środa, listopada 03, 2010

Lush Wiccy Magic Muscles & Lemony Flutter :)

Ahh ten Lush... :)
Co tu dużo mówić - rzadko który Lushowy produkt to bubel. Póki co większość tych kosmetyków to dla mnie prawdziwe perełki! No, może poza kremami które dotychczas testowałam (po Skin Drink i Imperialis mnie wysypało). Zdecydowałam się w końcu na kilka recenzji, gdyż prawdopodobnie jutro dolecą do mnie kolejne kosmetyki do wypróbowania - nie chcę narobić sobie zaległości :)

Oh my, Lush... :)
What else is there to be said - there are hardly any fails when it comes to Lush products. So far, most of them are really amazing! Well, maybe apart from the moisturizers I've already tried (Skin Drink and Imperialis broke me out). I've finally decided to post some reviews as probably tomorrow I will receive my next LUSH order. I don't want to end up having tons of products to review :)

Kostka do masażu Wiccy Magic Muscles (ok. 26zł / 70g)
Lush obiecuje że ta kostka ma rozluźnić napięte mięśnie i poprawić nastrój. I te obietnice kostka spełnia. Pachnie cynamonem, miętą, eukaliptusem troszeczkę... Wychodzi zapach ciepły, słodki ale i rześki zrazem. Aż chce się nią masować: siebie, bliskich, znów siebie... :) Kostka rozpuszcza się pod wpływem ciepła dłoni i delikatnie natłuszcza. Można masować nią bezpośrednio, można masować natłuszczonymi rękoma. Do aromaterapeutycznych właściwości kostki dochodzą właściwości lekko rozgrzewające i masujące. Te kulki zatopione w kostce, nasionka Aduki (Azuki, Czerwonej soi - http://en.wikipedia.org/wiki/Aduki), rozmasowują zgrubiałe mięśnie wspomagając w tym zadaniu palce. Bardzo przyjemnie ślizgają się na skórze... Używałam jej już kilka razy i nie widać większego ubytku. Szkoda że mój mąż tak rzadko jej na mnie używa... ;) Odkryłam, że pomaga też na moje bolące z niewiadomych przyczyn kolana...

Wiccy Magic Muscles Massage Bar (5,40 GBP / 70g)
Lush promises that this Bar will bring relief to the tense muscles and enhance the mood. These promises are fulfilled. It smells of cinnamon, mint and a bit of eucalyptus... The outcome smell is warm, sweet and fresh at the same time. You just have this urge to massage: yourself, your relatives, yourself again... :) The bar melts in your warm hands and becomes oily. You can massage directly with the bar or with your hands. Apart from its aromatherapeutic properties it also warms up the skin and massages it. The little globules in the bar, the Aduki beans (Azuki - http://en.wikipedia.org/wiki/Azuki_bean), help fingers massage the tense muscles. They slide on the skin and it's a very pleasant feeling... I've used it a few times and I can tell it will last for a long time. I wish my husband used it more often on me ;) I found out it helps reduce my aching knees as well...



Masło do skórek Lemony Flutter (ok 26,50zł / 50g)
Bardzo treściwe i intensywnie cytrynowo pachnące masełko do suchych skórek, aczkolwiek nie tylko. Lush poleca do wszelkich suchych miejsc jako substancję zmiękczającą :) A więc śmiało można to masełko aplikować na suche łokcie, pięty, palce u stóp. Z racji posiadania innych sprawdzonych kosmetyków do pięt i braku suchości na łokciach stosuję Lemony Flutter tylko na skórki. Jest to baaaaardzo gęsty krem, którego potrzeba naprawdę niewiele żeby dopieścić wszystkie 10 paluchów. Ciepło dłoni i wmasowywanie kremu sprawia, że ładnie się rozpuszcza. Wchłanianie zajmuje chwilę, ale zapach roztaczający się już od pierwszej chwili jest tak przyjemny, że można to wybaczyć. W moje naprawdę suche skórki wchłania się do suchości w około 15 minut. Krem spełnia swoje zadanie, zmiękcza skórę, lekko ją natłuszcza. Pewnie stosowany regularnie także by te czerwone skórki wybielił, ale u mnie z regularnością słabo, muszę to naprawić bo używanie tego kremu to naprawdę przyjemny rytuał.

Lemony Flutter Cuticle Butter (5,50 GBP / 50g)
It's a very thick and lemony smelling butter to be used on dry cuticles, but not only. Lush advices to use it on all the dry spots as a softening agent :) That's why you can apply it on dry elbows, heels and toes. Because I already own some good old heel moisturizers and because I don't complain about dry elbows, I use Lemony Flutter exclusively on my cuticles. It is an extremely thick cream, that's why you really need just a teeny-weeny bit to pamper al your 10 fingers. The warmth of the hands and the massaging helps to cover the fingers smoothly with the butter. It takes about 15 minutes for my dry cuticles to fully absorb it but the smell is so gorgeous that I just wait and enjoy. The butter does it's job - it softens the hard skin and greases it. I'm sure that if I used it regularly, it would also brighten the irritated skin but I'm not a regular type of user, unfortunately. I will have to change it though, because using this butter is sheer pleasure! 





I jeszcze słówko o polityce Lusha, bo mam wrażenie, że wiele osób się zawodzi... Lush się stara. Minimalizują ilość opakowań, żeby nie zaśmiecać świata wokoło zbędnymi foliówkami. Tworzą produkty wydajne i niewielkie. Przetwarzają opakowania jeśli już muszą ich użyć. Pozyskują surowce ze sprawdzonych źródeł, dając zarobić lokalnym producentom, czy to w Wielkiej Brytanii, czy w krajach Trzeciego Świata. Z Ghany sprowadzają masło shea, z Egiptu fiołki, z Indii wanilię, olejki różane z Turcji i Bułgarii. Dodają konserwanty i sztuczne składniki, nigdzie nie piszą, że są jako firma w 100% naturalni; składy kosmetyków są zamieszczone na stronie do ogólnego wglądu. Ale jednym głosem mówią, że starają się dodawać ich jak najmniej. W wielu produktach znajdują się one na samym końcu spisu składników... Co jak rozumiem znaczy tyle, że najmniej w tym kosmetyku sztuczności. Jest to jednak konieczne aby produkt przetrwał trochę dłużej niż miesiąc, żeby można było go bezpiecznie używać. Pisanie, że Lush kłamie bo obiecywał 100% naturalnych składników a dodał coś sztucznego jest nie do końca uzasadnione. To w 100% świeże ręcznie robione kosmetyki. Poczytajcie trochę informacji na stronie, w zakładce "How We're Different". To na pewno pomoże rozwiać niektóre wątpliwości. Dla mnie Lush się stara - i to się liczy... Ale oczywiście to moja osobista opinia :)

One word about the Lush policy, because I feel like a lot of people get disappointed... Lush does it's best. They minimize the packaging, so as to produce as little garbage as possible. They create products that are efficient and small. If there is no other way to pack a product, they introduce a recycling policy. They say yes to ethical sourcing of the ingredients. They support local businesses as well as Third World countries. They buy shea butter in Ghana, violet leafs in Egypt, vanilla in India, rose oils in Turkey and Bulgaria. They do add preservatives and safe synthetics, they do not call themselves 100% natural; the ingredients are all visible on the website for everyone to read and consult. What they do say is that they do their best to add as little preservatives as possible. In many products the safe synthetics and preservatives are at the end of the ingredient list. This means, if I'm not mistaken, that they come in really small amounts. These ingredients are necessary for the product to last on our shelves for longer than one month, and to be safe. Writing that Lush lies because it had promised to be 100% natural and it is not, is not fair. These cosmetics are 100% fresh and handmade cosmetics. Read about it on their website, in "How We're Different" section. This might help figure out some problems. For me - Lush does it's best and that is important... But that of course is my personal belief :)

7 komentarzy:

  1. Ja tez nigdy nie rozumiem, czemu ludzie oczekują, by to były w 100% naturalne kosmetyki, skoro firma nigdy tak nie twierdziła. Stara się tylko ona, by były, tak jak napisałaś, jak najbardziej przyjazne środowisku i wspiera "przyjazny handel". A co do WMM - UWIELBIAM!!!! a na LF się pewnie skuszę przy kolejnych zamówieniach

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie! :)
    Firma w swoim postępowaniu jest uczciwa, nie wprowadza nikogo w błąd. :)
    Na LF skuś się koniecznie bo jest godny polecenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna ta kostka, wyglada apetycznie :)Ja posiadam tylko masage therapy ale ten produkt tez mi wskoczy do koszyka niedlugo :)A tak poza tematem swietnie wyszlo Ci to zdjecie z kostka, napatrzec sie nie moge :P

    OdpowiedzUsuń
  4. wygląda trochę dziwnie bo zrobił się jakiś nalot ale zapewniam, że działanie mimo tego nalotu jest nienaganne.
    Ten aromat jest super! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu bardzo mi się podoba, ze w końcu ktoś napisał o polityce Lush'a po polsku, może do co niektórych dotrze :) Wwm wygląda tak smakowicie na Twoim zdjęciu na mojej liście też już się znalazł :D do skórek na razie mam 2x5 i niedługo przyjdzie olejek Barbry, tez nie mogę się z nimi uporać przez te cholerne rękawiczki z talkiem ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym po prostu nie chciała żeby ludzie myśleli o Lushu nie wiadomo co i mieli nie wiadomo jakie oczekiwania i się później zawodzili... Ot wszystko! to, że w składzie są parabeny i inne tym podobne można wyczytać na stronie. Jak ktoś jest uczulony, kogoś zapycha to przecież wystarczy otworzyć stronę i jest o składzie. A później się ludzie rozczarowują...
    Ja przez nerwy mam poorane skórki.. a dzisiaj przyleciała do mnie paka z lakierami, muszę je do ładu doprowadzić! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwilebiam Lush :)
    jak dla mnie dodaja troche za duzo nut zapachowych- czasem nie wytrzymuje w sklepie dluzej niz 5 minut :D

    Ale bardzo lubie polityke lusha i ich starania- sklad i tak jest lepszy niz innych produktow, a nie uzywanie opakowan jak najbardziej mnie przekonuje ! :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger