wtorek, listopada 23, 2010

A Tartan Tale...











Jakoś mnie nie urzekła ta historia. Niewiele było od początku mojego interesowania się firmą MAC kolekcji które by się zapowiadały tak ciekawie a tak... boję się użyć tego słowa... rozczarowały. Liczyłam na dużo więcej, zwłaszcza ze strony zestawów, które zawsze są intrygujące... Tak ładnie prezentowały się na zdjęciach reklamowych. Zestawy błyszczyków, cieni, zestawy podróżne, do oczu, ust, sety pędzli... Myślałam, że dostanę ataku MACowej głupawki po wejściu do sklepu. Odbyło się to jednak wszystko w zadziwiającym spokoju. W zasadzie doszłam do wniosku, że ta kolekcja jest wtórna. Dla kogoś, kto od dłuższego czasu zachwyca się tą firmą i ma już całkiem pokaźny zbiorek nie ma w tej kolekcji jakiejś perełki, którą bezwzględnie mieć należy. Co innego początkujący MAComaniacy, z pewnością zestawy z pigmentem, paint potem i fluidlinem na przykład mogą być bardzo kuszące i pomocne w odkrywaniu uroków MACa. :)
Cienie w paletach są dość słabo napigmentowane, podobnie jak cienie pojedyncze z tą urokliwą, aczkolwiek ulotną, krateczką. Podobają mi się zestawy błyszczyków, zwłaszcza różowy, ale nie do tego stopnia żeby wejść w posiadanie któregoś... Choć nad tym jeszcze się zastanawiam. ;) Na plus jest na pewno fakt, że tym razem poszli raczej w stronę niebrokatową. Zestawy pigmentów totalnie mnie nie pociągają, albo któreś mi się dublują, albo nie są super ciekawe. Zachwyciłam się za to pigmentami pojedynczymi bez wyjątku - na podział z koleżanką wzięłam wszystkie trzy: Moonlight Night, The Family Crest i Later. Specjalnie skomponowane zestawy "doustne", "dopoliczkowe" i "dooczne", jak i sety pędzli mnie nie ruszyły. Zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do podróżnego zestawu Sigmy, który miałam okazję obejrzeć :) W zasadzie oprócz wyżej wspomnianych pigmentów zainteresowały mnie także kredki Pearlglide, zwłaszcza w kolorach Undercurrent i Black Line. Wzięłam tylko tę pierwszą i w zasadzie nie żałuję.

I wasn't charmed by this story... In the history of my interest in this brand there have been very few collections that would sound so interesting and later turn out to be so... I'm afraid of this word... disappointing. I expected it to be a lot better, especially when it comes to the sets, which always seem to be so thrilling. They all were so cute on the promo pictures! Lipgloss sets, eyeshadow palettes, travel eye and lip kits, brush sets... I thought I'd go crazy once I get there. However, I was incredibly calm. I actually feel like we've all seen it before. For someone who has been into MAC for quite a while and already has a collection of items, there is nothing in A Tartan Tale worth having immediately. It's a bit different when it comes to junior MAC addicts. I'm sure that the sets of pigments, paint pots and fluidlines can be very tempting and helpful in discovering the beauty of MAC :)
The eyeshadows in the palettes, as well as the single eyeshadows with the lovely tartan pattern (which disappears after a few applications) are rather poorly pigmented. I like the lipgloss sets, especially the pink one, but not so much that I immediately need it... I mean, I'm still wondering whether I really need it. One advantage is that this year MAC prepared mostly non-glittery sets of lipglosses. The pigment sets are totally not my favorites - either I already have most of the colors, or they are lame in general. While the sets are uninteresting, I totally fell in love with the single pigments. Together with a friend we bought all three: Moonlight Night, The Family Crest and Later and shared them. The lip, cheek and eye product sets as well as the brush kits didn't cause my heart to beat faster. I'm more into buying Sigma travel brush kit after I had an opportunity to see them in person. Apart from the already mentioned pigments I only got interested in Pearlglide liners, especially in Undercurrent and Black Line. I only bought the fist one and I honestly don't regret it!

Kredka do oczu Pearlglide Intense Eyeliner (60zł / 1.2g)
Kredka Pearlglide Undercurrent urzekła mnie kolorem. To piękny zazieleniony turkus ze srebrnymi migotliwymi drobinkami. Kolor bardzo oryginalny. Mam co do niej jednak mieszane uczucia. Nie spodziewałam się rewelacyjnej trwałości na powiece po zastosowaniu tej kredki w tradycyjny sposób. Nałożona nad linią rzęs na cienie przetrwała kilka godzin ale po 3-4 już zaczęła się odbijać. Szkoda, bo wygląda zjawiskowo. Nałożona pod linię dolnych rzęs wytrzymuje długo, ale drobiny osypują się i niestety skóra pod oczami świeci się niczym strojna choinka w grudniowy wieczór. Jak na 60zł powinna swoje podstawowe zadanie spełniać trochę lepiej. 
Kredka nadrabia jednak jako baza nałożona pod cienie czy pigmenty. Fantastycznie podbija kolory! Nakładam kredkę na powiekę, nie musi być jakoś super równo, i po chwili aplikuję produkt docelowy. Nie spodziewałam się aż takiej trwałości tej mieszanki! Całość trzymała się bez problemu około 10 godzin! Poważnie! 

Pearlglide Intense Eyeliner (12.50 GBP / 1.2 g)
I am totally charmed by the color of the Undercurrent Pearlglide. It's a beautiful geenish teal with silver particles. A very original color. I have mixed feelings about this liner, though. I haven't expected astonishing staying power when I used it in the traditional way. Applied above the lash line on the eyeshadows it lasted for a few hours but it started to smudge after 3-4 hours. That's a pity because the color is superb. Applied under lower lash line it lasts pretty long, but the particles fall out and the under eye area glimmers like the Christmas tree on a December night. For that amount of money the liner should do better. 
However, it gained points when it was applied as a base for eyeshadows or pigments. It makes the colors stand out! I cover the lid with the liner, not too neatly and after a while I apply the target product. I haven't expected it to last so long! It lasted without any problems for about 10 hours. Seriously! 





Pigmenty (90zł / 4,5g)
O pigmentach MACa nie trzeba wiele mówić. Powiem więc tylko tyle - Moonlight Night, The Family Crest i Later warto mieć. Mimo, że wyglądają na dość, hmmmm, toporne, to idealnie się rozprowadzają, doskonale blendują, ładnie trzymają. Swatche w necie wyglądały bardzo niezachęcająco. Tym bardziej zdziwiła mnie ich przyjemna konsystencja i doskonałe krycie! Trudno mi nawet powiedzieć, który z tych trzech jest moim faworytem... Chyba Later, to piękny lekko fioletowy granat. Ale pozostałe dwa też są super! Na pewno z całej kolekcji polecałabym szczerze te pigmenty. W pigmentach fajne jest też to, że można je podzielić z kimś na pół żeby trochę bardziej się opłacił zakup.

Pigments (15 GBP / 4,5g)
The MAC pigments don't need special advertising. Let me just say - Moonlight Night, The Family Crest and Later definitely are worth buying. Even though they look rather hmmm...crude, their application is perfect, they are easily blended and have great staying power. The online swatches looked rather discouraging. That is why I was really surprised by their texture and great color payoff! It's even hard for me to pick one favorite out of the three... I'd have to say, Later perhaps, but the remaining two are also beautiful! Out of this whole collection I would definitely recommend these pigments. What is also nice about pigments is that you can share the product with someone splitting the cost so that it's more affordable.


 Pigmenty MAC w kolorach: Later, The Family Crest i Moonlight Night
MAC Pigments in: Later, The Family Crest and Moonlight Night


Swatche: The Family Crest, Moonlight Night i Later 
Swatches: The Family Crest, Moonlight Night and Later

9 komentarzy:

  1. Ja pozostalam przy pojedynczym sliwkowym cieniu i fioletowej paletce, ktora mi sie akurat bardzo spodobala :) ... blyszczyki sobie darowalam po obejrzeniu swatchy, choc tez myslalam nad rozowymi... ale tych rozy wszelkiego roadzju mam juz calkiem sporo :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Destinko - nawet nie wiesz jak ja chciałabym, żeby i mnie ta fioletowa paletka przypadła do gustu... ale nadal czekam na wymarzoną paletę MACowych fioletów :) oczywiście wiesz, ta kolekcja nie jest zła, w zasadzie pewnie spełnia MACowe założenie - że każdej z nas coś ma wpaść w oko :D
    do mnie oprócz jak pisałam mniejszej ilości brokatu przemawia jeszcze to, że one są takie malutkie :) niby się powinny szybciej zużyć ;) ale przy tej ilości błyszczyków co mam to też wątpię w sens kupowania tego setu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne pigmenciki ale tak jak mowisz nic tak "bardzo" mnie nie zaciekawilo w twj kolekcji oprocz tego brzoskwiniowo-mlecznego rozu

    OdpowiedzUsuń
  4. piekna ta kolekcja! te paletki chcialabym wszystkie:D no, ale mam nadzieje, ze mi sie obrzydza;) kredka faktycznie piekna:) kolor obledny takze chyba wrazenie robi na wszystkich co;)?

    OdpowiedzUsuń
  5. swirrruska - haha :) dla każdego coś fajnego w tej kolekcji :)
    Dimitko - ja niestety się obracam głównie wśród ludzi, którzy tego nie doceniają ;) ale kredka boska. Póki co jeden komplement, od męża, ale może dlatego że od soboty siedzę w domu chora :(

    OdpowiedzUsuń
  6. kredka!!! Normalnie kolor przeboski mam słabość do wszelakich odcieni turkusu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ehm niektorzy to jacys dziwni sa chyba...
    taki kolor kredki cudny a oni nic? no az ciezko uwierzyc!;) ja to bym od razu sie rzucila:D!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kupilam dla siostry zestaw pigmentow pod choinke - ma do tej pory tylko zelowy eyeliner ale lubi sypkie cienie, wiec mam nadzieje, ze jej sie spodoba! Mi sie spodobaly eyelinery i zloty cien do powiek, delikatny i uzywalabym go pewnie codziennie! :D ale na razie nie wydaje kasy na MACa, zgadzam sie, ze kolekcja - bez zachwytu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Shpilko - poczekaj jak zobaczysz na żywo :D

    Dimciu - no ja też nie rozumiem ;) hehe

    Magdalena - z zestawu siostra będzie na pewno zadowolona, te charmsy są super, to taka akuratna ilość pigmentu jaką jedna osoba, nie będąca MUA, może sobie spokojnie używać kilka lat. :) no i zestawy są fajnie zrobione, dopasowane kolorystycznie. Mnie one nie ruszyły bo większość z tych kolorków mam w odsypkach, w zasadzie wszystkie prócz tych limitowanych odcieni... Ale gdybym nie miała to na bank bym się skusiła na któryś z tych zestawów.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger