środa, kwietnia 13, 2011

Żele pod prysznic The Body Shop / The Body Shop Shower Gels

Zupełnie niedawno pisałam Wam o moich doświadczeniach z masłami do ciała firmy The Body Shop. Skupiając się dalej na tym, co w tej firmie dobre, chciałabym napisać o ich żelach pod prysznic.
Lubię pachnące kąpiele i prysznice ;) Pachnące za sprawą kul do kąpieli, albo właśnie fajnych żeli pod prysznic. Jeśli chodzi o mój numer jeden żelowy, Lush zajmuje miejsce pierwsze, ale TBS plasuje się tuż tuż za nim. Zaraz Wam powiem, dlaczego :)

A few posts ago I've told you about my favorite body butters by The Body Shop. Let's continue the praising by writing a few words about their shower gels. 
I love aromatic baths and showers ;) That is why I often use bath bombs, or cool shower gels. If I were to name my number one shower gel, it would be Lush. However, TBS's ones also score very high. Let me tell you why :)


Uwielbiam żele TBS przede wszystkim za mnogość zapachów. Wybór jest przeogromny. Zarówno fanki świeżych, owocowych aromatów, jak i tych bardziej słodkich, ciepłych będą zadowolone. Osobiście przetestowałam takie wersje zapachowe, jak: kokos, migdał, truskawka, mandarynka, passiflora i brzoskwinia Fuzzy Peach. Muszę powiedzieć, że wszystkie są świetne, podobnie jak maseł tak i żeli pod prysznic używam różnych, na różne pory roku, w zależności od humoru, nastroju i temperatury za oknem. Niestety, sprawia to że moja wanna (na szczęście obszerna) jest zastawiona butelczynami z różnymi żelami pod prysznic (nie tylko TBS, aktualnie, sprawdziłam, mam 7 różnych żeli i galaretkę z Lusha - też tak macie czy to ja przesadzam?).
Ten nadmiar z kolei powoduje, że nie podzielę się z Wami wrażeniami na temat wydajności tych żeli - używam wielu na zmianę :) Na przykład moja ukochana brzoskwinka, którą kupiłam rok temu w Paryżu w trakcie wielkanocnego wypadu, jeszcze się nie skończyła, choć jest jej już na dnie. Jedno co, to na pewno nie potrzeba dużo, żeby umyć całe ciało - produkty te dobrze się pienią. Może za małym wyjątkiem wersji kokosowej, która jest bardziej "kremowa". 
Pachnie po nich w całej łazience :) Mają wygodne, proste opakowania, jak mam końcówkę żelu po prostu obracam go do góry nogami, i tak sobie stoi - wtedy jestem w stanie zużyć go do samego końca. Występują w dwóch rodzajach konsystencji - kremowej i typowo żelowej. Przykładem tej pierwszej jest choćby kokos, tej drugiej migdał, mandarynka czy brzoskwinka.
Żele z TBSu nie posiadają jakichś szczególnych właściwości nawilżających ani pielęgnujących, ale ja za to absolutnie nie odejmuję im punktów. Jestem prosta. Nie oczekuję od żelu, którego głównym celem jest oczyszczenie skóry, że będzie nawilżał. Od tego mam masło, balsam itp. Tak samo nie oczekuję od błyszczyków, że będą tak trwałe jak szminki, albo od szamponu, że będzie odżywiał jak odżywka. Fajnie gdy tak akurat jest. Dlatego Lushowe żele pod prysznic minimalnie wygrywają z tymi z The Body Shop. Po nich mogę śmiało nie wklepywać w skórę balsamu. Natomiast traktuje to jako coś dodatkowego. Nie oczekuje teraz, że każdy żel będzie działał tak samo. Zresztą, ja po prostu lubię moje małe pół godzinki wieczorem w łazience, moje rytuały mycia, wcierania, wklepywania, masażu itp. :) Co nie zmienia faktu, że od TBSowych żeli jestem już po prostu uzależniona :)
Moim absolutnym hitem zapachowym jest jak już pisałam brzoskwinka, jest soczysta, świeża taka o schrupania. Polecam wszelkim fankom tego aromatu i ubolewam, że w tej serii jest tylko brzoskwiniowy żel pod prysznic bo wiele bym dała za balsam do ciała o tym samym apetycznym zapachu. :)

I love these gels mostly because they smell so nicely! The choice is huge! There is something for both the fans of fresh fruity scents as well as the more sweet warm ones. I've already tested out a few versions: coconut, almond, strawberry, satsuma, passion fruit and Fuzzy Peach. I must say I like all of them very much. Similarly to the body butters, I use shower gels according to my mood, the current season of the year or the weather outside. That's why there are a lot of shower gel bottles on my bathtub (which fortunately is rather roomy) - currently 7 different ones, and one Lush jelly (does it happen to you as well or is it just me?).
Because I have so many of them, I actually can't tell you for how long they last - as I use a few at a time. :) My favorite Fuzzy Peach that I bought during my last year's Easter in Paris has not ended yet, though there isn't much of it left in the bottle. What I can tell you is that you don't really need a lot to wash your whole body - these products create great foam. Maybe apart from the coconut version which is a creamier one.
After the bath or shower, the whole bathroom smells deliciously. :) The packaging is comfortable and simple, when there's not much product left I just turn it upside down. This way I'm able to use it up till the very last drop. They come in two types - creamy and gel-like (coconut would be the first type, and almond, satsuma or peach would be the second). 
The Body Shop shower gels are not super moisturizing, but I don't distract points for that. I'm a simple girl. I don't need my shower gel, whose main aim is to clean, to moisturize my skin. I have body butters or lotions that do that. Similarly, I don't expect my lipglosses to have a lipstick-like staying power, or my shampoo to nourish like the conditioner. It is cool, if these products have such wonderful features. That is why I would score the Lush shower gels a fraction of point higher. After Lush, my skin feels so good it doesn't really need further attention. Yet again - this is something that I don't expect of a typical shower gel. And by the way, I just like my everyday half an hour skincare routine, the washing, the rubbing, the patting, the massaging etc. And this does not change the fact that I love TBS gels with all my heart. :) I am sort of addicted to them.
My absolute favorite when it comes to the smell is the Fuzzy Peach gel. It's juicy, it's fresh, quite edible. I recommend it to all the fans of this aroma and I really regret that there is only a shower gel in this series. I'd give a looooot to get an identically scented lotion. :)

Już prawie zużyte :)) uwielbiam! 
Almost finished :)) I love these! 

Chciałabym poprosić Asii o kontakt na blogowego maila w sprawie podkładu Clinique - przepraszam, że tak to długo trwało, ale po drodze zdarzyła mi się choroba i w ogóle o tym zapomniałam! :(

14 komentarzy:

  1. moim faworytem jest grapefruit :) bardzo lubię te żele - są mega wydajne i świetnie pachną

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, szalejesz;) tez je uwielbiam... jeśli lubisz zapachy orzeźwiające, spróbuj Total Energy (jest droższy chyba o 10 złotych;(,a le ma jeszcze peelingujące drobinki)... tych standardowych mam teraz mało - jak była promocja Earth Lovers... kupiłam 6 różnych i tylko figi mi brak (aż sie boję liczyć, ile żeli u mnei stoi, pewnie z 12;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Madziu - a grapefruita nie próbowałam :) byłby idealny na lato :D)

    barwy.wojenne - aaa tam, szaleje, co jadę do Wro to po prostu z jakimś wychodzę :D ja właśnie z EL się skusiłam tylko na melonowy. Jest fajny, choć ma rzadszą konsystencję trochę chyba. Nie wiem, jak to oceniasz? Jednakowoż wolę chyba te regularne :) no i wiesz, te 7 żeli to niekoniecznie duże butle ;) mam też dwie mini, poręczne takie :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Też sobie ostatnio zakupiłam 3 żeliki ale czekają grzecznie w kolejce choć kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dezemko: te moje też czekają, tzn te kilka :) kokosa odlałam sobie w małą buteleczkę 60ml bo wiosna idzie więc te słodkie zapachy zaraz mnie przesłodzą ;) ale mam go jeszcze pod ręką :)

    lady_flower123: ja Ci powiem szczerze że nie jestem fanką truskawek, ani w formie jadalnej, ani w kosmetycznej. Ten żel dostałam od koleżanki z okazji wieczoru panieńskiego ;) z przeznaczeniem do wspólnych kąpieli ;) i przyznam się bez bicia że bardzo ale to bardzo polubiłam TBSową truskawkę! Jest bardzo przyjemna! :) muszę wypróbować jeszcze truskawkowe masło :) koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tym bardziej się cieszę jeśli potwierdzą się informację o polskim internetowym sklepie :D Już się czaję na kokos i brzoskwinkę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. dezemkoooo: NO CO TY! byłoby bosko, tym bardziej, że na angielskiej stronie co chwilę super promocje! teraz znów 50% przeceny... plus mają bardzo często darmową wysyłkę, gratisy :))) ale mi humor poprawiłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oj tam, oj tam... (mam to samo, wejdę i nie wyjdę z pustymi łapkami)
    EL są rzadsze, ale tez baaaaardzo wydajne, skończę pewnie myjąc nimi kuwetę;) Małe mam dwa, to znaczy zaraz już jeden, bo się cocoa butter kończy, i potwierdzam - są doskonale poręczne (na wyjazdy na przykład). A co do tego, co pisała dezemka, to szczerze wątpię, by zrobili u nas sklep internetowy... (choc bym chciała, tak jak Sephorę, MAC i inne...)

    OdpowiedzUsuń
  9. barwy.wojenne: no wiesz, Dougiego w końcu zrobili, może i TBSu, MACa i Sephory się kiedyś doczekamy. :D
    Umarłam z tekstu o kuwecie :D (brakuje mi takiej wizażowej/gadulcowej ikonki brechatjącego pamperka) ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiaj - jak to się stało, że nie mam Cię w blogrollu? Muszę to naprawić. Widzę, że jesteś Ostrowianko-Poznanianką? To tak jak ja :D Ale do rzeczy - może zdradzisz, gdzie zaopatrujesz się w MACa i TBSa? Nie mogę przeboleć, że nie ma tych 2 sklepów w Poznaniu...

    OdpowiedzUsuń
  11. Greatdee - no coś Ty! :D ale super :) Ja też długi czas nie mogłam tego przeboleć, ale od roku niejako "osiadłam" w Ostrowie, więc stad w zasadzie bliżej nawet mi do Wrocka niż do Poznania. I stąd często bywam we Wrocławskim MACu :) służę pomocą w zakupach, jakby co :) a że TBS ściana w ścianę z MACzkiem to już prosta historia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaa :) Ok, to w razie czego będę się do Ciebie zwracać :P Teraz byłam w Krakowie i wiozłam puste opakowania po kosmetykach ze względu na aktualną promocję w TBS, a się okazało, że w tamtym CH akurat jest tylko MAC a TBSa nie ma :P hahahha.
    Ja akurat w drugą stronę, urodziłam się w Ostrowie, ale mieszkam w Poznaniu :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ma sprawy!
    haha nie nie, ja też Ostrowianka z urodzenia! Tylko w trakcie studiów 6 lat w Poz spędziłam :) i wiesz, ta dostępność wszystkiego ehhhh :)
    No to w takim razie trzeba liczyć na TBS.pl :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger