piątek, sierpnia 20, 2010

Zakupy OPI i Lush cz. 2/ OPI and Lush haul part 2

W poprzednim poście pisałam o zakupach z OPI i LUSH :) Lakierki już przedstawiłam, teraz czas na LUSHki :)
Zamawiamy ze strony www.lush.co.uk - nie dorobiłam się jeszcze karty kredytowej w związku z czym korzystam z uprzejmości Karoli :)
Zamówienie idzie średnio około 4-5 dni roboczych, LUSH wysyła paczki kurierem. Niestety ostatnio miałyśmy problem ponieważ nie spakowano nam połowy zamówienia. Musiałyśmy więc czekać za "dosyłką", w której znów trzy rzeczy nie przyszły ale nie było problemu z odzyskaniem pieniędzy.

In my previous post I wrote about the OPI and LUSH haul. :) I've introduced the polishes, now it's time for LUSH :) We order at www.luch.co.uk - I haven't got a credit card yet so I owe this to Karolina :) The order usually is delivered within 4-5 working days, LUSH sends the packages via a courier. Unfortunately we had problems last time as nearly half of our order wasn't in the package. We had to wait for the missing items, they were sent again. And again, three items were missing, luckily, no problems with a refund!

Moje zakupy:
My haul:
Breathe of Fresh Air, Freeze, Jungle
Angels on Bare Skin, Herbalism

Nie są to moje pierwsze kosmetyki LUSHa, z czasem spróbuję przedstawić pozostałe, ale jak zwykle nie zawiodłam się :)
Not my first LUSH cosmetics, I'll try to introduce the ones I had bought before those, but so far I am pretty satisfied.

Tonik Breathe of Fresh Air ma trochę kiepski atomizer. Myślałam, że będzie można rozpylić go bezpośrednio na buzię, ale niestety strumień jest zbyt intensywny i mało rozproszony. Aplikuję go więc na wacik i dopiero wtedy na twarz. Przyjemnie ziołowo pachnie (trochę zalatuje mi czymś z apteczki, ale głównie w momencie aplikacji), ma się wrażenie oczyszczonej cery po tym toniku. Nie ściąga skóry, przemywam całą twarz, włącznie z okolicami oczu, nie podrażnia. Nie jest to jakiś must have, ale miło, że zagościł w mojej kosmetyczce.

Breathe of Fresh Air toner has a bit of a faulty atomizer. I thought I could spray it directly onto my face but the stream is too intense and not difused enough. I apply it on a cotton pad and then on the face. It smells of herbs (just a bit too pharmacy-like when applied), but the feel of cleansed, refreshed face is quite pleasant. It doesn't cause my skin to feel itchy, doesn't dry it out, I use it on the eye area and it does not irritate. It's not a must have product but definitely one worth trying out.

Żel do ciała Freeze kupiłam z myślą o tegorocznych upałach i kojącym, chłodzącym prysznicu. Upały już największe chyba za nami, ale żel jest bardzo przyjemny w użyciu. Zapach - świeży, rześki, czuć miętę! :D niestety, jestem wielkim fanem bergamotki a prawie jej nie wyczuwam, mimo, że jest w składzie... Ale orzeźwienie murowane przy użyciu tego żelu. Można nim też myć włosy, ale nie próbowałam póki co.

I've bought Freeze shower gel having the hot summer days and nice cooling showers in mind. The heatwave is over, or it seems so, but the gel is a good shower treat anyway. The smell is fresh, the mint is there for sure! :D I'm a big fan of bergamot yet I can't smell it in this gel, which dissapoints me a bit. Fortunately, the refreshing feeling is amazing! You can also wash your hair with this gel but I haven't tried that yet.

Odżywka w kostce Jungle jest dość specyficzna. Najwięcej po niej oczekiwałam. Zapach na plus, pachnie jak połączenie tropikalnych owoców z aromatem świeżo skoszonej trawy tuż po deszczu. Zrobiłam tak jak radziły dziewczyny na forum, odkroiłam 1/8 kostki, zalałam w malutkim słoiczku gorącą, ale nie wrzącą wodą (ok. 100ml) wymieszałam i pozostawiłam do rozpuszczenia. Kilka razy wstrząśnięta mieszanka po ostygnięciu zamieniła się w gęstą papkę (może ciut za mało gęstą, następnym razem doleję minimalnie mniej wody). Papka sprawia, że włosy pachną oszałamiająco. Mimo, że nie zauważyłam jakiegoś oszałamiającego ułatwienia w rozczesywaniu, to jednak włosy po "dżungli" są fantastycznie miękkie i miłe w dotyku. Zdecydowanie będę się cieszyć tym produktem, mógłby tylko jeszcze trochę ułatwiać grzebieniowi sprawę. Na szczęście na skróconych włosach sprawuje się super!

Jungle solid conditioner is quite unique. I had high hopes for this one. The smell is very nice, it smells like a mixture of tropical fruit and freshly mawned grass just after the rain. I did what the gals on my favourite forum advised: cut out 1/8th of the product, put it into a small jar, poured hot, but not boiling, water on it (100ml), mixed and left to dissolve. Shook it a few times and the mixture nicely turned into a thick (could be a bit thicker though, will have to add a little less water next time) pulp. It makes my hair smell amazing! I haven't noticed any particular change in the combing out of my usually tangled hair. However, my hair after Jungle are extremely fine, soft and gentle. I will definitely enjoy using it. Fortunately I've recently cut my hair so it works great :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, każdy z radością czytam i zapewniam, że na każdy postaram się odpowiedzieć najszybciej jak się da.

Bardzo Was proszę o niezostawianie w komentarzach bezpośrednich linków do blogów. Uwierzcie mi, ja też szukam fajnych blogów i jeśli zainteresuje mnie Wasz komentarz - poradzę sobie ze znalezieniem Waszego bloga.
Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję, a także wszelkiej maści spam będą od razu usuwane.

Copyright © 2014 Sweet & Punchy , Blogger