Wholesome, Added Goodness

Wholesome, Added Goodness 

Postanowiłam zestawić je z tym co mam. Na fotce powyżej widać, że Wholesome jest brązowawy, nie wiem czy zobaczycie to na swatchach porównawczych, ale jak dla mnie jest jakaś subtelna różnica między nim a Blacktrack, ta różnica jest widoczna w realu, kreska zrobiona Wholesome jest jakby łagodniejsza. Wholesome przyrównałam więc do Blacktracka a Added Goodness do Avenue (który jest chyba jednym z moich ulubionych fluidline'ów). Oto, co z tego wynikło. Każdym kolorem zrobiłam dwie kreski: grubszą i cieńszą.

I've decided to swatch them against what I already own. In the picture above you can see that Wholesome is brownish, I don't know if this is also visible on the comparison swatches...? I personally can see a subtle difference, especially live. The line drawn with Wholesome seems to be softer. I compared Wholesome with Blacktrack and Added Goodness with Avenue (which is probably one of my favorite fluidlines ever... Here's how they all look. There are two lines for each color: a thicker line and a thinner one.

 Blacktrack, Wholesome, Added Goodness, Avenue

Added Goodness, Avenue

Blacktrack, Wholesome

I co sądzicie o pierwszej części? Spodobało się Wam cokolwiek? Macie jeszcze jakieś pytania? Zapraszam do komentowania! A także do czytania kolejnej części która już za chwilkę. :)

So, what do you think? Do you like anything? Any questions that you have concerning this part? Feel free to leave a comment! And stay tuned - the second part is coming :)

29 komentarzy:

  1. Mam Call Me Bubbles i Shop&Drop. U Ciebie najbardziej podoba mi się Colour Added i pluję sobie w brodę, że go nie wzięłam bo ja też blondynka i kolor oczu zbliżony nieco :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale te dwa co masz też są piękne! moim ulubionym jest chyba Call Me Bubbles :)
      A co do Colour Added - właśnie ja już wiem, że zawsze mogę stawiać na takie kolory, bo tego rodzaju żółtki pięknie mi wydobywają tęczówkę...

      Usuń
  2. Call Me Bubbles wymianta.
    I *muszę* kupić Added Goodness. Mam blacktrack, mialam dipdown (i byl w sumie kiepski, mala pigmentacja).

    Ukłucie zazdrosci lekkie odczuwam ;pp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) jest najlepszy z tej trójki, gdybym z jakiegoś powodu musiała jeden wybrać to byłby to właśnie on. Choć wczoraj zrobiłam makijaż nakładając na całą powiekę Hypnotizing i cieniując zalamanie jakimś szarym fioletem i tez było super :D dobrze więc, że wybierać nie muszę :))

      Added Goodness jest godny polecenia!
      Wholesome można mieć, ale myślę, że dla posiadaczek Blacktracka jest zbędny... Choć, tak jak pisałam, kreska nim zrobiona jest jakby łagodniejsza, z mniejszym pazurem :)

      Usuń
  3. kusi mnie cały czas ten Shop & Drop... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. on jest taki, hmm najbardziej elegancki i najmniej zwariowany z nich wszystkich, aczkolwiek w momencie jak go pierwszy raz zobaczyłam wiedziałam że nie odpuszczę - fiolety :D

      Usuń
  4. kurcze zaluje troche teraz ,ze nie kupilam call me bubbles,makijaz z nia jest piekny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)

      nie wiem, czy ona nie jest serio najpopularniejsza, każdy ją zachwala! a Brash to po prostu cudo!

      Usuń
  5. oj za dużo tego jak dla jednej osoby:> przeterminuje się wszystko...
    ale spokojnie! uratuje Cię:D coś przygarnę LOL!

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha :D
    Jak to dobrze, że czuwasz Dimku-superbohaterko :D
    w razie w będę krzyczeć :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Shop&Drop i call me bubbles chyba najbardziej przypadły mi do gustu :) pozazdrościć pięknej kolekcji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja byłam tak spragniona kolorowych quadów, że musiałam capnąć wszystkie, nie żałuję :))

      Usuń
  8. Fajne:) mi się podobają:)

    OdpowiedzUsuń
  9. paletka nr 2 jest świetna!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póki co najczęściej po nią sięgam, choć dziś na przykład użyłam akurat Shop & Drop :)

      Usuń
  10. aż nie wierzę że to powiem, ale Colour Added <3 fantastycznie! to wszystko wygląda na Twoim oku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :))
      a czemu nie wierzysz że to mówisz? :)

      Usuń
  11. bardzo fajne, wesołe kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! na takie czekałam całą zimę :))

      Usuń
  12. Great haul and great looks with the palettes <3.
    They suit you all; adorable eye make-ups <3.

    XOXO
    My Bathroom Is My Castle – Beauty Blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. thank you! :)
      well, my makeups are nothing special but I keep on learning and trying... :)

      Usuń
  13. A ja ostatnio kupiłam ciemną i wyrazistą jak na mnie pomadkę MAC Hot tahiti :)
    Zakupy fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, ładniusia! To jakaś limitka????

      Usuń
    2. Szczerze to nie mam pojęcia :)

      Usuń
  14. Zapraszam do zabawy-http://tysiacjedenpomyslowipasji.blogspot.co.uk/2012/03/tag-musze-to-miec.html jezeli tylko masz ochote:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger