czwartek, lutego 24, 2011

MAC Peacocky


Kolekcja Peacocky od samych zapowiedzi mnie intrygowała. Nowa formuła cieni i błyszczyku? To coś co zawsze kręci :) Bazując na zdjęciach w necie wybrałam 6 kolorków cieni: Paparazz-she, Unflappable, Odalisque, Dalliance, Top Of The Posh, Noir Plum i dwa kolory szminko-błyszczyków: Flaunting It i Super. Dwa cienie jeszcze do mnie nie doleciały, ale całą resztę już mam.

The Peacocky collection was intriguing me from the very beginning. New eyeshadow and lipgloss formulas? Ain't it cool? :) Having browsed through all the swatches I chose 6 shadows: Paparazz-she, Unflappable, Odalisque, Dalliance, Top Of The Posh i Noir Plum and two lipsticks-lipglosses: Flaunting It and Super. I'm still waiting for two eyeshadows, but I've got all the rest.


Cienie Mega Metal Shadow (90,00zł / 3,4g)
Te cienie zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Są bardzo miłe w dotyku, kremowe wręcz, choć to cienie prasowane. Nie wszystkie są metaliczne, jak sugerowałaby to ich nazwa. Z tych 4 które mam tylko Dalliance jest typowo metaliczny. Pozostałe to po prostu dobrze napigmentowane, mięciutkie cienie. Paparazz-she i Unflappable to w zasadzie ta sama porządna liga :) Najmniej napigmentowany, choć nadal bardzo wyraźny, jest wg mnie Odalisque. 
Dalliance to piękne metaliczne białe złoto, fantastycznie błyszczące i mocno napigmentowane. To bardzo dziwny i trudny do opisania kolor, bo w zależności od światła potrafi być bardzo różny. W sztucznym świetle mieni się zielonymi i pomarańczowymi mikrodrobinkami, ale mam wrażenie, że żaden z tych kolorów nie wybija jakoś szczególnie na powiece. 
Paparazz-she w zasadzie kojarzy mi się po prostu z kolorem pomarańczy. Cień jest bardzo żywy, wręcz powiedziałabym, że "smaczny" :) Efekt można ładnie stopniować. 
Unflappable to cień nad którym długo się zastanawiałam. Na zdjęciach w necie - raczej przeciętny szaraczek, wygląda na dość smutny, ciemny, niemalże grafitowy cień. Zaczyna się robić ciekawy kiedy już mamy go w swoich łapkach. Na zdjęciach sieciowych tego nie widać, ale ten cień naprawdę jest wrzosową szarością. Ma ledwie widoczne, srebrne i fiołkowe drobinki (właściwie shimmer) które sprawiają że o tym odcieniu możemy powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest smutny!
Odalisque to delikatny, lekko przybrudzony turkus z maleńkimi srebrnymi drobinkami.Po tym kolorze spodziewałam się, że będzie trochę bardziej unikatowy. Jest dość zwyczajny ale i tak bardzo ładny.

Mega Metal Shadow (15,50 GBP / 3,4g)
I'm impressed by these eyeshadows. They are very soft, creamy in texture, though they still are pressed eyeshadows. Not all of them are metallic, as the name would suggest. Out of the four I own, only Dalliance has a typically metallic finish. The rest are simply well pigmented, soft shadows. Paparazz-she and Unflappable are actually similarly good :) The least pigmented of them, but still very bright and visible, in my opinion is Odalisque.
Dalliance is a gorgeous metallic white gold, which shines like crazy and is extremely pigmented. The color is very difficult to describe, it can vary, depending on the lighting. In the artificial light, very tiny green and orange microparticles can be spotted, but they don't make the impression that the shadow leans towards either green or orange. No undertones, if you know what I mean. :)
Paparazz-she immediately brings to my mind an orange - as simple as that. The shade is very bright, I could even risk saying that it is just "tasty" :) The effect is buildable. 
Unflappable is the shadow I'd been considering the longest. In the online pictures - it was really nothing special, just another sad, dark, almost graphite shadow. It starts to look interesting once we have it in our hands. It's not visible in the photos, really, but it is a very pretty lilac gray. It has barely visible silver and lilac particles (more like a shimmer, actually). As a result, everything can be said about this eyeshadow except for that it is a sad one!
Odalisque is a delicate, slightly muted teal with tiny silver particles. I've been expecting something more unique from this one, to be honest. It's quite a typical shade, but still very pretty. 

 Góra / Upper row: Dalliance, Unflappable
Dół / Lower row: Odalisque, Paparazz-she


Swatche: Paparazz-she, Unflappable, Dalliance, Odalisque.
Swatches: Paparazz-she, Unflappable, Dalliance, Odalisque





I makijaż, który zmalowałam dzisiaj na szybko, wiem, że kolorki tak sobie połączone ale zastanawiałam się jak to zrobić żeby wcisnąć w jeden makijaż najwięcej z nich :)) Dodałam trochę cienia Mylar pod łuk brwiowy i kreskę linerem Blue Peep. Kolory trwają w stanie niezmienionym juzżjakieś 7-8godzin, nałożone na bazę ArtDeco.

And a very quick makeup I did to test the colors, I know the combo is not extremely good-looking, but I just wanted to incorpporate as many shadows as I could into one look. :)) I added some Mylar eyeshadow and a line with Blue Peep Fluidlline. These are on for about 7-8hrs and still look as fresh as in the photos.





 




Kissable Lip Colour (85,00zł / 5g)
Trudno powiedzieć, co to :) Wygląda jak błyszczyk, ma jego konsystencję i nakłada się identycznie, ale na ustach nie widać połysku, typowego dla błyszczyków. Efekt na ustach daje podobny do szminki, bardzo satynowy. Można by rzec, że to szminka w płynie. Tylko że ja jakoś mam z takowymi kosmetykami bardzo negatywne skojarzenie - takie szminki strasznie wysuszają moje usta. Fakt, trzymają się długo ale po bardzo krótkim czasie mam ich już serdecznie dość i z wielką ulgą zmywam.
Tutaj uczucie jest komfortowe. Usta są miękkie, nawilżone. Fakt, nie jest to typowa szminka w płynie, a więc i trwałość na ustach nie jest niesamowita. Ale używanie to sama przyjemność. Ma bardzo wygodny i precyzyjny aplikator. Opisuję Wam tutaj jednak moje wrażenia dotyczące tylko dwóch kolorów: Super i Flaunting It. Nie zdecydowałam się tym razem na żaden tzw. "mojowy" kolor (czyt. "ostry, pikantny, szalony, głównie fuksja, ale także czerwień, fiolet itp" ;) ). Będąc w weekend we wrocławskim MACu w zasadzie utwierdziłam się w przekonaniu, że mój wybór jest słuszny. Niestety, te wyrazistsze kolorki sprawiały już pewne trudności w aplikacji. Kolor nierówno się aplikował, choć możliwe że wynikało to z faktu, że mi zawsze w salonie MACa rączki się przyjemnie trzęsą z podniecenia ;) hehe. Tak czy inaczej, nie dokupiłam kolejnego błyszczola z tej kolekcji. 
Super to trochę ciemniejszy nudas. Bardzo dobrze rozprowadza się na ustach, zostaje na nich około 3h, ale jeszcze przymierzam się do testów. To chyba jeden z bardziej twarzowych cielaczków jakie udało mi się znaleźć :) Rozważam zakup zapasu :) A z moich ust taka deklaracja w stosunku do tak delikatnego koloru to poważna sprawa :)
Flaunting It. Na ten kolorek zostałam namówiona. I nie żałuję. To dosyć stonowany jagodowy kolor, ale o dziwo nie tworzy efektu topielca, ma w sobie coś ciepłego. Bardzo mi się podoba!

Kissable Lip Colour (16,00 GBP / 5g)
It's hard to say what this is :) It looks like a lipgloss, it has its texture and application. The difference is in the effect - there is no glossy finish so typical for lipglosses. The effect on the lips is similar to the one of a lipstick, it gives more of a satin look. One could say this is a liquid lipstick. So far, I've had a rather unpleasant experience with this kind of products - they tend to dry my lips out. True, they have a great staying power, but just after a while I usually have to remove these anyway and bring relief to my lips. 
These Lipcolours are very comfortable to wear. The lips are soft, moisturized. True, this is not a typical liquid lipstick, so these are not super-durable. But using these is so pleasant. The applicator is quite precise. Note, that I'm only describing two colors here: Super and Flaunting It. I haven't bought any further "typical-of-me" colors (that is, "hot, spicy, crazy, mostly fuchsia but also red, violet etc."). This weekend I had a chance to verify my choice, and it turned out it was actually correct. Unfortunately, the brights were a bit more tricky when it comes to application. The color transferred unevenly, though it might have been caused by the fact that my hands are usually shaking with excitement when I enter my favorite MAC store ;) haha. Anyway, no new Lipcolour this time. 
Super is a darker nude color. It's application is flawless, it stays for around 3 hrs, but I'm yet to test it more. It is probably one of the most flattering nude lip product that I've ever found.:) I'm really considering making a backup of this product. Which, coming from ME is a very serious declaration :)
Flaunting It. I was talked into this color. And I don't regret it. It is a muted blueberry color, but no dead body effect here, it has some warm undertones. I like it a lot!


 Super, Flaunting It! 

Super

Flaunting It!  

Jak tylko dostanę w swoje łapki pozostałe dwa cienie z tej kolekcji dam Wam znać :) Komentujcie, pytajcie - chętnie poczytam :)
As soon as I get the remaining two eyeshadows,  I'll let you know :) Comment, ask questions - I'm always happy to read :)

14 komentarzy:

  1. Ta kolekcja jakos w ogole mnie nie ruszyla, nie moje kolory ... Tzn. braz i zloto moze jeszcze, ale tych z kolei mam juz na peczki. Szkoda, ze nie zamiescilas zdjecia twarzy (chociaz polowy), latwiej by bylo sobie wyobrazic jak to wyglada w calosci. Same oczy zbyt wiele w tym wypadku nie mowia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię kolor, może dlatego mi się spodobała :)
    Chociaż reszta kolorów nie zrobiła na mnie większego wrażenia, dla mnie z kolei brązy z tej kolekcji są dość nudne, w samym MACu można znaleźć do złudzenia podobne :)
    Co do zdjęcia twarzy - sama nie wiem, w zasadzie to ma być tylko pogląd na oko i na to jak kolory się zachowują na nim, twarz jest tu zbędna... Poza tym, no nie wiem, jakoś jeszcze nie jestem przekonana do zamieszczania całej twarzy... może to się zmieni ale póki co wolę wrzucać zdjęcia powierzchni docelowych ;) hehe

    OdpowiedzUsuń
  3. kurczę, edytowałam sobie jedno zdjęcie twarzy tak jak piszesz Urbanku, na pół, i kurde jak ja nie lubię swojego nosa :/ do tego zdjęcie zżera mi róż z polików i nie wiem jak to wydobyć. Makijaż który zrobię zwykle na mnie zostaje na resztę dnia, więc nie chciałabym przerysowywać policzków tylko do celów zdjęciowych... masz jakiś pomysł? U Ciebie tak to ładnie zawsze wygląda i świeżo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta kolorowa kreska jest świetna. Bardzo podoba mi się zeswatchowany po prawej cień (niebieski).

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne Maczki Kasiu jak zawsze :)) a makijaz to taka wiosenna radość choc za oknem snieg i mróz..

    Unflappable - super opisałas kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  6. lady_flower123: tak mi idealnie do takiego kolorowego oka pasowała, czarna by za bardzo przytłoczyła... :)
    hola ola: dziekuję :* wiesz, aparat zżera kolory, w realu było jeszcze bardziej kolorowo ;) ale jak już mówiłam, raczej bym w nim nie wyszła, to był taki domowy eksperyment żeby zobaczyć jak kolory będą się zachowywały w kontakcie z pędzlem. Zresztą, nadal się uczę makijażu, więc moje cieniowanie, wyciąganie cieni itp wymaga jeszcze sporo pracy... Ale staram się jak mogę :)
    Unflappable jest śliczny :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Turkus prześliczny! Szminki jakoś mnie nie porywają, ale druga całkiem ładna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lady In Purplee: widzę że turkusik największe brawa zbiera :) moim osobistym kolorowym faworytem jest pomarańcz. A nr 1. Dalliance :) a te błyszczyki to jak już pisałam, trafiłam w dobre kolorki. W mojej przepastnej kolekcji kosmetyków doustnych jest wszystko prócz kolorów typu "nude" więc jedna taka "zwykła" się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak na Peacocky z nazwy, to mało pawiowa kolekcja;) kolorowy jak dla mnie za mało wyraziste. I może dlatego turkus pochwały zbiera. Mnie jeszcze fiolet kusił,a le w końcu nic nie wzięłam. To tez chyba wina większej gramatury i ceny, bo zdepotować tego ustrojstwa nie można. Kissable to też jakiś dziwny twór - trochę mi z pomysłu stare Lacquery przypomina:) ale w konsystencji i noszeniu całkiem inna bajka.
    Czekam na QC, chyba WW odpuszczę (może róże tylko?).
    A makijaż BARDZO zgrabny:)

    Jeszcze tylko pytanko, czy Tobie tez przypominaja kryciem Starflashe?

    OdpowiedzUsuń
  10. własnie zdepotwałam turkusa, barwy.wojenne, także wiesz ;) wszystko się da :) nawet się nie rozwalił :) więc sobie zamówię paletkę z ebaya i cześć pieśni, 6opakowań na szminę jak znalazł :)
    też mam takie wrażenie, że mało pawiowa, bo nawet ten turkus jest taki przygaszony, tak jak pisałam. A fiolet wzięłam, ale sama nie wiem, bo jak w sklepie macałam to też napigmentowanie średnie... :/ czemu zawsze fiolety muszą być najsłabsze? Ale jakby pominąć nazwę kolekcji, to cienie są fajne :)
    kissable akurat fajna koncepcja, są milutkie, ładnie nawilżają usta, dla mnie bomba, tylko mówię, znów kolory jakieś takie sobie...
    QC też dosyć kolorowa będzie, nie mam żadnej szminki w wykończeniu matte więc może zapoluje na matowy neonowy róż? :)
    WW mnie kusi, ale bez macania nie kupię ;)
    A co do Starflashy - wstyd się przyznać, ale nie posiadam żadnego... ja się MACzkiem trochę później zaczęłam interesować i niestety wiele fajnych kolekcji mnie ominęło, np Cult Of Cherry :((( także przykro mi, ale nie porównam :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasiu, kluczem do sukcesu jest niestety swiatlo, ktorego jak wiadomo zima ogolnie brak :/ Wiec rozumiem, ze ciezko jest uchwycic wszystkie kosmetyki ... Ja robie zdjecia centralnie przed oknem i jakos to wychodzi, chociaz niektore produkty musze nakladac "mocna" reka, ale wiem, ze nie kazdy ma czas sie tak bawic a potem zmywac i malowac na nowo w wersji wyjsciowej ;) Tak tylko zasugerowalam, bo uwazam, ze oko na tle twarzy (nawet kawalka) wyglada ciekawiej niz samo oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kasiu śliczny makijaż!!! Podobny robiłam parę miesięcy siostrze tzn w podobnej kolorystyce, więc jak widać i niebiesko i brązowookim w takim pięknie ;D ładna kreska :) cienie piękne, a te twoje usta nic tylko całować ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. po raz kolejny jestem pod wrazeniem Twojej kreski :) a ten jasniejszy blyszczyk z checia bym przygarnela :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Urbanku - światło u nas teraz to kiepścizna... :( na pewno najfajniej wyglądają mejkapy w ogóle całościowe, ale mi do tego etapu jeszcze mi trochę brakuje... :/ obycia, doświadczenia, umiejętności... uczę się krok po kroku, kiedyś wrzuciłam dwa moje makijaże na wizażowy wątek ale wtedy chyba jeszcze nie byłam gotowa na krytykę ;) dlatego ciągle ćwiczę i póki co wrzucam oczęta choć nie twierdzę że na tym poprzestanę :)

    Shpilko dziękuję dziękuję :* taki misz masz kolorystyczny, ale cienie się fajnie blendują i trzymają więc nie żałuję eksperymentu :)

    swirrrusko: się rumienię :)) miło mi, że kreseczka się podoba :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger