sobota, lipca 02, 2011

Guerlain Terra Inca



Bardzo sporadycznie zdarza mi się w ostatnim czasie ulegać kosmetykom bez magicznych trzech literek MAC na opakowaniu :) Faza MACzkowa trwa nieustannie. Jednak ostatnio zrobiłam wyjątek - od pierwszego zdjęcia zakochałam się w pudrze Terra Inca z letniej kolekcji Guerlain. Śmiało mogę to napisać: dla mnie to hit tego lata! Bez bicia przyznam, że w dużej mierze na moją ostateczną decyzję wpłynęła recenzja Urbi i jej piękne zdjęcia! Dają bardzo dobre wyobrażenie o tym kosmetyku, w rzeczywistości jest tak samo urzekający.

It rarely happens to me lately that I buy stuff without the magical three letters MAC printed on them. :) The MAC phase is still on. However, some time ago I betrayed MAC - I fell in love with the gorgeous Terra Inca powder from Guerlain's summer collection. Love at first sight! I can say this aloud: this powder is an absolute must have for the summer! I admit that I've made up my mind the second I've read Urbi's review of this beauty and the photos taken by her! They do pretty well depict the product, it is as stunning in reality as in Urbi's photos. 
 
Terra Inca jest zamknięta w przepięknej czarnej drewnianej pudernicy, wieczko i spód trzymają w ryzach nie zawiasy, jak to zwykle bywa, ale trzy maleńkie magnesy. Wystarczy delikatnie przekręcić wieczko, by magnesy puściły a oczom ukazał się prawdziwy skarb Inków. To w założeniu poder rozświetlający, który może posłużyć także jako róż, i który w przypadku mojej dość jasnej cery (NC15) doskonale sprawdza się jako bronzer... Terra Inca nadaje mojej jeszcze nie opalonej tegorocznym słońcem skórze zdrowego kolorytu i eleganckiego połysku. Jest doskonała. W każdym calu. No, prawie każdym. Albo inaczej. Gdybym się już miała czegoś czepiać, to jak dla mnie zapach tego pudru jest troszeczkę zbyt intensywny. I trochę nie z mojej bajki. Nie czuję w nim bergamoty (gdzieś w necie mi się przewidziało, że niby ma być w kompozycji zapachowej tego pudru) a jedynie dość duszący jaśmino-konwalie??? Żeby nie było - konwalie to moje ukochane kwiaty, pachną cudnie. Tylko w tym pudrze jakoś to tak razem dziwnie się komponuje... Na szczęście zapach jest krótkotrwały i w zasadzie czuć go jedynie w momencie aplikacji. Jakkolwiek bym się później starała, nie jestem w stanie fizycznie, obwąchać własnego polika, więc ;)

Terra Inca's unique black compact is stunning. The top and the bottom part of the amazing wooden treasure box are held together not by a hinge (typical for this type of product) but by small, yet strong, magnets. All you need to do is twist it slightly to reveal the hidden treasure of the Incas. It's supposed to be used mainly as a highlighter, that can also serve as a blush and, in the case of my rather pale complexion, as a bronzer. I haven't managed to get tanned yet this summer, so I use this powder to achieve a sunny, glowy look. This powder is perfect. In all aspects. Well, at least in most aspects. Let me put it this way. If I were to search for a feature I'm not too satisfied with, it would be the smell  of this powder - it's too intense, not my type. I don't recognize the bergamot scent in it (I think I've read somewhere online that it's supposed to smell of bergamot). What I do sense is some kind of a sickly smell of jasmin or lily of the valley??? Just to be clear, lily of the valley is one of my favorite flowers, I adore them. Only in this powder it feels strange... Luckily, the smell is not very long lasting and it can only be felt while applying the product. As much as I try, I'm not able to smell my own cheeks, so ;)

Popatrzcie sami na tą ślicznotkę. :) cieszy oczy, prawda?

Just look at this beauty :) Nice to watch, huh?


 




I swatche: część ciemniejsza, środek i całość razem.
And the swatches: the darker part, the inner part and both mixed together.




Z czystym sumieniem polecam ten puder. Rzadko kiedy się zdarza, żeby tak urokliwe opakowanie szło w parze z rewelacyjną jakością produktu. 
Puder ma 14,5g, jest więc dość spory. To puder dość miękki ale dobry pędzel nie powinien nabrać go zbyt wiele. Myślę, że kolorystycznie jest bardzo uniwersalny. Jest śliczny, bałam się, że będzie mi go żal używać, ale tak nie jest, bo efekt jaki daje jest naprawdę wart zachodu. 

I highly recommend this powder. It rarely happens that an amazing packaging like this one goes together with perfect quality. 
It contains 14,5g of product, so quite a lot. The powder is pretty soft, yet a good brush shouldn't pick up a lot of product. I think that color-wise it can be very flattering for a variety of skin tones. It is super cute, I was afraid it would be too cute to use but the effect is just amazingly beautiful - worth the effort, worth the money.

Post scriptum: Dobrze jest Was znów widzieć :))
Post scriptum: It's great to see you again :))

16 komentarzy:

  1. to było te czego potrzebowałam, aby podjąć ostateczną decyzję :D muszę go mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  2. piekny jest :love: szkoda tylko, ze to cudo rozswietla bo mialam nadzieje, ze bedzie to brazer - bo takiego potrzebuje... Chociaz ostatnio bylam w Sephorze pomacalam i jest genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ufff, jednak nie dla mnie (co za ulga ;)). Bardzo podoba mi się opakowanie i nazwa, ale jednak ten błysk to zupełnie nie moja bajka. Ja w tym roku postawiłam na bronzer TBS z tej nowej serii, w której główną rolę grają pszczoły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przestaaaaań! Najpierw zakochałam się w nim u Urbi, potem byłam "maznąć" i okazał się cudny, i teraz Ty kusisz? Aaaaaa!

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajny blog, cieszę się, że tu trafiłam, zapraszm do mnie czyli do początkującej blogerki ;) http://holly-molly1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Marti: :D jest naprawdę, naprawdę genialny :)

    swirrusko, brązuje też, ale tak "letnio" :)) jest cudny!

    Kolorowy Kocie: ja się chyba starzeję, bo kiedyś też nie lubiłam błysku... a ostatnimi czasy jakoś polubiłam eleganckie i efektowne rozświetlenie :)

    Greatdee :))) nie kusiłabym bez powodu :)

    puderek dziękuje za Wasze pochlebne opinie :) i konstruktywną krytykę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm teraz i mi się go zachciało. A już myślałam, że będę odporna... To powinno być karalne...:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Dodaję do obserwowanych! ^^ :*

    OdpowiedzUsuń
  9. chcialabym go miec, ale poki co nie moge sobie na niego pozwolic :(
    dodaje ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dodaję się do obserwatorów!!!
    A przy okazji, zapraszam na rozdanie!!
    Oto link
    http://pantereczka.blogspot.com/2011_07_01_archive.html#6437042263888143693

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniale sie prezentuje:love: Mam slabosc do marki Guerlain.....ale narazie musze sobie odpuscic tego typu wydatki....

    OdpowiedzUsuń
  12. tiniaczku :))) spoko, byle w więzieniu można trzymać męża, koty i kosmetyki ;)

    Kasia, KOSMETASIA, panterka: miło mi :))

    Hexx: jest cuuuuudny! :) mój top produkt tego lata :)

    Marta: dziękuję bardzo :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger