sobota, maja 21, 2011

Weekend majowy - z opóźnieniem ;) / Long May weekend - slightly delayed ;)

Tak to już bywa - długo długo cisza i nagle bum - zlatują się paczki, a w sklepach produkty same wskakują do koszyka... Życie maniaczki kosmetycznej i zakupoholiczki jest ciężkie.
Nie będę się Wam za bardzo na razie rozpisywać, gdyż w moim życiu prawdziwa burza, nowa praca, nowe perspektywy a jeszcze w tym wszystkim muszę znaleźć czas na pisanie mojej pracy mgr bo wypadałoby się w końcu obronić... ;)

That's the way it is - it is quiet for a while and then boom - arrive the packages and the products jump into the basket somewhat on their own... The life of a cosmetic addict and a shopaholic is by no means easy. 
I won't be writing much this time, I've been going through tough times lately, new job, new possibilities and in the middle of all that I still have to find some time to finally write my MA thesis... ;)

Część weekendu majowego spędziłam w Berlinie :) pojechaliśmy na koncert (dziwnej muzyki jakiej słucha mój ukochany) a następnie całą sobotę spędziliśmy na zwiedzaniu i, ha, zakupach :))
Odwiedziłam Lusha, MACa PRO i niemiecką sieć drogeryjną dm. Przy okazji zrobiliśmy pieszo chyba z 25 km. Berlin jest bardzo ładnym miastem  :)

I've been to Berlin for a part of the long May weekend :) We went to a concert (some strange music that my beloved one listens to) and then spent the whole Saturday sightseeing and, yay, shopping :)) 
I visited Lush, MAC PRO and a German drugstore dm. And we've walked for around 25 km... Berlin is a lovely city :)







Pierwszy raz w życiu byłam w Lushu :) Za pomocą mapy trafiłam na Alexanderplatz, za pomocą nosa prosto pod Lushowe drzwi. ;) Obsługiwala mnie przemiła dziewczyna, która swoją drogą była bardzo pozytywnie zaskoczona, że aż tyle wiem o tych kosmetykach :) Gdyby była taka możliwość to jestem przekonana że w sklepie Lusha mogłabym zamieszkać :D Zobaczcie sami:

It was my first visit to a Lush store :) Using a map we managed to find Alexanderplatz and using my nose I managed to track down the Lush store. ;) A nice Lush girl helped me a lot, she was really great! She was surprised that I know so much about Lush goodies :) Honesty, if it was only possible, I would definitely be willing to move and live in a Lush store! :D See it for yourselves:
 


Z tej magicznej Lushowej Krainy wyszłam z ekotorbą pełną pyszności. Zakupiłam zapas czyścika do twarzy Coal Face oraz świeżą maskę Catastrophe Cosmetic. I oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła  też kilku innych gadżetów. :) Oczywiście skusiłam się na produkt, który wyparł The Soft Touch, czyli na Tiny Hands. Zobaczymy jak się będzie sprawował. Do tego dokupiłam "dobre mydło" Japan Aid (niestety na fotce widzicie je już użyte, musiałam go użyć jeszcze w hotelu) o fantastycznym kokosowym zapachu. Główną częścią zakupów były jednak produkty do włosów - zaszalałam. W końcu zdecydowałam się na szampon BIG (który jest naprawdę wielki i bardzo wydajny), odżywkę H'Suan Wen Hua (która pachnie o-błęd-nie!) i szampon w płynie I Love Juicy (nie załapał się jakimś cudem na gruppenfoto, więc dorzucam solo). Do moich zakupów dostałam gratisowo małą buteleczkę Charlotte Island (która pachnie bananami!) oraz próbkę maski Cupcake :) Oczywiście recenzje zamieszczę, ale muszę znaleźć trochę czasu zarówno na testowanie, jak i na opisy a z czasem u mnie ostatnio kiepsko... Oczekujcie więc :)

I left this Lush Wonderland with an ecobag full of goodies. I bought a backup of Coal Face cleanser and my second pot of Catastrophe Cosmetics fresh face mask. Of course it would be strange if I left the shop only with these two items ;) So first, I bought a product that pushed the wonderful hand butter The Soft Touch off the Lush shelves: Tiny Hands. We'll see how it works. I also grabbed the "good soap" - Japan Aid (unfortunately I used it before taking this picture, had to in the hotel, sorry) which smells of coconuts! I splurged on the hair products this time! I finally decided to try out the BIG shampoo (really big indeed and looks like it will last forever), H'Suan Wen Hua treatment (which smells a-ma-zingly!) and I Love Juicy liquid shampoo (somehow I've missed it in the group picture so I'm adding it solo). As a bonus to my shopping I received a small bottle of Charlotte Island (which smells of bananas!) and a sample of Cupcake fresh face mask. :)Of course there will be reviews, but I have to find the time to both test and describe these products - and time is what I lack the most lately... So, stay tuned :)



Moja wizyta w MAC PRO także zakończyła się kilkoma łupami. Z asortymentu PRO urzekły mnie Lipmix-y! Mocno napigmentowane farbki do ust - kolory i trwałość mają niesamowite :)) Kupiłam odcień Crimson i od razu do niego konturówkę Beet. Z cieni najbardziej urzekający był Bright Sunshine i jego przygarnęłam. Jako, że ostatnio mam fazę na rozświetlacze zakupiłam aż dwa: Cream Colour Base w odcieniu Hush i Lustre Dropsy Pink Rebel. W końcu zdecydowałam się na fluidline w odcieniu Waveline i bazę pod szminkę Prep & Prime. Pod koniec dnia zakupy przypieczętowałam jeszcze szminką Sheen Supreme w odcieniu Insanely It. :) Recenzje będą, jak wyżej.

My visit to the MAC PRO store was also very fruitful. Out of the PRO line I was totally amazed by the Lipmixes! These are extremely pigmented lip paints - the colors and lasting power are amazing :)) I bought Crimson Lipmix and Beet lip liner to fit it. I've found Bright Sunshine to be the most amazing PRO eye shadow and so it jumped into my basket. As I've been on the search for the perfect highlighter I actually bought two: Hush Cream Colour Base and Pink Rebel Lustredrops . I also finally decided to buy Waveline fluidline and Prep & Prime Lip. As if it wasn't enough, I also managed to buy Insanely It Sheen Supreme Lipstick at the end of the day. :) The reviews will come, as I've already mentioned.





Ostatnim kosmetycznym miejscem w Berlinie jakie zaliczyłam, była drogeria dm. Fajne drogeryjne wyposażenie - dwie szafy Essence, szafa P2 i jeszcze kilka innych firm które za wiele mi nie mówiły ;) Jak się domyślacie, złoty Crack kupiony na rozdanie pochodzi właśnie z tych zakupów. :) Sobie też wzięłam sztukę. Zakupiłam tez dwa lakiery z Essence i dwa ich błyszczyki, którymi jestem zachwycona! :)

The final cosmetics-related place in Berlin that I've managed to visit was the dm drugstore. Nicely equipped - two essence stands, a stand of P2 and some other brands that I was unfamiliar with. ;) As you may have thought, the gold crackle polish from the giveaway was bought there :) I took a bottle for myself as well. I also bought two essence nail polishes and two Essence lipglosses and I really adore the latter! :)



Tak gwoli zachęty, bo szczegółów o tych kosmetykach możecie się spodziewać już za jakiś czas. Napiszcie, jeśli coś konkretnego przykuło Waszą uwagę i chcielibyście aby zostało zrecenzowane w pierwszej kolejności. Postaram się w miarę czasowych możliwości spełnić Wasze życzenia :)

Just a teaser, more details will come soon. Tell me if there's anything specific that drew your attention or whether you need an immediate post reviewing something from this haul. I'll try to do my best as long as I'll have the necessary time. :)

12 komentarzy:

  1. Czekam na recenzję, ciekawie brzmią wszystkie te pachnidłą z LUSH. Mi to sie wydaje że to Maj tak wpływa na kobiety, to on jest winny tym zakupom. Na mnie też już kilka paczek czeka i to nie z jedna rzeczą w środku :P Albo po prostu nie umiem się przyznać że też jestem zakupocholiczką i to nie wina Maja :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ołłł! Jakie zakupy! ;>>>

    Czekam na recenzje! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę Ci ;D Też chciałabym wybrać się do Berlina na zakupy :D
    Czekam na recenzję i życzę miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  4. SwiatEdki: :D bardzo ciekawa teoria :))) hihi niestety, myślę że zakupoholizm nie jest uwarunkowany konkretnym miesiącem ;) bo podobnie miałam w kwietniu... i w marcu...w lutym chyba też ;) itp, itd. :D

    TheDoliouse: :) a to jeszcze nie wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko i córko, jakie bogate zakupy! :))) Lusha odwiedziłam podczas wizyty we Lwowie, też mogłabym tam zamieszkać :P

    OdpowiedzUsuń
  6. O jaaa... Ale lupy! Zazdraszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ZAPRASZAM NA GIVEAWAY! LOSOWANIE ODBĘDZIE SIĘ KIEDY OSIĄGNIEMY LICZBĘ 20 OBSERWATORÓW, DO WYGRANIA SKROMNE LECZ FAJNE NAGRODY!
    SZCZEGÓŁY: madlenfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś oTAGowana! :)))

    http://viollet-na-obcasach.blogspot.com/2011/05/twardy-orzech-do-zgryzienia.html

    OdpowiedzUsuń
  9. To masz taga po raz drugi: http://kolorowykot.blogspot.com/2011/05/tag-top-10.html

    :D

    OdpowiedzUsuń
  10. ahh zaszalałaś z tymi zakupami :)
    czekam na recenzje

    OdpowiedzUsuń
  11. dziękuję Kochane za komentarze i TAGi :) tymi ostatnimi zajmę się niestety trochę później!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger