niedziela, października 17, 2010

MAC Venomous Villains


Dawno dawno temu... pierwszego października 2010, w salonach MACa rozłożono standy z kolekcją Venomous Villains. Powstała ona we współpracy z Disney'em. Kto jednak czekał na słodkie księżniczki w różowych bezach czy małe bezbronne syrenki mocno się rozczaruje. Tematem przewodnim są bowiem czarne charaktery. Powiało grozą? Tak by się mogło wydawać... Ale tym razem drżeć można jedynie... o kondycję portfela! Kolekcja robi wrażenie. Tradycyjne czarne MACowe kartoniki są dodatkowo opakowane w kartoniki ze szkicami czterech Czarnych Charakterów: Cruelli De Mon z bajki "101 Dalmatyńczyków", Złej Macochy ze "Śpiącej królewny", Czarownicy (szukam polskiej wersji ale u nas nie zasłużyła sobie na imię) z "Królewny Śnieżki i Siedmiu Krasnoludków" i doktora Facilier'a z bajki "Księżniczka i żaba". Każdej z tych postaci poświęcona jest jedna mini kolekcja. Na potrzeby tej limitowanki MAC zamienił matową czerń opakowań na czerń błyszczącą, oraz ozdobił produkty podobiznami Czarnych Charakterów. Niektórzy ubolewają nad tymi rysunkami. Że takie dziecinne, że ładniejsze są te na kartonikach. Fakt, trudno się nie zgodzić, te kartonikowe robią duże wrażenie. Wydaje mi się jednak, że aby ta kolekcja była możliwa do zrealizowania MAC musiał się do warunków Disney'a trochę dostosować. Mniejsza z tym, ja do rysunków postaci nic nie mam. :) Koniec końców, liczą się właściwości kosmetyku, dla mnie opakowanie to kwestia drugorzędna. A w tej kolekcji już od samego początku (w zasadzie odkąd Christine na Temptalii podała opisy) fascynowały mnie kolory! Zwłaszcza kosmetyków do ust, jednak nie tylko. Czas zatem skończyć gadanie i przejść do prezentacji pierwszej części moich zakupów :)

Once upon a time... on October 1, in MAC stores there appeared stands presenting us with the latest Venomous Villains collection, created in cooperation with Disney. However, those of you who have waited for the cute princesses in pink fancy dresses or little vulnerable mermaids will be disappointed. This time, the Villains are the stars of the collection. Spooky? It may seem so, yes... But this time the only fear is... not to end up totally broke! This collection is outstanding! The traditional black paper boxes are inside additional black boxes with the sketches of the four Villains: Cruella De Vil from "101 Dalmatians", Evil Queen from "Sleeping Beauty", Maleficent from "Snow White and the Seven Dwarfs" and Dr. Facilier from "The Princess and The Frog". Each of these Villains is devoted a separate mini collection. Especially for this limited edition MAC also switched from matte black packaging to high shine packaging and adorned the products with the pictures of the Venomous Villains. Some don't find these pictures particularly interesting, claiming they are childish, that they should have looked like the sketches on the boxes. True, the ones on the boxes are super cool. But I think that, for this collection to be launched, MAC had to play by Disney rules a bit. Anyway, I don't mind the drawings. :) In the end, what matters is the quality of the products, to me the packaging is of secondary importance. What fascinated me in this collection from the very beginning (I can even say that from the first moment that Christine posted the color story on Temptalia) were the colors! The lip products especially, but not only. Guess it's time to stop talking and introduce the first part of my haul :)

Aby umilić sobie oczekiwanie na produkty zakupione dla mnie przez Martulę na stronie UK, jednocześnie weryfikując swoją wishlistę, zakupiłam ostatnio w MACu wrocławskim trzy produkty: szminkę Violetta, błyszczyk Resort Life i cień mineralny My Dark Magic. Wszystkich tych trzech rzeczy nie było na mojej liście oryginalnie...Swatche w necie mnie kompletnie nie przekonały do tych produktów. Jednak w salonie zostałam oczarowana... do tego stopnia, że kupiłam Violettę mimo, iż przecież jest to kolor PRO! :D

To make my life less miserable while waiting for the part of the collection bought for me by Marta directly from the UK site and in a way updating my wishlist, I bought three items at the MAC store in Wrocław: Violetta lipstick, Resort Life lipgelee and My Dark Magic mineralize eye shadow. Neither of these three items had been on my wishlist earlier. The swatches haven't been breathtaking. However in the store the spell worked! So much that I bought Violetta knowing that it is regular at PRO stores! :D

Czyż te kartoniki nie są genialne? / Aren't these boxes amazing?

Opakowania z podobiznami czarnych charakterów też nie są złe :) / The packaging with Venomous Villains' pictures is also not that bad :)

No i same produkty - REWELACJA! zdjęcie nie oddaje uroku tych kolorków! / And the products themselves - GREAT! the picture doesn't do them justice!


Szminka Violetta (80zł)
Jak już wspomniałam, ta szminka na żywo jest milion razy piękniejsza i ciekawsza niż na swatchach w Internecie! Przekonał mnie do niej pan Adam z Magnolii i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Osoby lubiące konkretny efekt na ustach (swoją skromną osobę właśnie do tego grona zaliczam) powinny być nią zachwycone! Jest to taka trochę alternatywa dla czerwonych ust. Makijaż oka do tej szminki jest w zasadzie niepotrzebny, sam tusz i wyrównany koloryt powieki się sprawdzi. Jednak wydaje mi się, że gdyby zrobić oko w delikatnych fioletach, różu, zieleni lub, wieczorowo, fioletowe smokey (np za pomocą My Dark Magic, ale o tym za chwilę) to Violetta też będzie pasować. Mi bardzo podoba się też jej połączenie z błyszczykiem Resort Life. Nałożony na nią lekko ją gasi ale w zamian za to powstaje bardzo interesujące połączenie. Jest uniwersalna. To moja pierwsza szminka w wykończeniu Amplified i muszę pochwalić - jest bardzo trwała, wystarczy w zasadzie jedna warstwa aby równomiernie pokryć usta tym wibrującym kolorem.

Violetta lipstick (15,50 U.S. / 13,00 GBP) As I have mentioned already, this lipstick is waaaaay more beautiful in real life than on the swatches found on the Internet. I'm very grateful that Adam, the MA from Magnolia, Wrocław store, talked me into taking this one. Those who love intense colors on their lips (including yours truly) should be amazed by this one! It's a kind of alternative for the red lips. Eye makeup, when Violetta is used, is virtually unnecessary just a mascara and perhaps an evened out eyelid color should do. However, I think it would also fit an eye in light purples, pinks or greens, or, for a night out, a purple smokey eye (for example using My Dark Magic mineralize eye shadow, but I'll talk about it in a minute). I adore the way it can be composed with Resort Life lipgelee. It slightly tones her down which creates a lovely effect. Violetta is versatile. It's also my first lipstick with the Amplified finish and I have to say, it's very long lasting and there is only one layer needed to fully cover the lips with the vibrating color.

Szminka Violetta w słońcu / Violetta lipstick in the sunlight

Szminka Violetta na ustach, w cieniu i w słońcu / Violetta lipstick on my lips, in the shade and in the sunlight

Lipgelee Resort Life (73zł)
Nie planowałam go kupować ani przez chwilę! Poważnie! Nawet nie zamierzałam go oglądać... wzięłam do rąk w zasadzie nie wiem czemu, nałożyłam od niechcenia na rękę i nagle szok! Po pierwsze nie czuć tych błyskotek. Brokacik jest ale jakby go nie było! Nie drapie w usta :) Poza tym w MACowym sztucznym świetle cudnie opalizował na różowo, jakoś tak czarująco! Nie widziałam tego efektu na żadnym ze zdjęć, sama próbowałam go uchwycić ale ciężko bardzo. Zakup tego błyszczyka to jeden z dziwniejszych zakupów jaki mi się kiedykolwiek przytrafił. Niby nie mój kolor, niby brokat to nie moja brocha...a jednak mnie urzekł i bardzo mi się podoba. Nie jest tak długotrwały jak Lipglassy, znika szybciej, ale jest też od nich duuuużo większy (15ml) więc można się nim dłużej cieszyć i nakładać ponownie, gdy zejdzie z ust.

Resort Life Lipgelee (15,50 U.S. / 13,00 GBP) I never intended to buy this! Seriously! I didn't even plan to swatch it... I just grabbed it, don't know why, swatched it on my hand and WHOA! First, you don't feel the glitter! It is there, but you just don't feel it. It does not scratch the lips. :) What is more, in the artificial light at the MAC store the lipgelee has a gorgeous pinky opalescence, kind of magical! I haven't seen this effect on any of the pictures, I wanted to photograph it myself but it's very difficult. Buying this lipgloss was one of the strangest purchase I've ever made. Not my color, the glitter, which is usually not my favorite finish.... yet it seduced me and I love it. It's staying power is worse than the usual Lipglasses, it disappears quicker, but it's also a lot bigger (15ml) so it can be enjoyed for a longer time and reapplied when it wears off.

Błyszczyk Resort Life / Resort Life Lipgelee

Błyszczyk Resort Life, w cieniu i słońcu, widzicie jak pięknie się mieni? :) / Resort Life lipgelee, in the shade and in the sunlight, see how it sparkles? :)

Violetta z warstwą błyszczyka Resort Life! Cudo! / Violetta with a layer of Resort Life on top! Gorgeous!

Cień mineralny My Dark Magic (96zł)
W zasadzie po ten cień szłam do MACa. Na oryginalnej liście go nie zamieściłam, ale oglądając kolejne swatche i czytając recenzje pożałowałam trochę swojej decyzji. Jest to mój pierwszy MACowy cień mineralny. W zasadzie zeswatchowany na ręce na sucho jest "zwyczajny". Ciekawy robi się na oku. Próbowałam nałożyć go dopiero dwukrotnie, na sucho i na mokro. Na sucho giną drobinki (znaleźć je możne niestety pod okiem później) ale cień nakłada się miękko, dobrze rozciera, tworzy genialny efekt przydymionego oka. Cień użyty na mokro (nabieram cienia, spryskuję pędzelek wodą termalną i nakładam, później już mokrym pędzlem nabieram dalej) zachowuje te drobiny i przepięknie błyszczy. Trzyma się standardowo długo, zarówno na sucho jak i na mokro. Ogólnie cienie mineralne MACa to nie coś w co regularnie chciałabym inwestować pieniądze, ale przy tej kolorystyce limitowanki na fiolet po prostu NIE MOGŁAM się nie skusić. Ot i cała ja :)

My Dark Magic Mineralize Eye Shadow (21,00 U.S. /16,00 GBP)
This was the only item that I intended to buy. I wasn't on my original wishlist but once I saw the swatches and read the reviews I regretted my decision. It's my first MAC mineralize eyeshadow. When swatched dry it's actually nothing special. It gets really interesting on the eye. I only tried it twice, once dry and once wet. When used dry, the glitter is lost (but it can easily be found under the eyes) but the shadow application is smooth and soft, it blends nicely, and creates an outstanding smokey eye effect. When used wet, the glitter is visible and the shadow shimmers beautifully (I take some shadow on my brush, spray thermal water onto it and apply, later just grabbing the product with the wet brush). It's staying power is standard, both when applied wet and dry. Well, MAC mineralize eye shadows are not a product I would spend loads of money on, but this time I just couldn't resist the purples! That's just me :)



Cień My Dark Magic / My Dark Magic Eye Shadow

Swatch na paint pocie Painterly / Swatched on Painterly Paint Pot

16 komentarzy:

  1. Piękności :) Bardzo podoba mi się połączenie Violetty i Resort Life.

    Powodzenia w blogowaniu! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :)
    dziękuję :) choć muszę jeszcze poćwiczyć fotki bo kurczaki te kolory jakieś takie nienasycone są...
    A co do połączenia - już mi tak w oko wpadło w salonie i teraz będę kombinować z różnymi połączeniami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super review i fajnie że i po polku i po angielsku :D Ja kupiłam tylko te dwa cienie mineralne, ja lubie mineralne cienie MACa, bo są takie sparkling :D <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki :)
    są sparkling ale niestety te sparkles czasem kończą zupełnie nie tam, gdzie powinny... Dlatego zakupiłam tylko jedną sztukę, zieleń i granat mam w wersji zwykłych cieni które znacznie mniej się sypią... Aczkolwiek na większe wyjście wszystko co błyszczące jest wskazane :)
    co do dwujęzyczności - wciąż się nad tym zastanawiam bo kurka przedłuża to strasznie posty... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te cienie mineralne to jest właśnie to, co oryginalnie miałam sobie kupić, ale nie kupiłam, bo się zdenerwowałam, że są praktycznie identyczne jak te z Black Style.
    Spróbuj nakładać je na jakąś czarną bazę, paint pota, eyeliner w żelu, creem colour base, shadesticka itd, wtedy te sparkle wyglądają świetnie
    (kocham brokat!)
    Weronika.

    OdpowiedzUsuń
  6. tak, mnie Black Style nie obeszło jakoś specjalnie dlatego teraz powiedziałam sobie że w ciemno nie kupię. Dlatego pojechałam osobiście obmacać :) Nie mam Young Punk ani w zasadzie żadnego innego mineralnego więc wzięłam ten :)
    Nie mam czarnej bazy kurka... U mnie ciężko nakładać za wiele warstw bo mimo bazy powieki mi się tłuszczą... nakładane na PP są już o wiele lepsze, choć czarne "coś" pod spód bardziej by podbiło kolor... muszę przemyśleć. :) dzięki za uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wypróbuj może żelowiec z Inglota, ostatnio na sesji malowałam dziewczynę, której baaardzo przetłuszczały się powieki i do tego zaczynała płakać ciurkiem jak tylko zbliżałam pędzel do jej oka, i eyeliner to przetrwał, w ogóle nie ruszył się z miejsca, może dla Ciebie też będzie odpowiedni? Wydatek nie jest gigantyczny bo 31zł.
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale żelowiec jako liner czy jako bazę pod cienie? :) jeśli chodzi o linery to mam już swoje niezniszczalne sztuki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. niedługo wejdę w posiadanie paintów z MACa które też dość dobrze na mnie działają :) jeden mam i funkcjonuje super!
    pomyślę nad tym Inglotem, to nie jest jakaś moja ulubiona marka niestety... ale skoro skuteczny... :)
    Może mogłabym w tym celu wypróbować też coś co już gości w mojej toaletce czyli któryś z MACowych fluidline'ów :) o, to też niezły pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Efekt będzie pewnie identyczny, zaproponowałam Inglota, bo jest tańszy,a nie widzę między żelowymi linerami MACa i Inglota większych różnic ;)
    Miłego eksperymentowania!
    Weronika.

    OdpowiedzUsuń
  11. Violetta na Twoich ustach :mdleje: toż to cud! Ja bym nie miała tyle odwagi przy mojej bladej skórze, ale u Ciebie ach....Kasiu się zakochałam! :D a co do opakowań, ich limitowanki powalają na kolana :) i po englishu jak się u Ciebie miło czyta mm :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Weronika - dzięki, eksperymenty będą :)
    Shpilko - bo się zarumienię... *^^* moją bladą skórę niestety ciągle usiłuję doprowadzić do ładu bo burzy hormonalnej wynikłej z odstawienia tabletek :/ damn no nie idzie i koniec... a przecież już niedługo przylecą do mnie moje kolejne skarby z tej kolekcji, jak to ja zwykle wzięłam wszystkie najbardziej wyraziste szminki więc po prostu MUSZĘ doprowadzić cerę do przyzwoitego stanu...
    cieszę się że po englishu też dobrze to brzmi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. swietny kolor pomadki, a w polaczeniu z blyszczyki rozwala mnie na lopatki :) pozdrawiam i obserwuje!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dobrze ze nie mam gdzie sie malowac, bo do pracy takie kolory nie ujda :)
    Jak dobrze ze w okolicy nie mam MACa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. MARTA: połączenie jest kosmiczne!!! cudo!
    Miss Aggie: :D Resort Life do pracy to jak najbardziej, a brak MACa w okolicy mam również, co nie przeszkadza mi w kompletowaniu kolekcji :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger