piątek, kwietnia 22, 2011

Moja pielęgnacja ust / My lip care

Ulala - temat rzeka :) Czego to ja nie przetestowałam :) Jestem maniaczką wszelakich szminek i błyszczyków. Lubię zawsze mieć coś na ustach. Dlatego w zaciszu domowym lubię używać kosmetyków do pielęgnacji. Zawsze mam po ręką jakiś balsam do ust, w różnych formach, o różnych smakach. Często zdarza mi się capnąć jakąś tubkę, sztyft czy inne pudełeczko będąc na zakupach. Wychodzę z założenia, że balsamów do ust nigdy dość. Więc przedstawiam Wam mój zbiorek.

Oh yeah, that is a huge topic! :) I think I've tested a lot really :) I am a maniac when it comes to lipsticks and lipglosses. I like to have something layered on my lips all the time. That's why, when I'm at home, I use lip care products. I like to always have a lip balm near me, in various forms and flavors. I often grab a tube or stick or other type of box of a lip care product while I'm shopping. It's always useful to have one more, I think. So, here's my stuff. 


Jak widzicie, trochę tego jest. :)) Postaram się zwięźle, choć różnie z tym u mnie bywa ;)

As you can see, there's quite a lot of it :)) I'll try to be brief, though as you might have noticed, this is not easy for me ;) 
 CARMEX

Zacznę od moich ulubionych produktów do pielęgnacji ust. A są nimi zdecydowanie balsamy Carmex. Z tego, co wiem aktualnie można je zakupić w sieci aptek Superpharm a także w Rossmannie. Ceny oscylują w granicach 7,50 -9,50zł za sztyft (dość często w promocji) i około 10-11zł za pudełeczko. Nigdy nie miałam Carmexu w tubce więc nie kojarzę ile kosztuje. Słoiczek ma 7.5grama, sztyft 4,25g.
Dla mnie Carmex to cudotwórca. Fakt, pamiętam jak dawno temu zaczynałam z nim swoją przygodę i jego zapach wcale nie działał zachęcająco. Ale przemogłam się ze względu na jego działanie. Dziś mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że uwielbiam zapach klasycznego Carmexu. Tak samo, jak jego owocowe wersje - truskawkową i wiśniową. :)) Za co stawiam go na pierwszym miejscu?
- wspaniale i długotrwale nawilża usta,
- leczy opryszczkę natychmiastowo,
- lekko mrowi, przez co mam wrażenie poprawia ukrwienie ust i sprawia że wydają się pełniejsze,
- ma poręczne opakowanie, jest dość dobrze dostępny, niedrogi i wydajny.
Tutaj możecie przeczytać moje peany na jego temat: CARMEX - wizaż.pl
Gdzieś jeszcze powinnam mieć wersje truskawkową w sztyfcie, ale kompletnie nie mogę jej znaleźć :)) dlatego właśnie zawsze kupuję Carmex w nadmiarze :))

Let me begin by introducing my favorite lip care product - Carmex. From what I know they can be bought in places like Superpharm or Rossmann, for around 7,50 - 9,50 zł for a stick version, and around 10-11zł for the pot version. I've never owned the tube version so I'm not familiar with it's price. The jar holds 7,5g of product, while the stick holds 4,25g.
For me Carmex is a wonder-working balm! I remember when I first bought it a long time ago, that the smell was not inviting at all... But I thought "well, maybe it's worth trying, if it is supposed to be so good for the lips". And I continued using it. Today I can say that I love the smell of Carmex, both the original version and the fruity ones (strawberry- and cherry-flavored) :)) Why is it my number one?
- it moisturizes wonderfully and for a long time,
- it heals cold sores,
- it tingles a bit, which leads to better blood circulation and the lips looking slightly fuller,
- it comes in a handy packaging, is easily available, rather cheap and a little goes a long way.
I also had a strawberry-flavored stick but it's lost somewhere... That is why I always buy more Carmex :))



The Body Shop PAPAYA LIP BUTTER

Mimo niezbyt udanych pierwszych przygód z produktami do ust The Body Shop zdecydowałam się na to masełko - w promocji :) Nie pamiętam już czy dałam za niego 10 czy 15zł. Regularnie kosztuje bodajże 25zł. Pojemność to 10ml (8,5g). Masło ma kremową konsystencję, jest koloru białego, ale rozsmarowuje się do bezbarwnego. Pięknie pachnie, dość dobrze odżywia usta, co prawda mocno połyskująca warstwa produktu schodzi z ust dość szybko, to warstewka ochronna pozostaje na nich na długo. Z racji formy w jakiej jest sprzedawane (słoiczek) używam go tylko w domu.

Even though my first The Body Shop lip product was a disaster, I risked buying this butter - on sale. :) I don't remember the exact price tag, but it was around 10-15zl while normally it's around 25zl. It holds 10ml (0.29 OZ) of product. It's creamy and white (though when smeared it gets transparent). It smells lovely, nourishes the lips pretty well. Even though the more shiny layer disappears rather quickly from the lips, the protective film stays on for long. Due to the fact that it's sold in a pot, I use it only at home.





Dla porównania: oto mój pierwszy balsam do ust z TBS - zapach jest obłędny, ale niestety balsam ten bardzo wysusza usta... :( 
And just for the sake of comparison: here's my first TBS lip balm - the smell makes me crazy, so good, but unfortunately it dries out the lips, such a pity... :(




MAC


Lekko barwiony balsam do ust. Wszystko jest w nim super, oprócz aplikacji. Podoba mi się lekka konsystencja, delikatna koloryzacja, przyjemny zapach, filtr przeciwsłoneczny i czas jaki wytrzymuje na ustach. Po prostu MAC. :D

A tinted lip balm. I like everything about it except for the application. The light texture, the delicate color, the nice scent, the SPF and the lasting time are all great. It's just MAC-quality for me.




LUSH

Mam aktualnie dwa balsamy z Lusha. Jeden z  nich kupiłam, drugi dostałam jako gratis. 
Maple Taffy to balsam do ust na bazie łagodzącego syropu klonowego. Mój ma zapach delikatnie przypalonego tego syropu ;) ale jest on zdecydowanie przyjemny, słodki, ciepły. Bardzo lubię ten balsamik. 
Eggsnog dostałam gratis do zimowego zamówienia z Lusha. Przyznam szczerze, zapach jest dziwny. Eggnog to angielski napój na bazie mleka i jaj z cukrem, przyprawami i alkoholem. Pachnie słodko, ale z nutą cytrusową. Kojarzy mi się trochę z sernikiem ze skórką pomarańczową. :D Konsystencję ma mniej bogatą niż Maple Taffy, ale też fajnie odżywia. 
Ogólnie balsamy te maja to do siebie, że przed ich użyciem warto je rozgrzać -  w kieszeni spodni najlepiej :) Wtedy nakładanie będzie bajką. Jeśli tego nie zrobimy będzie ciężko :) Natomiast gdybym miała określić czy te balsamy to "muszmiecie" powiedziałabym tak: Maple Taffy owszem, Eggsnog niekoniecznie.

I own 2 Lush lip balms at the moment. One of them purchased by me, the other received as a gift. 
Maple Taffy - a maple syrup based lip balm. Mine smells a bit as if the maple syrup got a little burnt ;) but it's definitely a warm, sweet nice scent. I really like this balm.
Eggsnog - got it as a gift with my winter order. I must admit, the scent of this one is strange. Eggnog is a British drink made of milk, eggs, sugar, spices and alcohol. The balm's smell is sweet with a hint of citrus. It brings to my mind a traditional polish cheesecake with orange peel. :D It's texture is not as rich as the one of Maple Taffy, but it also nourishes the lips quite decently.
These balms have one thing in common - they need to be warmed up before using, that way they are easier to apply. I put them in my pocket for a while. If I were to say whether these are must haves, I'd definitely say "Take Maple Taffy, skip Eggsnog" :)




TISANE

Rodzimy produkt. Pamiętam jeszcze czasy (ho ho ho!) kiedy nie uświadczyło się u nas Carmexu, Smackersów i innych wynalazków... Pamiętam czasy kiedy Tisane kosztowało 4-5zł. :)) Tak tak :) Te czasy minęły, ale Tisane nadal można dostać. I jest to bardzo dobry balsam. Pachnie świeżym miodkiem prosto z pasieki. Fajnie zmiękcza naskórek ust, świetnie odżywia. Zmorą do niedawna był fakt, że balsam ten występował jedynie w wersji w słoiczku. Od niedawna do Tisankowej rodzinki dołączył sztyft. Jednak nie jestem do niego do końca przekona, bo ma dość dużą jak dla  mnie wadę. Uwaga, będzie gwarą - on się "ryra". :D Co w wolnym tłumaczeniu znaczy, "rusza się, jest niestabilny". Malując nim usta po prostu boję się że albo wyleci albo się złamie. Mam nadzieję, że tylko trafiłam na felerny egzemplarz i że cała reszta jest w porządku. 
Ponieważ Tisane (w odróżnieniu od Carmexa) nie posiada filtrów, jest fajny na noc. Jednak (również w odróżnieniu od Carmexa) nie wytrzymuje na ustach do rana. Napiszę to tak: śpię głównie na brzuchu więc teoretycznie powinnam wytrzeć cały balsam w poduszkę. I tak się dzieje w przypadku Tisane. Carmex nad ranem nadal czuję na ustach. Oczywiście nie ma go tam tyle co w momencie aplikacji, ale jest nadal wyczuwalny. Poza tym Carmex leczy opryszczkę, podczas gdy Tisane nie ma takich właściwości. Jednak jeśli chcemy "jedynie" nawilżyć i super odżywić usta - ten balsam będzie perfekcyjny. 

It's a Polish product. I  still remember the times when Carmex, Lip Smackers and other cool lip products were not available in Poland. The times when this balm cost 4-5zl :)) Yeah. :) Now it's around 8zl (13zl for the stick version). Still there! And it is a very good lip balm. Smells of fresh honey, makes the lips super soft and nourished. What used to be a downside, was the packaging as it only came in a pot. Lately, a stick version has been issued, but I'm not quite sure what to think about it. It has an annoying defect - it won't stay still. I mean, while applying it on the lips, it sways a bit. I'm always afraid it would either fall out or break. I hope it's only my one item that has this problem, and the rest of them are just fine.
Because Tisane (as opposed to Carmex) has no SPF, I like to use it pm. However (again, in opposition to Carmex) it won't stay on the lips till the morning comes. Let me put it this way: I sleep on my belly, so the lip balm should be on the pillow. And this is what happens with Tisane. I still feel Carmex on my lips in the morning - of course, not as much of it as was applied, but it is still there. And of course Carmex heals cold sores, while Tisane doesn't. But if you're looking for something to moisturize and nourish your lips - this balm is perfect.




SMACKERS

To ciekawy wynalazek. Balsamiki do ust, których chce się używać. Swego czasu miałam na nie fazę, stąd kilka ich w mojej małej kolekcji. Największym hiciorem według mnie jest tropikalny Skittles, Dr. Pepper i Cherry Coke. Wspaniale pachną i są słodkie. W smaku. :)) Najsłabiej z całego zbiorku oceniam Cookie Dough i Skittles Original. Smackers'y są fajne, jeśli potrzebujemy ciągłego smyrania po ustach - ich aplikacja, zapach, konsystencja, smak sprawiają, że aplikacja jest czystą przyjemnością. Nie nadają ustom koloru, oprócz serii Lip Lites, która delikatnie je barwi. Są fajne, ale jeśli nasze usta potrzebują porządnego odżywienia i nawilżenia radzę sięgnąć po inne, typowo  pielęgnacyjne balsamy. 

This is an interesting product. Lip balms you would re-apply time and time again. I had a period in my life when I was in love with these - hence my little collection. I love the tropical Skittles, Dr. Pepper and Cherry Coke ones. They smell great and have a sweet taste. :))  Cookie Dough and Skittles Original are my least favorite ones. They are a good solution when you like or need constant re-application of a product. The application, smell, texture and taste make the usage of this product a sheer pleasure. They do not color the lips, apart from the Lip Lites series which leaves a hint of color on the lips. The Smackers are nice but if your lips need proper care and nourishment - go grab some other, more moisturizing products.


Mango, Dr. Pepper
 Cherry Coke, Lip Lites Strawberry Gelato


AGATHA RUIZ DE LA PRADA

To pięknie pachnące wazelinki do ust. Mają dwie wady. Ciężko je zdobyć, bo są dostępne jedynie na strefach bezcłowych i pudełeczka czasem się zacinają - ich otwarcie to czasem mordęga. Poza tym są oszałamiające. :) Mam wersję Tutti Frutti (guma Donald) i Wiśniową. W opakowaniu jest 15ml produktu, to bardzo dużo, biorąc pod uwagę ich ogromną wydajność :) 
A lovely smelling lip vaseline. They have two drawbacks. It's hard to get them as they are only available in the duty free shops and sometimes the boxes won't open, which is frustrating. Apart from that, these are amazing! :) I have two of them - Tutti Frutti (bubblegum kind of scent) and Cherry. They are 15ml each, which is a very reasonable amount of product, especially if you consider the fact that a little of this goes a long way :) 



wersja wiśniowa / the cherry version


CLARINS
Ten balsamik dostałam w gratisowym zestawie kiedyś do zakupów. Bardzo go lubię za delikatny kolorek, bardzo przyjemną konsystencję i piękny słodki zapach. Przypomina mi balsam z Manhattanu o smaku pianek Marshmallow :)) uwielbiałam! Bardzo przyzwoita pielęgnacja. Fajna milusia gąbeczka. Jestem ZA!

I got this balm as a part of a bonus set. I love the delicate color of it, the nice texture and the lovely sweet smell. It reminds me of an old series of Manhattan lip balms - there was one that had a Marshmallow scent. :)) I adored it! It nourishes well, has a very handy spongy applicator - I'm totally for it! 





LUCY MINERALS

Posiadam też dwa balsamy do ust firmy Lucy Minerals, ten w słoiczku dostałam od znajomej Wizażanki (Olencjooo :*) a ten w sztyfcie do mojego ostatniego zamówienia. Nie są super nawilżające ale są fajną alternatywą dla szminki. Bardzo lekkie, ładnie błyszczą i przyjemnie biszkoptowo pachną. Niestety kolorki nie mają nazw :/ Ten w słoiku jest odrobinę ciemniejszy i bardziej czerwony.

I also own two Lucy Minerals lip balms, the one in the pot I got from a forum friend and the stick was a bonus to my recent order. They aren't super moisturizing, but they are a nice alternative for a lipstick. They are light, shiny and smell of biscuits. :)Unfortunately they don't have names. The one in the pot is a bit darker and more red.

słoiczek / the pot

 

 sztyft / the stick

YES TO CARROTS

Kolejny balsam o którym chcę powiedzieć kilka słów to sztyft Yes To Carrots o zapachu melonowym. Sztyft jest przezroczysty, twardszy niż sztyft Tisane czy Carmex ale nietrudny w aplikacji. Jestem fanką melonowych zapachów, ten jest przeciętny, niezły, ale to dla mnie jeszcze nie to! Nawilża średnio, chyba, że się go ponownie zaaplikuje po jakimś czasie. Nie przekonał mnie na tyle, żeby dokupić jakąś inną wersję zapachową. 

Another lip balm I wanted to tell you about is a Yes To Carrots melon-scented stick. It's transparent,  harder than the Tisane or Carmex stick, but not problematic in application. I'm a sucker for melon-scented cosmetics. This balm is not bad, but it isn't IT! It is not super moisturizing, unless you re-apply it from time to time. I wasn't overwhelmed by this product, no temptation to try out other versions.



BEBE CLASSIC

Gratis dołączony do jakiegoś produktu higienicznego (tamponów czy wkładek higienicznych). Tłustawy, o dość bogatej konsystencji, w zapachu trochę zbliżony do Tisane (może mniej miodowy). Dobrze nawilża usta i myślę, że gdyby nie fakt, że mam tyle innych ciekawych produktów do ust, ten byłby częściej użytkowany. :) Całkiem przyzwoity.

I got it as a bonus when buying some personal hygiene products (tampons or pantyliners). A bit greasy, rich, smells a bit like Tisane (maybe less honey-like). It moisturizes quite well. I think if I had fewer really cool lip care products, I might use this one more often. :) It's very decent. 



 BALSAM KOKOSOWY Z DOUGLASA

Leżały kiedyś takie fajne puszeczki przy kasach, a że miałam akurat kokosową fazę - przygarnęłam jedną. Jest tego w środku 8g, nie pamiętam ile kosztowało, ale z pewnością za dużo. Niestety - nie było testerów więc trudno było sprawdzić konsystencję tego cuda. Balsam jest jakby wodnisty, na ustach daje efekt i uczucie niczym jakaś naprawdę marna wazelina - nie odżywia, a wręcz wysusza usta. A szkoda bo to taki fajny gadżet... :/ Nie polecam!

There were these tins lying at the counters once, I was in the mood for something smelling of coconut so I grabbed one. There's 8g of product inside, I don't remember the price tag, but probably it was too expensive. Unfortunately, no testers were available so you had to risk. The bam is watery, it leaves the lips looking and feeling as if cheap poor quality vaseline was applied. No nourishing, it really dried my lips out. Such a pity - this looks so nice... Not recommending this one! 




To chyba wszystko co chciałam Wam zaprezentować! :) Macie swoje typy? Coś Was zainteresowało? Macie swoje opinie o tych produktach? Chętnie poczytam co pielęgnuje Wasze usta! :) 

That's all I wanted to present to you :) You have your picks? Anything cought your attention? Share your opinions on these products! I'd love to read about your lip care routine :))  

34 komentarze:

  1. Wow, ale tego masz :) Ja chyba wszystko wyrzuciłam na rzecz Carmexa, uwielbiam go!!

    OdpowiedzUsuń
  2. i znów podobnie;) Zaciekawiłaś mnie macowym lip tintem - od dawna sie przymierzam, choć miałam juz kiedyś z Love That Look w tubce i byłam wkurzona, że za tę cenę mam... produkt dość sredni

    OdpowiedzUsuń
  3. No kobieto! Poleciałaś! ;)
    Ja tu się zamartwiam jak ja zużyje swoje ba mam Carmex w sztywcie na noc, jedno masełko z TBS shea i leci do mnie drugie - Mango.
    Po tym poście widzę, że poradzę sobie! :))
    Zaciekawił mnie CLARINS. Może się kiedyś na niego skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale jesteś szalona, że tyle tego masz ;)) good for You ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. :)
    Greatdee: nie ukrywam, że po Carmexa sięgam najczęściej :) najszybsza ulga :)

    barwy.wojenne: mamy naprawdę podobne upodobania widzę :)) ja bardzo ten lip tint lubię. Choć gdybym mogła ponarzekać to pewnie wolałabym mocniejszą pigmentację :)

    Skonfundowana Panno: :D trochę się tego nazbierało... ja naprawdę dawno temu przestałam się zamartwiać o zużywanie... :) Clarins ma bajerancką tą gąbeczkę :))

    stri-linga: :D a pewnie, ja tam się cieszę :)

    ekhm, to ja już może szminek i błyszczyków ne pokażę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszcze tych wszystkich Smackerów ;) mam jednego (cola vaniliowa) i całkiem dobrze mi służy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też mam ochotę na Lip Tint,tego koralowego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. troche tego masz:) ja sie czaje na ten balsamik clarinsa wlasnie;) na 01 i 03;)

    OdpowiedzUsuń
  9. no no no , spora kolekcja :D A co do Lip Tintów to mam ochotę na koralowego :D

    OdpowiedzUsuń
  10. sporo tego:) o niektórych nawet nie słyszałam, ale zgadzam się co do smackersów tropikalny Skittles i Cherry Coke rządzą a Dr. Pepper nie miałam - jeszcze nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. kosmetykoholiczko: :) zabawne są Smackersy :) naprawdę podoba mi się w nich to, że mają smaki, nie jakieś dziwne posmaki ale regularne smaki! :))

    burn, natsoonable: co Wy mi tu o koralowym... bo mnie kusić zaczyna... :/ ;)

    dimciu: jest trochę jest :)) ten mój to 01. ;)

    aŚka: :))

    Atina: hehe wszystko przed Tobą :) szkoda że ten Original taki kiepski...

    OdpowiedzUsuń
  12. nienawidzę LUSHowego Maple Taffy.. śmierdzi mi przeokropnie :( Carmexa nigdy nie próbowałam :P ale może kiedyś się skuszę jak tak go wszyscy chwalą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A truskawkowy Carmex można dostać w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny temat i porównanie, przyznam, że sama testowałam kilka z opisanych przez Ciebie specyfików, ale dla mnie carmex jest średni i byłby raczej pod koniec listy, tak jak widać - dla każdego coś innego :) Mam ochotę spróbować Smackers'y - już spisałam Twoje typy :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Marti :) wiesz, w Lushu to bywa tak, że jednemu coś śmierdzi a drugiemu pachnie. :)) ja tak mam z Aquamariną np :) mi ona pachnie bardzo przyjemnie a niektórzy w niej rybę czują... :D a Taffy - cóż, jest dość specyficzny, ale mi się podoba koniec końców :)

    Zzielona: można dostać choćby na allegro. Wiem że stacjonarnie bywają wiśniowe, ale truskawkowego nie widziałam. Na allegro najlepiej - ja zawsze skrzykuję sąsiadki, siostrę i koleżanki i bierzemy od jednego sprzedawcy hurtem, żeby tania wysyłka była :)

    Innooka: :) starałam się, dziękuję :) oczywiście, "de gustibus..." :)) mi Carmex pomaga zdecydowanie. Tak gwoli wyjaśnienia, ta lista nie jest robiona na zasadzie miejsc, kolejność jest raaaaczej przypadkowa. :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Naprawdę OGROMNA kolekcja ;)
    Też zostałam fanką carmexu, który wyparł mini tinted lip balm z bourjois (ma bardziej suchą konsystencję i nie można go używać bez lusterka). Choć nałożony na carmex wygląda całkiem dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. no to upoluje taki balsamik;) balam sie tylko, ze w tych malutkich nie bedzie tej fajnej gabeczki takiej bo nia sie fajnie naklada;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dużo tego. Ja muszę nabyć jakis z TBS.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nana: heh, to tylko balsamy... :D w ogóle Carmex czasem nakładam w trakcie malowania oczu tak żeby trochę odżywić usta i potem odciskam nadmiar w chusteczkę i taka baza nadaje się pod bardziej wysuszające szminki. Schodzą może wtedy szybciej, ale przynajmniej nie krzywdzą ust.

    Shopaholic: gdzieś czytałam, ale teraz Ci za chiny nie powiem, chyba na wizażu, że te gąbeczki lubią niekiedy po dłuższym czasie zacząć brzydko pachnieć (= rozwijają się na nich bakterie itp)... ja osobiście nie zaobserwowałam. a mam go już trochę. Ale też to wersja mini, nie wiem jak długo zużywa się tą normalną. Tak tylko piszę :)

    lady_flower123: są super, a do tego tak obłędnie pachną. Jestem maniaczką ładnie pachnących pierdołek do ust :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Zapraszam do mnie, trwa konkurs ;)

    http://ajmissindependent.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. kupilam wersje mini:) odcien 01 i 03;) no i do tego mini tusz 3ml clarinsa- mamie kupilam pod choinke duze opakowanie tego tuszu i jest super;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziekuje:)

    Fajne podsumowanie zrobiłas:) Ja też lubię Carmex, do zapachu da się przyzwyczaić, ale używam tylko doraźnie tj jak mam usta trochę suche a mam ochote na mocną szminkę to nakladam na chwilę przed nalozeniem pomadki i ścieram go. Jak używalam Carmexu często to mi wysuszał usta, musialam używać non-stop żeby mieć jako takie.
    Tisane lubię, a Smackersa mialam jednego i był tragiczny, ale myślę że poprostu ten konkretny "smak" taki był.
    Mialam ochotę ostatnio na pomaskę Yes to Carrots, ale jak piszesz, że taka średnia to sobie odpuszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  23. ajmissindependent: dziękuję :) masz przefantastyczne koty! :))

    Shopaholic: zdaj relację z używania - jestem ciekawa czy będziesz z nich zadowolona, mam nadzieję, że tak :))

    kleopatre: :) ooo a ja Carmex mam zawsze w pogotowiu :) przy komputerze, w torebkach, w szafce nocnej :) chyba się od niego uzależniłam. :))
    YTC można sobie darować. znaczy, chyba, że szukasz czegoś lekkiego, niezbyt nawilżającego, o fajnym zapachu i "bardziej eko"... - to są jego plusy. U mnie się nie sprawdza bo potrzebuję lepszej pielęgnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja, podczas swojej fazy na usta nakupiłam tego tony, teraz pooddawałam, zostało tylko to co lubię najbardziej, Carmex, Tisane i słynny Miodek z Oriflame'u. Najbardziej chyba jednak cenię ten miodek, używam go codziennie na noc, nigdy mi nic nie wysuszył i jest zdecydowanie wielofunkcyjny, można go używać na każdą partię ciała, nie podoba mi się cena... W granicach 20 zł, aczkolwiek często jest na przecenie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Anka: ja jakoś nie wiedziałabym komu oddać... muszę też zrobić remanent w szminkach, może jakaś się znajdzie do wyrzucenia. Ostatnio się całkowicie przeniosłam na MACzki więc szminki z fazy "przedMACowej" są trochę na uboczu ;) a miodek z Ori kiedyś miałam (ba, nawet z 8 lat temu jakoś byłam konsultantką) ale nie urzekł mnie jakoś wtedy specjalnie. Tzn był fajny, ale zdecydowanie mógłby wystąpić w sztyfcie :))

    OdpowiedzUsuń
  26. jaka kolekcja :D musze w końcu wyprubować carmexa :)

    zapraszam na www.lidzia007.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. wow kolekcja spora ale przyznam ze ja tez tego mam mase . blyszczykow co prawda mniej ale pomadki/balsamy ochronne kupuje nalogowo . a carmex to juz dla mnie klasyka . zanim skoncze jeden - kupuje kolejny .

    fajna blog . bede obserwowac . jesli masz chec zapraszam do mnie http://smieti.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Ojej, a ja myślałam, że mam tego za dużo :D pokaźny zbiór :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Och, smackers Dr Pepper <3 uwielbiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  30. ha ! też ostatnio zrobiłam o tym notkę ;) Twoja kolekcja zdecydowanie wygrała ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. świetna kolekcja. Ja też mam taką obsesję na punkcie pomadek i balsamów do ust. <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Ufffff nie czuję się osamotniona :D Dopiero co dodałam podobnego posta (na razie bez opisów ;))

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam wszelkie balsamy, pomadki, wazelinki, szminiki. Wszystko co do ust !

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger