czwartek, sierpnia 04, 2011

Błyszczyk Essence Stay With Me / Essence Stay With Me lipgloss

 
Nie wiedziałam jak zacząć ten post. Rynek kosmetyczny jest na tyle rozbudowany, że z pewnością każda z nas znajdzie na nim coś dla siebie. Ja akurat mam tendencję do (i póki co możliwość) kupowania kosmetyków z półki tzw. selektywnej, czy też wyższej. Nie lubię tych określeń, mało tego, nie mam nic przeciwko kupowaniu i używaniu tańszych kosmetyków. Jeśli komuś pasuje Inglot - zachęcam; żałuję, że mi nie pasuje, bo wybór ich kosmetyków jest naprawdę oszałamiający. Widziałam już na wielu blogach, na wizażu itp tyle pięknych makijaży z użyciem cieni KOBO, Inglot, Essence czy Catrice. Nie można mnie winić jednak za to, że mam słabość do MACa czy MUFE. Można by tę dyskusję kontynuować, jestem ciekawa Waszych opinii. Mam nadzieję, że nikt, kto czyta mojego bloga, nie odbiera mnie w kategorii osoby, która nie wie na co tracić kasę i ma za dużo wiadomo gdzie ;) Wiele razy na wizażu zdarzało mi się uczestniczyć w dyskusjach pt. "Rany dziewczyny na co Wy wydajecie tyle kasy? po co? na co Wam kolejny błyszczyk? kiedy Wy to zużyjecie?". Moje stanowisko jest jasne. Mój portfel, moja sprawa i generalnie nic nikomu do tego :) Mam wielką nadzieję, że nie zrażę Was tym wstępem, nocną porą naszło mnie na przemyślenia. ;) Tak czy inaczej wróćmy do głównego tematu wątku. 

I had no idea how to start off with this post. The cosmetic market is so vast - I'm sure everyone will find something that will fit her or him. Me, I have a tendency (and, so far, the possibility) to buy the so called selective or high-end brands. I don't particularly like these labels, though. I don't mind buying or testing the cheaper stuff. If somebody likes Inglot - that is totally fine with me, to be honest, I envy all of you guys who find this polish brand ok. I don't and I regret it (note: To all of you guys living in the US, I have a feeling that the shadows sold there are different, even based on the swatches I've seen... it's as if they exported *better* quality shadows...). I've seen a lot of wonderful looks done with KOBO, Inglot, Essence or Catrice shadows. Yet, you can't blame me for preferring MAC or MUFE, can you? We could continue this conversation, I'm willing to listen to your points of view. I hope that none of my blog readers considers me a person who doesn't know what to do with the money... ;) I've read and took part in a lot of conversations themed "OMG, what do you spend your money on people? why? what for do you need another lipgloss? when will you use it up?" My viewpoint is clear. My wallet, my business and why should anyone care? :) I really hope I won't bore you with this little intro of mine, it's just midnight thinking ;) Anyway, let's get back to the topic. 

Błyszczyki Essence z serii "Stay With Me" pierwszy raz przykuły moją uwagę w Berlinie, notka TUTAJ. Kupiłam wtedy odcienie Trendsetter (fuksja) i Candy Bar (koral). Dają ładną równą warstwę koloru, dość dobrze nasyconego jak na błyszczyk, mają fajne, nieprzekombinowane opakowania. Bardzo dobrze pielęgnują usta i dają niesamowity połysk bez żadnych drobin (są totalnie bezdrobinkowe i to mi się w nich bardzo podoba!). Dwie rzeczy bym w nich zmieniła, gdybym mogła: zapach (jest dość chemiczny) i kształt aplikatora (tutaj niestety przekombinowane...). Zapach jednak wietrzeje z czasem, a do aplikatora można przywyknąć. Dlatego w tym tygodniu zaopatrzyłam się w kolejne trzy sztuki. :) I wcale, ale to wcale mi nie przeszkadza że są to błyszczyki z tej drogeryjnej, niższej półki. Są fantastyczne i na pewno kupię je ponownie. A tak oto wygląda cała gromadka:

I came across Essence "Stay With Me" lipglosses in Berlin for the first time, HERE's the post. I bought Trendsetter (fuchsia) and Candy Bar (coral) then. They provide an even layer of color, very pigmented at least for a lipgloss. They come in a handy, nice and simple tube and have nice texture - these beauties won't leave your lips dry, they will leave them moisturized and glossy, no glitter or shimmer included (which I honestly like a lot!). There are two things I would change, though. The smell (quite synthetic) and the applicator shape is just "huh?"... Still, the smell disappears with time and the applicator - well you can get used to it. That is why this week I bought three more lipglosses :) And I really don't mind the fact that they fall into the drugstore category. They are great and I will definitely repurchase. So here's how they look altogether:

My Favourite Milkshake, Candy Bar, Trendsetter, Berry Me, Kiss Kiss Kiss

A tak prezentują się po kolei na swatchach:
And here are the swatches, in the same order: 
 
 
Na ustach różnice w kolorach nie są aż tak widoczne jak na swatchach, ale zapewniam Was, że aparat niestety nie wyłapuje tych subtelnych niuansów i w rzeczywistości te kolorki są bardziej wyraziste. 
The differences between the colors are not so obvious when it comes to lip swatches but I assure you, in reality the colors are more vivid, my camera just can't picture them properly...

 My Favourite Milkshake
 My Favourite Milkshake


Candy Bar
Candy Bar


 Trendsetter
Trendsetter


 Berry Me
 Berry Me
 

 Kiss Kiss Kiss
 Kiss Kiss Kiss

I jak Wam się podobają? Macie je? lubicie? Jak dla mnie za 8,99zł to prawdziwy Must Have! Brawo Essence :))

And how do you like these? Have you got any? Do you find them interesting? In my opinion, it's a great value for money, for only around 3$ you get a very decent lipgloss. Way to go, Essence! :))

P.S. Ponieważ cyanus nie wysłała mi do dzisiaj maila w sprawie nagrody wygranej w rozdaniu, poproszę o kontakt kolejną z Uczestniczek która znalazła się na drugim miejscu w Maszynie Losującej, a więc Sasiaaaaa o kontakt mailowy. :))

16 komentarzy:

  1. Dostałam dziś Trendsettera i jestem zachwycona konsystencją - jak masło! Kolor również piękny. Zastanawiam się nad zakupem Candy Bar, ale to jak już przetestuję swój egzemplarz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Berry Me mi sie podoba :) trza zahaczyć o naturę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam Trendsetter i na początku nie byłam zadowolona. Okazało się, że po prostu lepiej nakłada się palcem niż gąbeczką, przy której podzielam twoje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wszystkie są świetne :)
    widziałam je w jakiejś drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo polubilam te blyszczyki:-) Mam co prawda tylko dwa kolory ale podejrzewam ze nie ostatnie;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ślicznie wyglądają na Twoich ustach:)
    ja mam ten najjaśniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam Trendsetter i jest nawet fajny.

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam, jak na razie najlepszy błyszczyk jaki miałam - 4h na ustach. Kolor - Candy Bar :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam te błyszczyki, w porównaniu z ich jakością cena jest śmieszna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też lubię te błyszczyki, mam 3 sztuki (01, 02 i 05), jedynie co mnie wkurza to tak jak piszesz - przekombinowany aplikator. Lubię proste, nieskomplikowane szczoteczki.
    A odnośnie wstępu - zgadzam się z Tobą co do słowa, nikt nie powinien wtrącać się w wydatki, a już najbardziej zadawać pytania: skąd bierzesz na to kasę... Jeśli w portfelu są pieniążki przeznaczone na wydatki konieczne i pieniążki na przyjemności to dlaczego z tego nie korzystać, w końcu raz się żyje :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam kolorek 02, jest to jeden z moich błyszczykowych ulubieńców ! Używałam codziennie i niestety szybko się skończył.

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbardziej podoba mi się kolor ostatniego - Kiss Kiss Kiss. Może przezwyciężę swoją wewnętrzną awersję do błyszczyków i następnym razem się zdecyduję. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. :))) miło mi czytać tyle pozytywnych komentarzy na temat tych błyszczykow bo wiem, że na nie zasługują :) Dziękuję za Wasze opinie :)

    Lemi, redhead - koniecznie się za nimi rozejrzyjcie - warto przetestować choćby jeden :))

    Atino: dziękuję :*

    Idalia: no właśnie, bardzo dobrze to ujęłaś. Głodem nie przymieram, ubieram się powiedzmy normalnie to czemu mam sobie nie pozwalać na przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
  14. mam jeden kolorek 03 candy bar, ale po twoim poście zaopatrzę się jeszcze w kilka. mnie osobiście aplikatorek przypadł do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oczywiscie masz racje ze wstepem tego posta!!!!

    a blyszczyki wygladaja smakowicie

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger